Wczoraj został przewieziony na lotnisko. Przedmoście chciałoby zdjąć z pomnika u zbiegu Drygasa i Okrzei LiM-a, odrestaurować go i udostępnić publiczności.
Przeprowadzka Tygryska zaczęła się o 9.00. Około 11. samolot przejechał na lotnisko. Fot. Marcin Maziarz
Przebył długą drogę, ale wrócił do domu. Su-22 z numerem bocznym 3620, pieszczotliwie nazywany Tygryskiem, od wczoraj jest już w swoim docelowym miejscu - w schronohangarze numer 5 na pilskim lotnisku.
Jego historia zaczęła się 25 lat temu. Oficjalna data jego produkcji to 1 maja 1984 r. Kilka miesięcy później przyleciał do Polski - konkretnie do Powidza, jednak nie o własnych siłach, a w częściach, na pokładzie wojskowego samolotu transportowego. W Powidzu został ponownie złożony i oblatany (tę drogę przeszły wszystkie polskie Su-22), i w końcu trafił do Piły. Na naszym lotnisku stacjonował do grudnia 1997 r. Stąd na kilka miesięcy trafił do Świdwina, a jego ostatnią bazą stał się Powidz.
W ubiegłym roku Przedmoście zaczęło starania o jego pozyskanie do tworzonego muzeum lotniczego. Na początku lipca samolot został znowu rozebrany na części i przewieziony do Piły. Do wczoraj jego tymczasowym miejscem pobytu był trawnik Agory. Wczoraj punktualnie o 9. rozpoczął się ostatni etap powrotu Tygryska. Samolot ponownie został załadowany na zestawy drogowe Nafta-Transu i przewieziony na lotnisko. Kierowcy wybrali możliwie najdłuższą drogę - przejechali przez miasto, wzbudzając niemałą sensację. Na lotnisku nie obeszło się bez sesji zdjęciowej na pasie startowym. W końcu Tygrysek trafił do swojego nowego - starego domu - wrócił na macierzyste lotnisko, gdzie będziemy mogli go obejrzeć jeszcze w tym roku.
Prace montażowe trwały cały wczorajszy dzień, są kontynuowane również dziś, choć wczoraj zakończyła się ich najbardziej widowiskowa część - montaż skrzydeł. Muzeum Przedmoście otrzymało wsparcie 12. Bazy Lotniczej w Mirosławcu, która udostępniła sprzęt do montażu samolotu. Z Mirosławca przyjechali także dwaj mechanicy Su-22. Dla jednego z nich to trochę sentymentalna podróż - kilkanaście lat temu, kiedy pracował na pilskim lotnisku, przypisanym mu na stałe samolotem był właśnie… Tygrysek.
Su-22 to dopiero początek lotniczego oddziału Muzeum Przedmoście. Do Tygryska ma dołączyć cały osprzęt lotniskowy, ale stowarzyszenie ma już na oku kolejny „duży” eksponat. Chodzi o stojący na pomniku u zbiegu Okrzei i Drygasa samolot LiM-2. W Polsce nie ma już latającego egzemplarza, nie ma nawet egzemplarza uziemionego, który można by pozyskać od wojska. Takie samoloty występują już tylko na pomnikach i w muzeach, albo… jako latające eksponaty bogatych kolekcjonerów z Europy Zachodniej, Ameryki Północnej i Antypodów. Jeżeli udałoby się zdjąć LiM-a z pomnika, Muzeum czeka ogrom pracy. Samolot wymaga gruntownej restauracji, przy której nadanie oryginalnych barw, jakie miałby nosić (obecne nie mają nic wspólnego z rzeczywistością - samolot nigdy nie był pomalowany w ten sposób w trakcie służby), będzie wierzchołkiem góry lodowej. Efekt może być jednak fantastyczny. Samolot, który na pilskim lotnisku służył przed Su-22, zostałby również udostępniony publiczności.
Ambicje muzeum sięgają jednak jeszcze dalej. W Pile praktycznie nieznane są produkty miejscowej, działającej do 1919 r. fabryki samolotów Albatros.
Zobacz jak Tygrysek wracał na lotnisko i jak był składany:
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.