3 sierpnia 2009
Spadochroniarze: materiał do badań
Na 400 skoków ze spadochronem w tandemie, w samolocie rozmyśliła się tylko jedna osoba.
Mariola Metkowska, która odważyła się skoczyć w tandemie i instruktor Arnold Schneider minutę po lądowaniu. Fot. Marcin Maziarz
- Mówią, że to sport ekstremalny, ale nie jest to ani niezwykłe ani bardzo niebezpieczne - mówi Arnold Schneider, instruktor spadochronowy, który w sobotę skakał w Pile w tandemach. - Potrzeba wiadra dobrego humoru i na lotnisko - żartuje.
Pani Marzena, która odważyła się skoczyć w tandemie, zrobiła to, bo - jak mówi - chciała spróbować. - Skacze mój brat, skoczył mąż. Poza tym miałam zaufanie, bo widziałam wcześniejsze skoki - mówiła minutę po tym, jak znalazła się z powrotem na ziemi. Razem z instruktorem skoczyła z 3.100 metrów, by z prędkością 196 km/h swobodnie opadać przez 31 sekund. Takie dane wskazało małe elektroniczne urządzenie przyczepione do kombinezonu Arnolda Schneidera, które współczesnym skoczkom zastępuje tradycyjne: wariometr, wysokościomierz i prędkościomierz.
Sam instruktor mówi, że skaczą ludzie, którzy potrzebują trochę więcej adrenaliny niż mają na co dzień. - Nie wystarcza nam tylko to, że żyjemy. Bawmy się - zachęca i dodaje uśmiechając się: - Pani psycholog powiedziała mi kiedyś na badaniach, że spadochroniarze to jest bardzo dobry materiał do badań. Do dziś nie bardzo wiem dlaczego.
Aby zostać samodzielnym skoczkiem, należy przede wszystkim przejść badania. Szkolenie podstawowe da się odbyć nawet w ciągu tygodnia, jednak potem trzeba wykonać przynajmniej 50 skoków. Teoretycznie da się to zrobić w ciągu 3 - 4 miesięcy, jednak może zakończyć się nadwyrężeniem domowego budżetu. Ci, którym wystarczy jednorazowa przygoda w tandemie dla podwyższenia poziomu adrenaliny lub w ramach leczenia lęków, powinni przygotować się na jednorazowy wydatek rzędu 600 - 800 zł. W tym wypadku badania nie są konieczne, a szkolenie trwa 10 minut. Przeciwwskazań jest niewiele: epilepsja, choroby serca, niewydolność układu oddechowego i - to co niezależne od człowieka - zła pogoda. Co ważne, osoby, która chce skoczyć z instruktorem, nie dyskwalifikuje nawet niepełnosprawność.
Dotychczas z Arnoldem Schneiderem, który do Piły przyleciał z Zielonej Góry, Ziemię z lotu ptaka podziwiało około 400 osób. Na ponad 400 oddanych skoków tandemowych (niektórzy skaczą więcej niż raz), w samolocie rozmyśliła się tylko jedna osoba.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.