Prowadzimy zajęcia:
- dla osób, które posiadają broń palną,...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
15 listopada 2009
Bielsko nie do przejścia
Były emocje, była walka, była wiara w zwycięstwo, zabrakło wisienki na torcie - zwycięstwa nad BKS-em.
Katarzyna Konieczna była jedną z trzech głównych punktujących PTPS - na koncie zespołu zapisała 13 punktów. Tyle samo zdobyła Agnieszka Kosmatka, a 14 - Gabriela Wojtowicz. Fot. Marcin Maziarz
PTPS zafundował nam dziś bardzo ładny mecz. Było w nim prawie wszystko to, dzięki czemu niektóre sportowe widowiska ogląda się z większą przyjemnością, niż większość tych, które widziało się do tej pory. Siatkarki dały nam prawdziwe emocje, walkę do samego końca (w trzech setach), skuteczną pogoń za straconymi punktami i wiarę w zwycięstwo. Nie było tylko ostatniego akcentu - po fantastycznej walce w trzech setach, w czwartym zabrakło sił, a może i wiary w to, że dziewczyny po drugiej stronie siatki są do pokonania.
Aż trzy sety zakończyły się wynikiem 25:23. W pierwszym zwyciężyły pilanki, które niewielką przewagę wypracowały już na początku i konsekwentnie „wiozły” ją do samego końca. Nawet gdy siatkarki BKS-u zyskały przewagę na 16:15, czy wyrównały na 20:20, pilanki szybko odrabiały straty.
Drugą odsłonę PTPS zaczął od prowadzenia (6:8, 12:16 na przerwach technicznych). Bielszczanki goniły, ale przewagę udało im się uzyskać dopiero na 18:17, kiedy fantastyczną serią punktów na zmianę popisały się Lena Dziękiewicz i Anna Kaczmar. Prowadzenia gospodynie nie oddały już do końca.
Zupełnie inaczej wyglądał trzeci set. BKS na przewagę pracował od samego początku, a pilanki mogły tylko obserwować, jak koleżanki po drugiej stronie siatki cieszą się z kolejnych zdobywanych punktów. Do czasu. W końcu miejscowe zaczęły popełniać błędy i nagle z 10:3 zrobiło się 13:11, a potem 16:15. W tej wspaniałej pogoni główną rolę odegrała Marta Szczygielska, która kolejny raz udowodniła, że jej wszechstronność nie jest ani trochę przereklamowana. W kolejnych akcjach swoje trzy grosze dołożyła Agnieszka Kosmatka. Po trudym ataku Szczygielskiej było jeszcze 24:23, ale ostatnie słowo należało do Anny Barańskiej.
W ostatniej partii jeszcze gdzieś tliła się nadzieja, że może chociaż punkt, że naszpikowane doskonale znanymi nie tylko w Polsce, ale i w Europie, nazwiskami, Bielsko, da się jeszcze przejść. Ta nadzieja zgasła, kiedy z jeszcze niemal remisowego wyniku 11:10 zrobiło się 20:10. Do końca meczu pilanki zdołały ugrać już tylko 4 punkty.
MVP spotkania została Anna Barańska.
Do znudzenia można powtarzać - także po dzisiejszym meczu - że Agnieszka Kosmatka okazuje się solidnym filarem zespołu, ale to właśnie ona próbowała jeszcze walczyć w ostatnim secie, kiedy gra zupełnie przestała się kleić. Na pochwałę z pewnością zasługują Katarzyna Konieczna - w długich okresach gry nie do zatrzymania, Gabriela Wojtowicz, która pokazała, że na środku liczy się nie tylko wzrost i tę wieżę lepiej omijać i Paulina Maj z poświęceniem broniąca najtrudniejsze piłki. Solidną rozgrywającą okazała się Ewa Matyjaszek, którą Wojciech Lalek po raz pierwszy wystawił w wyjściowej szóstce. Dobrze pokazała się także Monika Martałek, która wchodziła tylko na zmiany, ale w ostatnim secie popisała się dwoma trudnymi, punktowymi zagrywkami z rzędu.
Najbliższe dwa spotkania PTPS zagra w domu - obydwa w najbliższym tygodniu. W środę o 18.00 w hali przy Żeromskiego zmierzy się z łódzkimi Budowlanymi, w których zobaczymy m.in. Michelę Teixeirę i Małgorzatę Niemczyk. Kolejny mecz wzbudzi z pewnością spore emocje wśród kibiców - do Piły przyjedzie odwieczny rywal, Centrostal Bydgoszcz. To spotkanie obejrzymy w niedzielę o 14.45, a będą je transmitować TV4 i Polsat Sport.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.