Walki było niewiele. Kibice mogli czuć się zawiedzeni. Fot. Marcin Maziarz
Relacja z tego meczu powinna ograniczać się do notki, że się odbył. Joker zagrał drugim składem, a na trybunach oglądaliśmy kontuzjowanych lub chorych: Dariusza Krajewskiego, Łukasza Jurkojcia, Marcina Iglewskiego i Radosława Zbierskiego. Witold Chwastyniak cały mecz przestał w kwadracie, a z szóstki w szóstce byli tylko niezmordowani bracia Kaczorowscy i Łukasz Polański.
I właściwie gra drugim składem mogłaby usprawiedliwiać wynik tego spotkania, gdyby nie to, że siatkarze postawili sobie za cel zanudzenie publiczności. Walki na boisku nie zobaczyliśmy prawie wcale, bo w pięciu setach obydwa zespoły zepsuły być może więcej zagrywek niż w całej rundzie rewanżowej. Mecz składający się głównie z zepsutych zagrywek z punktu widzenia kibica jest bezwartościowy.
Na szczęście wynik tego spotkania nie miał dla Jokera żadnego znaczenia. Zupełnie odwrotnie niż dla gości z Trzcianki, trenowanych od niedawna przez byłego zawodnika Jokera, Pawła Łojewskiego. MKS MDK urwał Jokerowi punkt, dzięki któremu wyprzedził w tabeli Cuprum Lubin. Jeżeli lubinianie w sobotę przegrają za 3 punkty z Olimpią Sulęcin, pierwszy mecz między tymi zespołami zostanie rozegrany w Trzciance. Stawką jest pozostanie w II lidze.
Jokerowi pozostaje cierpliwe oczekiwanie na wynik pozostałych spotkań. W oczekiwaniu na przeciwnika, z którym siatkarze będą walczyć o wyjście z grupy, może przydać się kalkulator, bowiem na zajęcie miejsc 3 i 4 mają szansę 4 zespoły. Oprócz kalkulatora może przydać się też modlitwa o to, by nie trafić na Oriona Sulechów. Na niego Joker nie potrafi w tym sezonie znaleźć sposobu.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.