Prowadzimy zajęcia:
- dla osób, które posiadają broń palną,...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
31 sierpnia 2009
Joker skazany na III ligę
PZPS przywrócił Jokera do swojego grona, ale pozwolił mu grać tylko w III lidze. Do tego wystarczyłoby zarejestrować zupełnie nowy klub. Prezes Jokera odsłania kulisy rozgrywki wokół klubu.
Siatkarze trenują zgodnie z planem, choć nikt nie ukrywa, że otrzymują oferty nie tylko z klubów, które zostały dokooptowane do I ligi. Fot. Marcin Maziarz
Dziś około 16. Zarząd Polskiego Związku Piłki Siatkowej podjął decyzję w sprawie wyrzuconych z centrali klubów: pilskiego Jokera i Orła Międzyrzecz. Każda kolejna decyzja organów PZPS jest bardziej zaskakująca od poprzedniej. W ciągu miesiąca działacze z ulicy Grażyny 13 w Warszawie, zdążyli się rozmyślić, ale tylko częściowo. Ci sami ludzie, którzy miesiąc temu zagłosowali za usunięciem Jokera z grona członków związku, dziś uchylili swoją decyzję i uznali, że Joker może wrócić na łono siatkarskiej centrali. To było piewsze z dwóch dzisiejszych głosowań. W drugim zdecydowano, że kluby z Piły i Międzyrzecza, które w momencie wykluczenia grały na zapleczu ekstraklasy, przygodę z siatkówką mogą zacząć od… III ligi. W Wielkopolsce dokładnie od serii B. Do tego jednak nie była potrzebna zgoda PZPS. Wystarczyłoby, że działacze z Piły zarejestrowaliby zupełnie nowy podmiot i zgłosili go do rozgrywek - zaczęliby dokładnie w tym samym miejscu bez „pomocy” działaczy z Warszawy.
Ale to nie koniec niespodzianek dzisiejszego popołudnia. Okazuje się, że rządzący polską siatkówką i tak nie chcieli Jokera na zapleczu ekstraklasy. Członkowie zarządu związku faktycznie głosowali nad przywróceniem Jokera do rozgrywek na szczeblu centralnym, ale… nie I, a II ligi. To tak jakby klub z Piły wcale na zaplecze ekstraklasy nie awansował w ostatnim sezonie. Sytuacja, jaka została stworzona wokół Jokera, Orła Międzyrzecz, a także przyjętych na ich miejsce Morza Szczecin i AZS Nysa jest coraz bardziej groteskowa. Ze sportem od dawna nie ma nic wspólnego.
- Mogliśmy skierować sprawę do Walnego Zgromadzenia - tłumaczy w rozmowie z Radiem Eska Bogusław Adamski, sekretarz generalny PZPS. - Ze względu na czas i koszty, w drodze konsultacji i głosowania elektronicznego, zarząd podjął decyzję o przywróceniu statusu członka dla obydwóch klubów, ale upadła uchwała przywracająca je do rozgrywek na szczeblu centralnym. Kluby te mogą grać w rozgrywkach wojewódzkich i młodzieżowych.
Jak powiedział Radiu Eska Bogusław Adamski, decyzja Zarządu jest ostateczna. Przypomnijmy, że ostateczna miała być również poprzednia decyzja zarządu związku o wykluczeniu klubów. - Kluby mogą odwoływać się zgodnie ze statutem. Nie będę nic sugerował, żeby nie było, że związek coś sugerował. Mogą postępować zgodnie ze statutem PZPS i z Ustawą o Sporcie Kwalifikowanym. Jokera i Orła przywracamy tylko dlatego, że zostały uregulowane zobowiązania, które ciągnęły się dłużej niż rok. Natomiast w kontekście tego, że wszystkie inne kluby były w stanie uregulować zobowiązania, te dwa były niereformowalne, mimo że zapowiedź kary była od czterech miesięcy.
