Sokół Międzychód wyjechał z Piły pokonany, ale niewiele brakowało, by Basket stracił przewagę na którą solidnie pracował przez trzy kwarty.
Młodzi zawodnicy z Międzychodu nie pozwolili się potraktować ulgowo i w ostatniej kwarcie zmusili Basket do ucieczki. Fot. Marcin Maziarz
Wiele niepotrzebnego wysiłku kosztowało dziś Basket zwycięstwo nad Sokołem Międzychód. Niepotrzebnie. Koszykarze systematycznie niemal od początku spotkania pracowali na zwycięstwo. Pierwsza kwarta zakończyła się jeszcze niewielkim prowadzeniem gości (16:18), choć niemal przez cały czas prowadził Basket (było jeszcze 13:10). Niemal natychmiast po rozpoczęciu drugiej kwarty na tablicy widniał już remisowy wynik (18:18), a do szatni w połowie spotkania zawodnicy schodzili już z pięciopunktową przewagą (32:27).
W trzeciej kwarcie było coraz lepiej. Mimo wysiłków gości, coraz bardziej odstawali od Basketu i po gwizdku kończącym trzecią kwartę wydawało się, że pilanom nic i nikt nie jest w stanie odebrać zwycięstwa (52:40).
Nikt poza nimi samymi. Od samego początku czwartej kwarty gra Basketu zupełnie się posypała, a młodzi zawodnicy z Międzychodu niemal wyrównali (61:60), kiedy do końca spotkania zostało niecałe 90 sekund. Zaczęła się wielka nerwówka, na szczęście pilanie wykorzystali wszystkich 6 rzutów osobistych (4 - Grzegorz Przewoźniak, 2 - Tomasz Pochylski). W tym czasie Jakub Nowak z Międzychodu miał szansę zdobyć w ten sposób dwa punkty, wykorzystał ją jednak tylko jeden raz.
Ostatecznie spotkanie wygrał Basket, szkoda jednak straconej przewagi i ucieczki na złamanie karku w ostatniej kwarcie. - Myślę, że gdzieś w głowach zostało nam to, że w Koninie udało się pokonać takiego rywala. Koncentracji nie było też dlatego, że zespół z Międzychodu przyjechał w młodzieżowym składzie - mówił po meczu kapitan Basketu, Grzegorz Przewoźniak. - Tę nerwówkę sami sobie zgotowaliśmy. Brak nam konsekwencji, trzeba było grać na naszych wysokich zawodników pod kosz, wypunktować ich na faulach i dograć spokojnie do końca.
- Chyba mamy problem z nastawieniem psychicznym do meczu - to już grający prezes Basketu, Tomasz Pochylski. - Jadąc do Konina myśleliśmy, jakby grać dobrze, żeby przegrać jak najmniej. Tamto spotkanie wygraliśmy. Tutaj mieliśmy takie nastawienie, że zespół z Międzychodu jest za nami w tabeli. Myśleliśmy, że urwiemy piętnaście - dwadzieścia punktów i w końcu odjedziemy na małych punktach, i chyba to nas zgubiło.
III liga koszykówki mężczyzn: Basket Piła - Sokół Międzychód
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.