SKUP I SPRZEDAŻ GIER PS2 PS3 XBOX PSP
WYMIANY GIER:PS2-10ZŁ PS3, XBOX, PSP-15ZŁ
CO...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
19 stycznia 2009
Nie będę rozmawiać przez media
Rozmowa z Jerzym Matlakiem o wyborze na trenera reprezentacji Polski i pracy w pilskim klubie (rozmowa przeprowadzona w niedzielę, 18 stycznia).
- Nic się nie zmienia. Farmutil trenuję do końca sezonu - mówi Jerzy Matlak. Fot. Marcin Maziarz
Czekał pan 25 lat. Czuje się pan usatysfakcjonowany?
- Wygląda na to, że wszyscy uważają, że czekałem. Siadłem, obgryzałem paznokcie i knułem, jak znowu być tam, gdzie byłem 25 lat temu (śmiech). W rzeczywistości było zupełnie inaczej. Przez cały czas normalnie pracowałem. Jeżeli ktoś przez ten okres mnie obserwował, wie, że utrzymywałem się na topie ligi. Prowadziłem różne zespoły, przeważnie kończyło się medalami, pucharami, Ligą Mistrzyń. Trudno było nie przypuszczać, że kiedyś po raz kolejny padnie propozycja objęcia kadry. Tym bardziej, że w tym czasie kadrę prowadzili różni ludzie, po których ślad zaginął. W okresie, o którym mówię, był jeden człowiek - Andrzej Niemczyk - który prowadził kadrę na bardzo wysokim poziomie. Reszta to byli ludzie, którzy - nazwijmy to delikatnie - nie spełnili określonych wymagań i nie ma ich już w zawodzie. Ja w tym czasie pracowałem normalnie w klubie - i w Pile i w innych miejscach w Polsce i za granicą - i, prawdę powiedziawszy, propozycja pojawiła się tak trochę niespodziewanie po Igrzyskach Olimpijskich, kiedy przy kadrze zrobiło sie wielkie zamieszanie. Zwolniono kolejnego trenera, który nie poradził sobie z niektórymi rzeczami. Na początku propozycja była raczej nieśmiała, bo zaraz po Igrzyskach powiedziano, że sprawa jest już rozstrzygnięta i trenerem będzie niejaki pan Świderek. Dlaczego akurat on, to jest tajemnicą tych, którzy tak mówili. Kiedy zaczęto mnie znów - po raz kolejny zresztą - wymieniać w kontekście trenera kadry, powiedziałem z góry, że jest to - jak mówi młodzież - ściema i ktoś zaczyna mnie w coś mieszać. Stanowisko było jasne: trenerem będzie Świderek, więc nie miałem zamiaru się w to bawić. Ale jak się z biegiem czasu okazało, środowisko siatkarskie w jakiś sposób wymusiło, by moją kandydaturę traktować jak najbardziej poważnie. Efektem jest wczorajsza nominacja.
W ostatnich latach - jak sam pan mówił - żaden trener żeńskiej siatkówki nie odszedł z kadry w chwale. Ma pan osiągnięcia klubowe, ma pan posłuch, istnieje wręcz mit Matlaka - trenera, który robi drużynę z niczego. Podda się pan naciskom ze strony PZPS?
- Naciski już się zaczynają, ale nie ze strony PZPS, a ze strony prasy. Media już zaczynają szukać haków, ale nie wiem o co im chodzi. Nie mam zamiaru przekomarzać się, czy tłumaczyć z czegokolwiek, co ktoś mi imputuje: że nic się nie da zrobić, że można bardzo wiele stracić prowadząc kadrę. Pytam zatem głośno: co można stracić? Wszystko, co zrobiłem w życiu - jeżeli chodzi o moje osobiste sukcesy - zostanie mi zapisane i nikt mi tego nie odbierze. Nikt nie wtargnie mi do domu i nie zabierze medali.
Ale może pan stracić święty spokój.