Od początku sprawy pojawiały się głosy, że PZPS zapomina o tym, by dbać o interesy zawodników, a skupia się na wyrównywaniu swoich rachunków. - Związek nie jest od dbania o kasę zawodników. To zawodnicy i kluby podpisują między sobą umowy cywilne - mówi Adamski. - Po drugie związek nie zlikwidował miejsc pracy, bo nie zmniejszył ilości zespołów w rozgrywkach pierwszej ligi. W tej chwili nie ma zawodników przypisanych do klubu - zawodnicy w tej chwili wynajmują się do grania. Minęły te czasy, kiedy decydowało przywiązanie do barw klubowych. Zawodnicy co roku podpisują kontrakty i tam gdzie im pasuje, tam grają. My, jako związek, nie ograniczyliśmy miejsc pracy. Proszę nam nie imputować stanowiska, że działamy na szkodę zawodników.
Nie chodzi jednak o pieniądze. Gdzieś podziała się idea sportu, bo do pierwszej ligi weszły dwa zespoły, które awansu nie wywalczyły na parkiecie. - Oprócz sportowej idei musi być jeszcze sportowe podejście do obowiązków - mówi Bogusław Adamski. - Joker i Orzeł zapomniały, że obowiązuje je statut i regulaminy. Kierownictwa tych klubów niech same uderzą się w piersi i przypomną sobie ile razy były monitowane i ile razy PZPS przesuwał termin zapłaty i szedł im na rękę. Lekceważenie związku nie może być tolerowane, bo będzie anarchia. Te dwa kluby zapłaciły za to, że nie potrafiły dostosować się do przepisów PZPS, które były jednakowe dla wszystkich.
- Sytuacja jest kuriozalna - to już prezes Jokera, Jerzy Jasiński. - Zwyczajnie Joker komuś się nie podoba. Nie wiem jakie są tego powody. Sporna kwota nadal pozostaje sporna, ale płacąc całość zobowiązania, napisałem do PZPS pismo, że zobowiązanie zostaje uregulowane dla dobra siatkówki i prosimy o przywrócenie nas do struktur PZPS i do gry w pierwszej lidze. W dniu, w którym Jokera skreślono z PZPS, dowiedział się o tym Starosta Pilski, który następnego dnia pojechał do Warszawy, do PZPS. Rozmawiał z prezesem Przedpełskim. Po tej rozmowie dostałem telefon, by natychmiast wpłacić pieniądze. Zostały wpłacone w tym samym dniu, a pan Przedpełski obiecał nam przywrócenie Jokera do gry w pierwszej lidze. Nie bez znaczenia było stanowisko naszego prezesa honorowego (Adam Szejnfeld - przyp. red.), który był z nami w kontakcie.
Decyzji o losach wyrzuconych ze związku klubów nie podejmuje jednak jego szef, a zarząd centrali. Zarząd zdecydował inaczej. - Kieruję się przede wszystkim słowami szefa zarządu, jakim jest pan Przedpełski. To on reprezentuje na zewnątrz zarząd. Jakie mam wysnuć wnioski, jeżeli wpłaciłem całość spornej kwoty? Można to potraktować jako formę wyłudzenia. W innym wypadku wpłacanie pieniędzy, które były sporne, było bez sensu. Pan Przedpełski poprosił o pismo z prośbą o przywrócenie do związku. W piśmie zwrotnym podpisanym przez niego, zostaliśmy poinformowani o procedurze odwoławczej. Stawiliśmy się do Sądu Odwoławczego zgodnie z zaleceniami prezesa Przedpełskiego. Złożyłem zeznania, choć czułem się niezręcznie prosząc o ponowne przyjęcie w poczet członków związku.
