Specjalizujemy się w hodowli tui (różne odmiany) oraz krzewów...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
24 stycznia 2009
Trzy punkty bez widowiska
Tym razem Farmutil - choć wygrał - nie dostarczył kibicom zbyt wielu emocji.
MVP spotkania została Alena Hendzel (5). Michela Teixeira (11) błyskotliwą grę na lewym skrzydle przeplatała fatalnymi wpadkami. Fot. Przemek Grabiński
Porywającego widowiska nie było. Tak można podsumować rozegrany w Kaliszu mecz miejscowej Calisii z Farmutilem. Jeżeli siatkarkom momentami udawało się już wyzwolić w kibicach jakieś emocje, to raczej była to irytacja z powodu głupio oddawanych kaliszankom punktów i traconych seriami szans na zdobywanie własnych. Euforii z powodu zwycięstwa nie było. Samo zwycięstwo oczywiście cieszy, szczególnie, że pilanki dopisały do swojego konta 3 ważne punkty, ale styl w jakim to zrobiły pozostawia wiele do życzenia.
Złość w kibicach mógł wywołać już przebieg pierwszego seta. Zdenerwowany był zresztą sam trener pilanek, Jerzy Matlak. Jego podopieczne wywalczyły - jak się wydawało - bezpieczną przewagę 10:16. Przy stanie 13:17 Matlak chciał pozwolić odpocząć podstawowym zawodniczkom i za Milenę Sadurek i Agnieszkę Kosmatkę wpuścił Edytę Kucharską i Ewę Kasprów (zamiana pozycji rozgrywającej z atakującą). Dwie akcje później musiał dokonać zmiany powrotnej, być może gorzko żałując swojej decyzji. Powrót podstawowych zawodniczek na parkiet niewiele jednak pomógł, bo kaliszanki szybko wyrównały na 17:17, a po trzech akcjach po raz pierwszy miały przewagę (19:18). Chwilę później straciły ją, ale nie na długo (23:22). Gospodynie miały nawet piłkę setową (25:24), ale pilankom udało się do samego końca utrzymać nerwy na wodzy i to one wygrały pierwszą odsłonę (25:27).
Drugi set uspokoił grę. Na pierwszą przerwę techniczną zespoły schodziły przy stanie 1:8. Po przerwie na chwilę zrobiło się nerwowo, kiedy Farmutil znowu zaczął tracić punkty (8:11), ale po zagrywce Anny Woźniakowskiej w siatkę (na 8:12) inicjatywę przejęły pilanki. Popisały się serią sześciu kolejnych punktów, a seta skończyły stanem 14:25. Pod koniec odsłony na boisku pojawiła się ponownie Edyta Kucharska, która tym razem zastąpiła Agnieszkę Kosmatkę, a na dwie ostatnie akcje Jerzy Matlak wpuścił Gabrielę Wojtowicz.
Początek trzeciej odsłony nie zapowiadał niczego złego. Pierwsza przerwa techniczna odbyła sie przy stanie 4:8, ale po niej inicjatywę przejęły gospodynie. Wyrównały na 8:8, by po raz pierwszy prowadzić przy 15:14. Co prawda druga przerwa została odgwizdana po punkcie Farmutilu, ale po niej jednopunktowe prowadzenie objęły kaliszanki, a pilanki jedynie próbowały je gonić. W końcówce partii bezapelacyjną liderką kaliskiego zespołu okazała się Anna Woźniakowska. Seta zakończyła Michela Teixeira, wpadając w siatkę
Czwarty set był najbardziej wyrównany ze wszystkich. Przewaga Farmutilu ukształtowała się właściwie dopiero w ostatnich akcjach. Mecz zakończyła Alena Hendzel atakiem ze środka, choć przy tej akcji protestował kaliski trener, Mariusz Pieczonka. Według niego Hendzel popełniła błąd odbijając piłkę, która znajdowała się nad siatką. Sędzia nie uznał jednak pretensji za zasadną i mecz zakończył się trzema punktami dla Farmutilu.
Kolejny mecz w PlusLidze Kobiet Farmutil zagra w Pile w najbliższą niedzielę. Będzie to bardzo ważne spotkanie, w którym pilanki zmierzą się z liderem tabeli i pretendentem do mistrzowskiego tytułu - Aluprofem Bielsko-Biała.
Znany jest już także termin pierwszego meczu z Foppapedretti Bergamo w ramach Ligi Mistrzyń. Spotkanie to odbędzie się 12 lutego o 18.00.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.