Za lanie wody możesz stanąć nawet przed sądem grodzkim.
Niegdyś szczególny sposób okazywania sympatii wybranej pannie, dziś często zwykły chuligański wybryk. Z tym z roku na rok coraz bardziej kojarzy się śmigus dyngus. Tradycję warto kultywować, ale trzeba pamiętać o zdrowym rozsądku i zachować umiar w ilości wody, i - co ważniejsze - nie oblewać tych, którzy sobie tego nie życzą. By tego dopilnować, na ulice Piły wyszło dziś więcej niż zwykle patroli policji.
Co grozi za oblanie wodą? Jeżeli zalejemy komuś telefon, notebooka, odtwarzacz mp3 albo woda zniszczy drogie ubranie, bardzo prawdopodobne, że skończy się to koniecznością pokrycia strat. Sprawa może być o tyle nieprzyjemna, że wniosek o ściganie sprawcy wybryku może trafić do sądu grodzkiego. Jeżeli straty spowodowało dziecko, za jego czyn odpowiedzą rodzice.
Konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze, jeżeli zabawa z wodą skończy się uszczerbkiem na zdrowiu ofiary. Do szczególnie niebezpiecznych zabaw należy zrzucanie worków z wodą z okna lub balkonu. Dla głowy, na którą taki worek spadnie, nie ma znaczenia czy jest w nim kilogram wody czy ważący tyle samo kamień.
Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.