Prezes Jokera zarzuca PZPS nie tylko niedotrzymanie słowa w kwestii przywrócenia do struktur związku i pierwszej ligi. - Trudno mi wytłumaczyć, że Łukasz Ożarski, który został MVP Mistrzostw Polski Juniorów, nie znalazł miejsca w Kadrze Polski Kadetów. Trudno mi zrozumieć, że wicemistrzowie Polski w siatkówce plażowej kadetów, którzy dopiero w tie-breaku przegrali z późniejszymi Mistrzami Europy, nie jadą na Mistrzostwa Europy. Pojechała para, która zdobyła Mistrzostwo Polski i para, która zdobyła czwarte miejsce, która dwukrotnie spotykała się z Jokerem i dwukrotnie miała problem, by wyjść w tych meczach z dziesięciu punktów. Podobne przykłady mogę mnożyć. Dalej nie mogę pozwolić sobie na to, by Joker był deprecjonowany.
Również do samej procedury odwoławczej prezes Jokera ma poważne zastrzeżenia: - Nie dostaliśmy do dyspozycji prawidłowych środków odwoławczych. Od decyzji o skreśleniu nas z ligi mieliśmy dwa tygodnie na to, by złożyć odwołanie. Tymczasem zaraz po decyzji o skreśleniu, jeszcze tego samego dnia, dokooptowano do ligi dwa zespoły, które zajęły miejsce nasze i Orła, bez zachowania czternastodniowego okresu. Niejako sąd kapturowy skazał Jokera na niebyt.
Sytuacja wokół Jokera i Orła robi się coraz bardziej zawiła i coraz bardziej przypomina sytuację wokół łódzkiego ŁKS czy innych klubów piłkarskich. - W Polskim Związku Piłki Nożnej, gdzie są zarzuty korupcyjne, degraduje się o ligę niżej, a tutaj za dziesięć tysięcy najpierw skreśla się klub, a potem degraduje o trzy ligi. Tym bardziej, kiedy zapłaciliśmy całą kwotę, jak mogę odebrać to inaczej, niż działanie na szkodę naszego klubu i zawodników? - mówi Jasiński.
Dzisiejsza decyzja o przywróceniu Jokera do struktur związkowych jest według klubu bezprawna. - Dziś wysłaliśmy pismo do Walnego Zgromadzenia Członków PZPS. W myśl wykładni Sądu Odwoławczego Walne Zgromadzenie jest jedynym ciałem, które ma kompetencje, by przywrócić nas do grona członków związku. W świetle tego uważamy, że dzisiejsza decyzja nie jest prawomocna. Prawomocna będzie decyzja Walnego Zgromadzenia, które podejmie decyzję czy skreślić Jokera czy nie. Zarząd nie może podjąć decyzji o przywróceniu Jokera. Może to zrobić tylko Walne Zgromadzenie. Uważam, że dalej jesteśmy członkami PZPS i pierwszoligowcami. Zdaję sobie sprawę, że przed nami daleka droga. Mogę powiedzieć, że Sąd Odwoławczy chce ponownie zająć się naszą sprawą i przywrócić nas do pierwszej ligi i wydaje mi się, że to jedyna szansa, byśmy grali w pierwszej lidze, choć wyroki są tak sprzeczne i tak nieadekwatne, że trudno mi tę całą sytuację określić inaczej jak skandal.
Zgodnie z taką interpretacją, Joker wystosował kolejne pismo do Sądu Odwoławczego przy PZPS. - Spodziewam się, że Sąd Odwoławczy orzeknie podobnie jak w pierwszym wypadku, że jedyną instancją przywracającą może być Walne Zgromadzenie. W związku z tym, że Walne Zgromadzenie zbierze się za kilka miesięcy, być może za rok, do tego czasu jesteśmy pełnoprawnym członkiem PZPS - mówi Jerzy Jasiński. Wskazuje też, że zgodnie ze swoim statutem, za zaległości finansowe związek mógł ukarać klub pozbawieniem licencji, a nie skreśleniem z listy członków.
Jerzy Jasiński zapowiada, że zrezygnuje z funkcji prezesa klubu - Chciałbym jednak doprowadzić tę sytuację do końca, bo uważam, że to co nas spotkało, jest nie tylko niesprawiedliwe, ale nieuczciwe. Chciałbym się z tymi panami pożegnać i więcej z nimi nie współpracować.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.