Farmutil wziął odwet za przegranego tie-breaka w pierwszej rundzie.
Pamiętny mecz drugiej kolejki i wizyta u Mistrzyń w Muszynie zakończyła się przegranym tie-breakiem. Dziś przed meczem faworytem była Muszynianka. Na szczęście nie zawsze prognozy ekspertów się sprawdzają. Trzy punkty zostały w Pile.
Zespoły zaczęły od wymiany uprzejmości - do pierwszej przerwy technicznej lider zdążył zmienić się dwukrotnie, a ostatecznie z jednopunktową przewagę na przerwę schodziła Muszynianka. Od tego momentu przyjezdne nie oddały już prowadzenia. Uciekły nawet Farmutilowi na 6 - 7 punktów, ale pilanki zdążyły jeszcze zbliżyć się na 2 oczka. Niestety, set trzypunktową przewagę padł łupem przyjezdnych.
W drugiej odsłonie role się odwróciły. Od początku na parkiecie brylował Farmutil i to do pilskich zawodniczek należała inicjatywa. Z każdą akcją ciężko pracowały na przewagę, a ta z każdą akcją rosła. Wydawało się, że 6 punktów przewagi (25:19) to - biorąc pod uwagę klasę przeciwnika - już nokaut, ale drugi set okazał się tylko przygrywką do trzeciego.
W trzeciej odsłonie pilanki zdecydowanie poprawiły zagrywkę i właściwie tym elementem wykończyły Muszyniankę. Na samym początku seta fantastyczną serią zagrywek popisała się Klaudia Kaczorowska, a przed drugą przerwą techniczną - Agnieszka Kosmatka, celując w Milenę Rosner. Wysokiego prowadzenia, wywalczonego na początku seta Farmutil nie oddał już do końca i tym razem znokautował Muszyniankę 25:15.
Czwarty set od początku kontrolowały pilanki. Bogdan Serwiński przy stanie 6:2 poprosił o czas i zrezygnowany mówił do swoich zawodniczek: - Próbujmy, dziewczyny. To nam tylko zostało. Chwilę później jego siatkarki schodziły na przerwę techniczną przy stanie 8:3. Niedługo trwała jednak tak wyraźna dominacja Farmutilu. Pilanki rozprężyły się i pozwoliły przeciwniczkom dojść na jeden punkt różnicy. Dopiero po trenerskiej reprymendzie Jerzego Matlaka wróciły do gry i zaczęły odrabiać to, co chwilę wcześniej oddały. Druga przerwa techniczna została odgwizdana przy stanie 16:13. Niestety, kontrola nad setem zaczęła gdzieś umykać. Matlak o drugi czas musiał poprosić przy remisie 17:17, a chwilę później to Muszyna wyszła na prowadzenie. Farmutil odzyskał przewagę dopiero na 20:19, kiedy sędzia odgwizdał Aleksandrze Jagiełło przejście dołem, co głośno kwestionował zarówno Bogdan Serwiński, jak i kapitan muszyńskiego zespołu. Serwiński jeszcze przed kilka kolejnych akcji dyskutował z sędziami. Jego zawodniczki jednak - choć do samego końca trzymały nerwy na wodzy - nie zdołały już odzyskać prowadzenia. Mecz zakończyła Joanna Mirek, która próbując kiwnąć posłała piłkę w siatkę. Spotkanie dość niespodziewanie wygrał Farmutil. Trzy punkty zostały w Pile.
Następne spotkanie siatkarki rozegrają już w środę. W pomoskiewskim Odincowie będą walczyć w Lidze Mistrzyń z miejscowym Zarieczem. Kolejny mecz PlusLigi Kobiet zagrają we Wrocławiu w sobotę.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.