Skazane małżeństwo uważa wyrok za bezprawny. Chcą, by sąd zapłacił karę, którą nałożył.
Józef Skowyra był posłem z ramienia Ligi Polskich Rodzin. Fot. Marcin Maziarz
Takiego pozwu w historii pilskiego sądownictwa jeszcze nie było. Józef i Maria Skowyrowie, małżeństwo prawomocnie skazane za fałszowanie podpisów na listach poparcia w wyborach parlamentarnych, pozywają… sąd, który ich skazał. Wydany w listopadzie wyrok uważają za bezprawny. Jak pisze Głos Wielkopolski, ich pozew wpłynął już do poznańskiego Sądu Okręgowego.
Skowyrowie domagają się od sędziego i dwóch ławników, czyli całego składu orzekającego w ich sprawie, zapłacenia całej nałożonej na nich kary i kosztów sądowych. To 106 tysięcy złotych. Ale na tym nie koniec. Skazane małżeństwo chce także 54 tysięcy złotych zadośćuczynienia za rozstrój zdrowia. Roszczenia zamykają się w kwocie 160 tysięcy złotych. Do tego domagają się zwolnienia z kosztów sądowych i przyznania adwokata z urzędu. Sąd przychylił się do dwóch ostatnich wniosków, w tym do zwolnienia z kosztów - częściowo.
Pozew wpłynął najpierw do pilskiego sądu, jednak kolejni sędziowie wyłączali się z prowadzenia sprawy. Powód: pozwanym jest ich kolega.
O tym, że sąd wydał w ich sprawie wyrok, Skowyrowie dowiedzieli się z mediów. Na rozprawach najczęściej nie pojawiali się, jednak w sprawie uczestniczyli składając kolejne wnioski i inne pisma. W tej chwili starają się o przywrócenie terminu na złożenie wniosku o uzasadnienie wyroku. W styczniu pilski sąd odrzucił prośbę. Apelację 17 kwietnia rozpatrzy Sąd Okręgowy w Poznaniu. Przywrócenie terminu jest warunkiem koniecznym do tego, by skazani mogli złożyć apelację.
„Zdaniem małżonków, proces był prowadzony tendencyjnie. Sąd nie uwzględniał wniosków oskarżonych, a także »dręczył« ich od czerwca 2004 r. Sam proces określili jako bezprawny i »inkwizycyjny«” - czytamy w Głosie Wielkopolskim. Jeden z przykładów dręczenia, jaki opisali w pozwie, to nałożenie kary za obrazę sądu. Poznański sąd uchylił ją, jednak nie dlatego, że podsądni nie dopuścili się obrażenia temidy, a dlatego, że zrobili to na piśmie, a nie publicznie. W takim wypadku sprawa powinna trafić do prokuratury.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.