- Z tym się liczę, chociaż właściwie świętego spokoju w Pile też nie mam. Pracuję w określonych warunkach i mam różnego rodzaju kłopoty, o których w tej chwili już nawet na co dzień nie mówię. Są to kłopoty w trochę mniejszej skali, niż gdyby dotyczyły kadry, ale jest wiele spraw, których nie mogę do dziś rozwiązać - zarówno finansowych, jak i typu „zrobić coś z niczego”. Kiedy pojawiła taka propozycja, będę miał więcej szans, żeby zespół tworzyć na normalnych zasadach. Nie będę wybierał z tego, z czego muszę, tylko - mam nadzieję - z tego, z czego mogę. Praca bardziej odpowiedzialna i dużo bardziej stresująca, bo pod kontrolą całej Polski, a nie tylko Piły, ale dająca - mam nadzieję - większe szanse doboru zawodniczek. Również lepsze perspektywy finansowe, bez dreptania w miejscu, bez sytuacji, gdy miesiącami czy latami zalegamy z wypłatami, że nie możemy ściągnąć do Piły zawodniczek, które byśmy chcieli, że ciągle jesteśmy w wyścigu po medal - potencjalnie - na trzecim czy czwartym miejscu. Tego jeszcze długo w Pile nie przeskoczymy, jeżeli coś się nie zmieni. Wiadomo, że w tej chwili dwa zespoły są na przeciwnym biegunie, jeżeli chodzi o możliwości, a na trzecim miejscu jesteśmy my. Dobrze, że przez ostatnie lata w ogóle się nie rozlecieliśmy, bo ciągle nas ktoś straszy. Dochodzą jakieś wiadomości z Farmutilu, że przestają nas sponsorować. Nie wiem, co będzie z pilską siatkówką, jeżeli w dalszym ciągu będą takie strachy na lachy, jak przy okazji kadry. Wszyscy mówią, że trzeba się bać. Ja mówię: albo trzeba się bać i przestać pracować w ogóle - czy to w Pile czy gdzieś dalej, albo robić swoje. Ktoś się pokłócił ze starostą i likwiduje siatkówkę. To jest śmieszne. To są zagrania komediowe. Teraz nawet nie zdążyłem zacząć pracować w kadrze, a już mnie ostrzegają, co to będzie jak nie zdobędę medalu. To ja mogę odpowiedzieć: nic nie będzie. Będę chciał zdobyć medal, ale jeżeli ktoś myśli logicznie i jest rozsądny, to wie jakie przy tej okazji będą problemy. Jeżeli to miałoby być przyczyną tego, żebym szybko pożegnał się z pracą, to z takimi ludźmi ciężko byłoby pracować. Nie wierzę zresztą, że to są poważne opinie. Tego nie mówi Polski Związek Piłki Siatkowej. Nie mam zamiaru wchodzić w żadne konflikty z nimi. Często jest tak, że ludzie rozmawiają przez media, a nie rozmawiają ze sobą i z tego powodu są kłopoty. Nie będę tego robił.
Kto będzie trenował pilską drużynę?
- Ja będę trenował. Nie stało się nic, co miałoby to zmienić. Dostałem nominację na trenera kadry, szczegóły nie są jeszcze ustalone. W rozmowach ten temat był poruszony. Do końca tego sezonu zespół będę prowadził tak jak prowadziłem do tej pory. Co będzie po rozgrywkach, to kwestia ustaleń między mną, klubem i Polskim Związkiem Piłki Siatkowej. Ale wszystko to - jezeli ludzie będą chcieli - da się pogodzić. Będę mieszkał w Pile i - kiedy skończy się okres rozgrywek kadrowych, czyli w okolicach września - będę tutaj przebywał. Kto mi zabroni robić to, co do tej pory robiłem? Zobowiązałem się jedynie, że nie będę meczu prowadził z ławki. Z PZPS jest ustalone nawet, że mogę koordynować pracę w Pile, mogę współpracować z całą drużyną. Nie zamierzam zresztą tego nie robić. Będę miał tu parę wychowanych przeze mnie kadrowiczek i głupotą byłoby siedzieć w ogródku, a one same miałyby gdzieś tam sobie fikać nogami. Myślę, że to jest do załatwienia, jeżeli będzie dobra wola wszystkich stron.
Ma pan już w głowie skład przyszłej reprezentacji kobiet?
- Każdy może mieć go w głowie. Jest ich (zawodniczek) tak niewiele, że nikt tutaj Ameryki nie odkryje. Jest ich kilkanaście, może kilkadziesiąt, jakby dobrze policzyć. Wszystkie - poza Kaśką Skowrońską - są w Polsce i żaden trener - czy to będę ja czy ktokolwiek inny - niczego nowego by nie odkrył. Oczywiście powoli można odkrywać kolejne nowe nazwiska wśród młodszych dziewczyn. Może trafią się jakieś objawienia, ale to nie dziś.Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.