Dyrektor WORD odpiera zarzuty, jakie stawiają mu byli pracownicy. Według niego sprawa ma tło polityczne. Tydzień temu w Ośrodku rozpoczęła się kontrola Komisji Rewizyjnej Urzędu Marszałkowskiego.
W poniedziałek WORD przy Lotniczej kontrolowała Komisja Rewizyjna Urzędu Marszałkowskiego. Fot. Marcin Maziarz
Komisja Rewizyjna wprowadziła do swojego planu kontrolę w pilskim Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego po tym, jak radnej Sejmiku Województwa Wielkopolskiego Bogumile Hromiak-Paprzyckiej poskarżyli się dwaj byli pracownicy Ośrodka, zwolnieni z niego dyscyplinarnie. Zarzucili dyrektorowi WORD niegospodarność i złą politykę kadrową. Tyle wersja oficjalna.
Nieoficjalnie znanych jest trochę więcej szczegółów sprawy. Zarzuty niegospodarności dotyczą m.in. akcji społecznych prowadzonych przez Ośrodek przy Lotniczej. Według byłych pracowników obecny dyrektor wykazał się niegospodarnością włączając się do policyjnej akcji „Od drzwi do drzwi”. Dlaczego? Bo za 1.700 złotych kupił 52 siedziska, które trafił do pilskich taksówek, by ich najmłodsi pasażerowie podróżowali bezpiecznie (pisaliśmy o tym tutaj »). Taksówki zaś - choć stanowią istotny element systemu transportu publicznego - są prywatne. Tą drogą byli pracownicy wysnuli wniosek, że dyrektor WORD zafundował foteliki do 52 prywatnych samochodów. Inne zarzuty niegospodarności to np. wydawanie pieniędzy na akcje społeczne, które mają dotrzeć do kierowców i skłonić ich do bezpiecznej jazdy. Na te cele WORD kupował powierzchnie reklamowe na autobusach i w lokalnej prasie.
Ale w dyrektorze WORD zastrzeżenia budzi również sama poniedziałkowa kontrola. W składzie komisji, która przyjechała do Piły oprócz przewodniczącego i dwóch członków znalazła się także Bogumiła Hromiak-Paprzycka, która była wnioskodawczynią włączenia kontroli w pilskim Ośrodku do harmonogramu prac Komisji Rewizyjnej. - Statut województwa przewiduje wyłączenie członka komisji rewizyjnej, który jest bezpośrednio zainteresowany sprawą - mówi dyrektor WORD, Zbigniew Przeworek.
- Nie ukrywam tego, że jestem członkiem Platformy Obywatelskiej - mówi Zbigniew Przeworek. Fot. Marcin Maziarz
Jednak to nie wszystko, co boli dyrektora Ośrodka. - W planie prac komisji było zwiedzanie ośrodka, by zapoznać się z tym, jak funkcjonuje w zwykłym dniu roboczym. Tymczasem w trakcie kilkugodzinnej wizyty komisja nie wyszła poza jeden pokój. Nie zbadała działalności ośrodka, co miało być przecież przedmiotem jej pracy - mówi Przeworek. - Na życzenie Bogumiły Hromiak-Paprzyckiej dokooptowano dwóch pracowników zwolnionych przeze mnie. Zostali zwolnieni dlatego, że byli przeciwni wprowadzanej organizacji pracy i decyzjom prowadzącym do rozwoju WORD. Komisja rozmawiała tylko z tymi dwoma byłymi pracownikami, zostawiając z boku ponad 70. pracowników zatrudnionych w ośrodku.
- Zarzuty w anonimach ciągle są te same, formułowane w ten sam sposob - mówi mecenas Krzysztof Wyrwa, radca prawny WORD. - Wszystkie decyzje personalne są pod kontrolą czynnika społecznego. Większo��ć pracowników to członkowie związków zawodowych, bez zgody których nie mogą zostać zwolnieni.
Zbigniew Przeworek dopuszcza myśl, że sprawa może być zemstą o podłożu politycznym. - Nie ukrywam tego, że jestem członkiem Platformy Obywatelskiej - mówi. - Obydwaj byli pracownicy, których wysłuchała komisja to osoby związane z SLD. Pierwszy z nich czuł się krzywdzony, bo dwukrotnie nie został dyrektorem WORD. Drugi został już kiedyś zwolniony. Zaczął pracę w WORD w Gorzowie Wielkopolskim, dokąd codziennie dojeżdżał z Piły. Przed rokiem dostał drugą szansę i o ile w czasie okresu próbnego wywiązywał się ze swoich obowiązków, o tyle po trzech miesiącach pracę zaczął wykonywać wolniej niż pozostali egzaminatorzy. Rozmawiał także przez telefon komórkowy w trakcie egzaminu, czego jasno zabraniają przepisy antykorupcyjne.
Pozwy obydwóch byłych pracowników trafił do sądu pracy. Pierwszy sąd odrzucił. W drugim przypadku sąd uznał, że faktycznie nie było podstaw do zwolnienia dyscyplinarnego, bo umowę o pracę… i tak można było rozwiązać, tyle że zwykłym trybem z trzymiesięcznym wypowiedzeniem. Sąd oddalił także pozew byłego pracownika o odszkodowanie. WORD uznał jednak, że były podstawy do dyscyplinarnego zwolnienia i od wyroku się odwołał. Do sądu pracy trafił także pozew byłej pracownicy Ośrodka, jednak wycofała go sama zainteresowana.
Co dalej? - Czekamy na wynik kontroli i wnioski pokontrolne - mówi mecenas Krzysztof Wyrwa. - Będą musieli się także wypowiedzieć radni Sejmiku. Stanowczo jednak protestujemy przeciwko wydawaniu jakichkolwiek sądów przed tym, jak będą znane wyniki kontroli.
Jak dodaje dyrektor WORD, problemem dla Ośrodka nie jest kontrola Komisji Rewizyjnej. - Problemem jest pani Bogumiła Hromiak-Paprzycka, która od dwóch lat atakuje WORD. Mamy nadzieję, że kiedy komisja skończy pracę, ta pani przestanie nam przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu - dodaje.
Zbigniew Przeworek zapowiada, że na fotelikach do taksówek i akcjach prewencyjnych działalność WORD w zakresie promowania bezpieczeństwa na drogach się nie skończy. Wkrótce Ośrodek zamierza kupić nowoczesny ambulans wypadkowy. Trafi on do pilskiego szpitala.
Pilski WORD w liczbach
Do jazd egzaminacyjnych wykorzystuje 19 samochodów osobowych (Renault Clio) i 4 samochody ciężarowe. W 2008 r. przeprowadził 71.835 egzaminów (o 17,65% więcej niż w 2007 r.). Od dwóch miesięcy, kiedy został wprowadzony system dwuzmianowy, Ośrodek pracuje w dni powszednie przez 16 godzin na dobę.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.