Nowy rok kalendarzowy prawie 400 dzieci rozpocznie w trzech nowych szkołach.
Straty wyniosły 8,5 mln zł. Prawie 400 dzieci zostało bez szkoły. Fot. Marcin Maziarz
Upływała zaledwie druga godzina nowego roku, kiedy w Centrum Powiadamiania Ratunkowego przy Ogińskiego w Pile zadzwonił telefon. Dzwonił pracownik firmy ochraniającej Szkołę Podstawową nr 12, alarmując o pożarze poddasza szkoły. Była godzina 1.44.
Faktycznie alarm pożarowy zadzwonił w dyspozytorni firmy ochroniarskiej już kilkadziesiąt minut wcześniej. Patrol natychmiast przyjechał na miejsce, jednak pracownicy ochrony nie zauważyli niczego niepokojącego. Po godzinie 1.30 alarm włączył się po raz drugi i po raz drugi patrol pojawił się na miejscu. Paliło się poddasze w całym segmencie szkoły od strony Bydgoskiej. O 1.44 wezwano straż pożarną, której pierwszy wóz był przed szkołą 4 minuty później.
Strażacy wycięli w dachu szkoły trzy dziury. Bok każdej z nich miał po 1,5 metra długości. To pozwoliło na odprowadzenie dymu i gazów z wnętrza budynku. Zlokalizowanie pożaru było bardzo trudne - udało się po dwóch godzinach.
Tej nocy jednak strażacy walczyli nie tylko z ogniem, ale i mrozem. Żadna z pilskich jednostek nie ma ogrzewanej motopompy. Tę ściągnięto aż z oddalonej o 50 km Łobżenicy. Ale mróz dał się we znaki także bezpośrednio samym ratownikom. W czasie akcji - co jest nieuniknione w takich sytuacjach - uszkodzono kilka węży. Woda oblewała strażaków, którzy w krótkim czasie - jak obrazowo określił rzecznik pilskiej straży Zbigniew Szukajło - zamieniali się w żywe sople. Dodatkowym utrudnieniem była ślizgawka, którą utworzyła na ziemi zamarzająca woda.
Szybko na miejsce został sprowadzony także prezydent Piły Zbigniew Kosmatka, który dwie godziny wcześniej witał z pilanami nowy rok na Placu Staszica. - Przez telefon usłyszałem tylko, że pali się Dwunastka - relacjonował dziennikarce Głosu Wielkopolskiego. - Kiedy jechałem na miejsce, modliłem się, żeby chodziło o stary budynek szkoły przy Świerkowej - mówił.
Gaszenie pożaru trwało 12 godzin i 40 minut. Zakończyło się 1 stycznia o 14.20. W akcji wzięło udział 60 strażaków z 10 zastępów. Na szczęście nikt nie ucierpiał.
Co spłonęło?
Kompletnie nie nadaje się do użytku cały blok szkoły położony najbliżej Bydgoskiej. Uczyły się tam dzieci z klas 1 - 3. Spłonęła szkolna biblioteka, świetlica, wyposażona rok temu pracownia komputerowa i pracownia językowa. Ucierpiał także blok klas 4 - 6.
Większa część szkoły została zalana w trakcie akcji gaśniczej, ale ten problem da się rozwiązać najłatwiej.
Łączna wartość strat wyniosła 8,5 mln zł, z czego 7 mln zł to wartość budynku, a 1,5 mln - wyposażenia.
Co ocalało?
Nienaruszona została część sportowa i administracyjna budynku. Ogień nie dostał się m.in. do dwóch sal gimnastycznych, pokoju nauczycielskiego i stołówki. Ta część ma zostać podłączona do kotłowni, by dzieci mogły w swojej szkole odbywać zajęcia wychowania fizycznego.
Zachowała się cała dokumentacja szkoły. Jeszcze w trakcie pożaru zostały wyniesione dzienniki szkolne. W spalonej części znalazł się dział kadr, jednak akta osobowe pracowników szkoły znajdowały się w metalowej szafie, która ochroniła je przed spaleniem.
Ocalał także serwer monitoringu. Nagrania zostały zabezpieczone i być może pomogą w śledztwie, jakie prowadzi pilska policja.
Ocalała cała dokumentacja szkoły. Część została wyniesiona jeszcze w czasie pożaru, resztę pracownicy szkoły wynosili w piątek. Fot. Marcin Maziarz
Dlaczego?
Przyczyny ma wyjaśnić śledztwo. Jedna z hipotez mówi o tym, że przyczyną mogły być fajerwerki. Wiadomo, że na szkolnym boisku zgromadzili się mieszkańcy Podlasia, którzy świętowali tam nadejście nowego roku. Z tej okazji wystrzeliwali także sztuczne ognie. Być może jeden z nich wpadł do drewnianej wieżyczki z zegarem, znajdującej się nad wejściem do szkoły. To mogło spowodować zapalenie drewnianej konstrukcji i w efekcie pożar.
Co dalej?
Uczniowie Dwunastki mają wolne aż do najbliższej środy włącznie. We wtorek ich rodzice spotkają się z władzami miasta i szkoły oraz nauczycielami w Pilskim Domu Kultury. Tam o 16.30 dowiedzą się, do której szkoły trafią ich dzieci i jak będzie wyglądała organizacja zajęć.
Uczniowie do nowych szkół pójdą dopiero w czwartek. Zostaną rozdzieleni do trzech placówek: szkół podstawowych nr 2 (Roosevelta) i 4 (Grabowa) oraz Gimnazjum nr 5 (Bydgoska). Dzieci niepełnosprawne trafią do Dwójki, która kiedyś prowadziła zajęcia w cyklu integracyjnym i w tej chwili ma do tego najlepsze warunki w mieście. W szkołach, które przyjmą nowych uczniów, trwają przygotowania. Wiadomo, że zmianom ulegną plany lekcji, w szkołach zostaną uruchomione - dawno zapomniane - drugie zmiany. Placówki starają się także wygospodarować dodatkowe, tymczasowe sale lekcyjne np. w świetlicach i harcówkach.
Jak zapowiedziała Ilona Bogucka, Naczelnik Wydziału Oświaty w Urzędzie Miasta, uczniowie będą przenoszeni całymi klasami. Dla nich zmiana zakończy się na przeniesieniu do nowej placówki. Więcej zmian czeka nauczycieli, którzy będą zmuszeni krążyć między trzema nowymi szkołami. Z tego względu wybrano trzy placówki położone najbliżej siebie.
Dwunastka - poza częścią sportową - w tej chwili nie nadaje się do użytku. Plan przewiduje, że uczniowie wrócą do niej 1 września. Władze miasta chcą, jak to tylko możliwe, skrócić procedury biurokraktyczne, by odbudowa szkoły mogła rozpocząć się jak najszybciej.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.