Rano zgodnie z rozkładem wyjechały tylko dwa autobusy. O 6.40 komunikacja miejska wróciła do normy.
Rano z zajezdni wyjechały tylko dwa autobusy. O 4.25 podmiejska pięćdziesiątka, a po 5. - trójka. Fot. Marcin Maziarz
Miał być i był. Kierowcy Miejskiego Zakładu Komunikacji przeprowadzili dwugodzinny strajk ostrzegawczy przeciwko polityce płacowej miejskiego przewoźnika. Z zajezdni przy Łącznej wyjechały tylko dwa autobusy. Pierwszy - o 4.25 - na podmiejską linię 50 do Ujścia i Mirosławia Ujskiego, drugi - po piątej - na miejską trójkę. Pięćdziesiątka wyjechała na trasę, bo - jak powiedział przewodniczący ANSZZ, Mirosław Banach - trudniej zorganizować sobie dojazd spoza Piły, niż w Pile. Ten autobus został uruchomiony za wiedzą związków. Trójką, która po pierwszym kursie wjechała na linię 4, kierowała pani, której kurs prawa jazdy sfinansował Powiatowy Urząd Pracy, i - jak sama stwierdziła - ma z tego tytułu zobowiązanie.
Kolejny autobus wyjechał dopiero o 6.26, a pozostałe przed 6.40.
Strajkujący kierowcy zebrali się w dyspozytorni. Stawili się nie tylko ci, którzy powinni dziś rano poprowadzić 36 miejskich autobusów, które zwykle o tej porze wyjeżdżały z zajezdni. Wspierali ich koledzy, którzy mają dziś wolne lub przychodzą na późniejsze zmiany. Ci, którzy mieli jeździć, mogli to robić - brama zakładu była otwarta, a dyspozytorzy pracowali normalnie, jednak wszyscy wybrali dwugodzinny strajk.
O strajku nie wiedziało wielu pasażerów, którzy czekali na przystankach. O sytuacji informowali ich taksówkarze, którzy zatrzymywali się na przystankach, a udzielenie informacji najczęściej kończyło się zabraniem pasażera. Chyba po raz pierwszy na taką skalę funkcjonował w mieście autostop. Kierowcy prywatnych samochodów zabierali z przystanków przypadkowych pasażerów - wcale nie trzeba było długo czekać, by ktoś się zatrzymał.
Posiadacze biletów okresowych, którzy skorzystali z taksówki, mogą uzyskać zwrot poniesionych kosztów. Wystarczy zgłosić się do kasy MZK ze swoim biletem miesięcznym i paragonem wydanym przez taksówkarza. Rekompensaty nie otrzymają pasażerowie kupujący bilety jednorazowe.
Kierowcy zebrali się w dyspozytorni. Pobrali dokumenty, ale nie wyjechali z zajezdni. Fot. Marcin Maziarz
Przypomnijmy. Spór związkowców z MZK z pracodawcą trwa od 9 stycznia. Obie strony zgodziły się na podwyżkę w wysokości 318 złotych. Kwestią sporną pozostaje wsteczny termin, od którego podwyżka ma wejść w życie. MZK jest gotów wypłacić wyrównanie od stycznia tego roku, związkowcy domagają się wyrównania od września ubiegłego roku. Niezależnie od patu w rozmowach, dyrektor MZK zadecydował o wprowadzeniu podwyżek i wypłaceniu wyrównania od 1 stycznia. Aneksy do umów o pracę podpisało zaledwie kilku kierowców, bo - jak mówią - walczą nie tylko o podwyżki od września, ale i o jasną politykę płacową w zakładzie. Wrześniowy termin uważają za właściwy dlatego, że w tym czasie 24. kierowców otrzymało już podwyżki o nieco ponad 100 złotych. Według związkowców kryteria przyznania podwyżek nie były jasne. Według MZK - otrzymali je ci z kierowców, którzy nienagannie wywiązują się ze swoich obowiązków.
W piątek dyrektor MZK zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Według niego dzisiejszy strajk był nielegalny.
Strajkowy transparent został zdjęty z ogrodzenia MZK. Związki zawodowe utrzymują stan pogotowia strajkowego. Fot. Marcin Maziarz
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.