98% wypadków na przejazdach kolejowych powodują kierowcy. Ten ostatni kosztował 3 mln zł. Dziś kierowcy w Starej Łubiance otrzymywali gadżety akcji „Zatrzymaj się i żyj”.
Jadący z prędkością 50 km/h pociąg towarowy potrzebuje pół kilometra, żeby się zatrzymać. Fot. Marcin Maziarz
Wystarczy chwila nieuwagi i skutki są tragiczne. Ranni, zabici, a do tego straty materialne. W wypadku, który zdarzył się tydzień temu między Starą Łubianką i Zawadą, na szczęście nikt nie zginął, a ranne zostały 4 osoby, ale straty, które spowodował, wyniosły aż 3 mln zł.
Rozpędzony do 50 km/h pociąg towarowy (1.800 ton) do zatrzymania się potrzebuje przynajmniej pół kilometra. To znacznie więcej niż potrzebuje rozpędzony samochód. - Maszynista, kiedy widzi samochód na przejeździe, nie ma większych szans, że wyhamować - mówi Andrzej Sierżant, naczelnik Działu Eksploatacji w Zakładzie Linii Kolejowych w Gorzowie Wielkopolskim. - Może tylko włączyć tak zwane „nagłe hamowanie pociągu” i chować się w lokomotywie, żeby nie ucierpieć samemu.
Dziś na przejeździe kolejowym na krajowej Dziesiątce w Starej Łubiance kierowcy otrzymywali gadżety, które miały zwrócić ich uwagę na skutki, jakie może nieść brak uwagi na przejdździe kolejowym. - Często zastanawiam się, prowadząc takie akcje, dlaczego kierowcy nie zachowują ostrożności - mówi Andrzej Sierżant. - Myślę, że to jest brawura, czasami zmęczenie. Naprawdę, nie rozumiem tego. Często można zauważyć na zwykłych skrzyżowaniach, jak kierowcy jeżdżą na pamięć, nie zwracają uwagi na to, że zmieniła się organizacja ruchu. Podobnie jest na przejazdach. Kierowca nauczył się, że skoro codziennie przejeżdża przez przejazd i o tej porze nie ma pociągu. Nagle zdarza się sytuacja, że pociąg się pojawia i dochodzi do takich skutków, jakie widzieliśmy tydzień temu.
- Nawet na zwykłych skrzyżowaniach kierowcy jeżdżą na pamięć - mówi Andrzej Sierżant, naczelnik Działu Eksploatacji w Zakładzie Linii Kolejowych w Gorzowie Wielkopolskim. Fot. Marcin Maziarz
Co o swoim zachowaniu mówią kierowcy? - Jeżeli widzę, że na przejeździe jest dróżnik, raczej nie zatrzymuję się, tylko zmniejszam prędkość - powiedział kierowca rejsowego autobusu, który akurat zatrzymał się przed opuszczonym szlabanem. - Wypadki zdarzają się na przejazdach niestrzeżonych.
- W zasadzie powinniśmy się zatrzymać na każdym przejeździe, niezależnie od tego, czy jest strzeżony, czy nie. Nawet jeżeli widać dróżnika, nie mamy pewności, czy funkcjonuje normalnie - powiedział inny kierowca. - Pięć lat temu zdarzyło się akurat tutaj, że dróżnik był pijany. Szlabany nie były opuszczone, każdy jeździł jak chciał. Ale wiadomo jak to jest - każemu się gdzieś spieszy. Sam tylko zwalniam.
- Osobiście mocno rozglądam się za pociągami - to już motocyklista, kolejny w ogonku, który utworzył się od strony Piły przed opuszczonym szlabanem. - Przyznaję, że to z powodu wypadku kolegi, który w ten sposób zginął.
Na przejeździe w Starej Łubiance kierowcy otrzymywali dziś gadżety akcji „Zatrzymaj się i żyj”. Fot. Marcin Maziarz
- Kierowcy jeżdżą różnie - mówi Helena Niedźwiedzka, która pracuje jako dróżnik w Starej Łubiance. - Jedni, jak włączam sygnalizatory, zatrzymują się, inni nie reagują w ogóle. Muszę wyjść i zatrzymują się dopiero, kiedy podniosę rękę. Czasem trzeba krzynąć…
Od początku roku w rejonie Piły miało miejsce 5 wypadków na przejazdach kolejowych. Na szczęście obyło się bez ofiar w ludziach. Z kolejowych statystyk wynika, że 98% wypadków na przejazdach powodują kierowcy.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.