Prowadzimy zajęcia:
- dla osób, które posiadają broń palną,...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
1 grudnia 2008
Męczarnie w Żukowie
Farmutil wymęczył zwycięstwo nad ligowym outsiderem.
Pilanki musiały sporo się napracować, by pokonać Gedanię. Fot. Przemek Grabiński
Pilanki znowu musiały wziąć długi rozbieg. Pierwszy set to absolutna porażka Farmutilu. Na boisku nie grał wicemistrz z zespołem skazywanym na walkę o byt w ekstraklasie, ale dwie równorzędne drużyny ze wskazaniem na… Gedanię. To, że pilanki zaczynają się rozkręcać zaczęło być widoczne około połowy seta. Wówczas zaczęły odrabiać początkowe straty, ale seta „na styk” wygrały gospodynie.
W drugiej odsłonie co prawda sam początek nie był szczęśliwy dla pilanek, ale szybko nadrobiły straty i wyszły na wysokie prowadzenie 13:21. Chwilę później główny sędzia podjął kuriozalną decyzję uznając, że piłka atakowana przez Michelę Teixeirę wcale nie dotknęła bloku Gedanii i spadła w aut. Aby uspokoić swój zespół Jerzy Matlak poprosił o czas, a kiedy już zawodniczki ustawiły się do powrotu na boisko… sam podszedł do sędziowskiego stolika i w dość emocjonalny sposób poprosił drugiego arbitra i sędziów „stolikowych” o ochłonięcie. Na szczęście obyło się bez kartki. Niestety, można powiedzieć, że od tego się zaczęło. Gedanistki niespodziewanie wyrównały na 22:22 - w dużej mierze dzięki błędom pilanek - i były bliskie zwycięstwa także w tym secie. W końcówce jednak silniejsze okazały się zawodniczki Farmutilu.
Warunki w trzecim secie od początku do końca dyktowała Gedania. Główna w tym zasługa świetnej obrony gospodyń, które były w stanie wybronić niemal każdą piłkę. Wiele krwi atakami napsuły pilankom Natalia Nuszel i Katarzyna Wellna. Jerzy Matlak niewiele mógł zrobić po pilskiej stronie siatki. Niewiele pomogły kolejne czasy, nic nie dały uwagi na przerwach technicznych. Szwankowało przede wszystkim to, co tak dobrze działało w Gedanii - obrona. Set zasłużenie został zapisany na koncie gospodyń.
W czwartym role się odwróciły. To pilanki - co prawda z trudem - wypracowały punkty przewagi i konsekwentnie starały się je dowieźć do końca. Udało się, Gedanistki momentami zupełnie się gubiły i bardzo dobre akcje przeplatały błędami własnymi. Wygrana Farmutilu doprowadziła do tie-breaka, czego - mimo słabych wyników pilanek w tym sezonie - trudno było spodziewać się na początku spotkania.
Tie-break był wyrównany z lekkim wskazaniem na Farmutil. W końcówce pilanki trzymały nerwy na wodzy do samego końca, dzięki czemu popełniły zdecydowanie mniej błędów. Spotkanie zakończyły Agnieszka Kosmatka i Alena Hendzel blokując atak na prawym skrzydle.
Trudno być zadowolonym po tak fatalnym meczu. Z trudem przyjęliśmy do wiadomości, że Farmutil jest zupełnie innym zespołem niż w poprzednim sezonie, Jerzy Matlak przyznaje, że nie wszystkie transfery, których dokonał, były trafione. Przywykliśmy już nawet do świadomości, że w tym sezonie Farmutil będzie raczej walczył o środek tabeli niż o medale. Jednak w kontekście tego zwycięstwo nad ligowym outsiderem wywalczone w takich bólach z pewnością nie jest tym, na co czekali kibice. Nie było widać woli walki, momentami nie było widać nawet wiary w to, że zespół, który pozostałe drużyny traktują jak regularnego dostarczyciela punktów, jest do pokonania. Na dobrą sprawę Gedania była w stanie wygrać ten mecz w trzech setach i powinniśmy gospodyniom podziękować za to, że popełniając kilka błędów w końcówce drugiej partii, pozwoliły doprowadzić do tie-breaka.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.