Krzysztof Polaczek chwilę po tym, jak ustanowił nowy Rekord Guinnessa w pływaniu pod lodem. Fot. Marcin Maziarz
Krzysztof Polaczek z Wałcza przepłynął pod lodem 60 metrów i w ten sposób pobił dotychczasowy, wynoszący 57,5 m, rekord należący od 16 marca 2000 r. do Holendra Wima Hofa. Polaczek zapisał się również jako pierwszy Rekordzista Guinnessa w historii Piły.
- O czym myślałem pod lodem? Przez pierwszych trzydzieści metrów - o niczym - mówił chwilę po wyjściu z przerębla. - Słyszałem tylko taki fajny dźwięk. Później uświadomiłem sobie, że to płetwy Krzysztofa Trawińskiego, który płynął za mną. Dopiero kiedy przepłynąłem półmetek, w pewnym momencie zastanawiałem się ile jeszcze zostało - dziesięć czy dwadzieścia metrów? Przy samym końcu wypuściłem powietrze, bo tak przewiduje procedura - trzeba usunąć toksyny z organizmu. Kiedy dopłynąłem do „błyskacza”, odwróciłem się jeszcze, dałem Krzyśkowi umówiony sygnał i wyszedłem.
Pytany jak się czuje, odpowiedział: - Kochani, jak można się czuć po sześćdziesięciu metrach pod lodem? Pewnie tak, jak po wygranej w totka. W sumie wygrałem. Cieszę się z tego.
Na brzegu czekała żona rekordzisty i dzieci. Pani Małgorzata przed próbą nie ukrywała zdenerwowania. Po tym, jak jej mąż wynurzył się w ostatnim przeręblu, poczuła ulgę, ale i radość z jego wyczynu. Radości nie krył też znany z zamiłowania do nurkowania radny miejski Andrzej Czapiewski, który dziś w cywilnym stroju kibicował Polaczkowi na pomoście. - Cieszę się, że rekordzistą została osoba, której daleko do modelowej budowy ciała. Nasi górą! - żartował.
W organizację próby bicia rekordu było zaangażowanych około 40 osób. W dwudziestocentymetrowym lodzie co 10 metrów wykuto przerębel, w którym w każdej chwili zawodnik mógł się wynurzyć, gdyby coś poszło niezgodnie z planem.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.