Zatrudnię osobę (najchętniej uczącą się) do pracy w sklepie motocyklowym.
Mile...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
17 lipca 2009
Człowiek w pomarańczowej koszulce
Praca ratownika nad jeziorem to nie tylko zapewnienie bezpieczeństwa w wodzie, ale i porządku na plaży. O pracy człowieka w pomarańczowej koszulce i zasadach bezpiecznej zabawy nad wodą opowiada Krzysztof Chyb - ratownik z Płotek.
Krzysztof Chyb, jeden z kilkunastu ratowników strzegących bezpieczeństwa na Płotkach i Piachach. Fot. Marcin Maziarz
Najczęściej widzimy ich na pomostach i wieży obserwacyjnej. Ubrani w pomarańczowe lub czerwone koszulki, wyposażeni w najważniejszy rekwizyt ze „Słonecznego patrolu” - pomarańczową boję z linką (nazwa fachowa: bojka ratunkowa SP1, nazwa powszechnie używana: „Pamelka”, „Baywatch” lub właśnie „Słoneczny Patrol”) - i czerwoną torbę ze wszystkim co potrzebne, by udzielić pierwszej pomocy. Ciemne okulary nie są elementem obowiązkowym stroju, ale nosi je niemal każdy. Mowa o ratownikach WOPR. Codziennie kilkunastu z nich pilnuje naszego bezpieczeństwa na Płotkach i Piachach. O tym, jak wygląda praca ratownika nad kąpieliskiem w Pile, opowiada Krzysztof Chyb, który w czwartek był jednym z 11. ratowników na Płotkach.
- Na początku lipca, kiedy była ładna pogoda, frekwencja była wysoka. Później kilka dni deszczowych i mało ludzi, ale w ostatnich dniach znowu świeci słońce i ludzi jest coraz więcej.
Na czym polega praca ratownika? - Podstawa to zabezpieczenia kąpieliska strzeżonego, natychmiastowa reakcja, kiedy ktoś wzywa pomocy. Musimy też zwracać uwagę na osoby, które wypływają poza część strzeżoną i kąpią się w miejscach niedozwolonych. Podpływamy, zwracamy uwagę, prosimy, żeby przypłynęły na kąpielisko strzeżone, na którym są bezpieczniejsze. Jeżeli coś się dzieje na środku jeziora albo na drugim brzegu, nie jesteśmy w stanie zareagować odpowiednio szybko.
Podstawowe zasady bezpiecznej zabawy nad wodą? - Nie wchodzić do wody zaraz po przyjeździe, tylko najpierw trochę się zamoczyć. Jeżeli przed chwilą jedliśmy, nie powinniśmy wchodzić do wody z pełnym żołądkiem, ale odpocząć pół godziny. Spożywanie alkoholu na plaży i na pomoście jest zabronione. Interweniujemy, jeżeli widzimy, że ktoś pije alkohol. Zwracamy uwagę, prosimy, żeby nie pił lub przeniósł się z plaży do stolika przy barze.
Czasem aż korci, żeby skoczyć na główkę. - Należy pamiętać, że w wodzie nie jesteśmy sami i skok może być ostatnią rzeczą, którą zrobimy w życiu. Tak może skończyć się skok na inną osobę lub do zbyt płytkiej wody. Dlatego prosimy kąpiących się, by nie skakali z pomostów albo z łódek, które można wypożyczyć na Płotkach.
Plażowicze są zdyscyplinowani? - Raczej tak. Jeżeli wjeżdżają rowerami, wystarczy zwrócić uwagę, że powinny zostać odstawione w wyznaczone miejsce. Nie ma zbędnych pytań. Tak samo w przypadku alkoholu. Jeżeli komuś się zdarzy, to przeprosi. To jest miłe, nie ma kozaczenia „co ty mi możesz” czy „będę robił co chcę”.
Na szczęście ratownicy z pilskich kąpielisk nie mają zbyt wiele pracy. - Kilka razy zdarzyło się, że ściągaliśmy osoby spoza terenu kąpieliska, czy pomagaliśmy gdy ktoś się skaleczył. Oby tak spokojnie było nadal.
Ratownicy na Płotkach i Piachach zapewniają nam bezpieczeństwo codziennie między 9. i 19. Czasem, gdy trzeba, zostają dłużej. Jak mówi Krzysztof Chyb, najwięcej plażowiczów nad pilskimi jeziorami wypoczywa w weekendy po obiedzie. - Największy ruch zaczyna się w sobotę i niedzielę po czternastej - piętnastej. Rano można być pewnym, że nie będzie tłoku.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.