Lekarze żądają odwołania dyrektora. Ordynator urologii został dziś przywrócony do pracy, a dyrektorskie obowiązki przejęła zastępca dyrektora Teresa Koźmińska.
Przewodniczący Związku Zawodowego Lekarzy, Piotr Zawacki przyznał, że ordynator urologii Mariusz Strojny został zwolniony na podstawie zapisów elektronicznej ewidencji czasu pracy. Fot. Marcin Maziarz
Gorący koniec roku w pilskim szpitalu. 97. z ponad 120. lekarzy podpisało się pod wotum nieufności wobec dyrektora Grzegorza Wrony. Powód? - Całokształt - mówi Piotr Zawacki, przewodniczący Związku Zawodowego Lekarzy w szpitalu.
- To trudna sytuacja - mówi starosta pilski, Tomasz Bugajski. - Konflikt między dyrekcją i lekarzami ma wiele wątków. Są to głównie sprawy personalne, które dyskutowaliśmy do ostatniej chwili jeszcze w wigilię. Dziś już odbyło się jedno spotkanie, za chwilę odbędzie się kolejne (ze starostą rozmawialiśmy około 11.30). Apogeum konfliktu było wypowiedzenie dla doktora Mariusza Strojnego.
Starosta nie chciał jednak mówić o powodach zwolnienia ordynatora oddziału urologicznego. Znacznie bardziej rozmowny był Piotr Zawacki. Przyznał, że podstawą do zwolnienia Mariusza Strojnego były zapisy elektronicznej ewidencji czasu pracy. System w pilskim szpitalu działa drugi rok. Pracownik (systemem objęto nie tylko lekarzy, ale również innych pracowników, choć ciągle nie są to wszystkie osoby pracujące w szpitalu) wchodząc do budynku przystawia swoją kartę z chipem do czytnika, a ten rejestruje godzinę o której karta została przyłożona (w domyśle: pracownik rozpoczyna pracę). Tak samo dzieje się przy wyjściu.
- System nie jest korzystny dla lekarzy. Wiadomo, że po ciężkim dyżurze człowiek chciałby iść jak najwcześniej do domu - mówi Piotr Zawacki i zwraca uwagę na inny aspekt działania systemu: - Jeżeli pracownik spóźni się kilka minut, system to zarejestruje. Kiedy jednak wychodzi z pracy później niż powinien, jako godzina jego wyjścia z pracy zostanie zapisana ta, o której powinien wyjść normalnie - mówi. - Nie burzymy się przeciwko systemowi rejestracji czasu pracy, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że może być wykorzystany przeciwko niewygodnym lekarzom.
Jak mówi Piotr Zawacki, 1 stycznia w szpitalu przy Rydygiera miało dojść do kolejnych zmian. Miało dojść, ale nie dojdzie. Zmianie miał ulec system czasu pracy lekarzy. Nie byłoby już stałych godzin pracy, a lekarze pracowaliby według nieregularnego grafika. Efektem miało być wykorzystanie bloku operacyjnego przez całą dobę (operacje odbywałyby się także w nocy). - Ale w efekcie do dyspozycji byłyby tylko jedna - dwie sale operacyjne - mówi Piotr Zawacki. - W szpitalu jest za mało lekarzy. Ten system miałby sens, gdyby było ich 180 - 200. W tej chwili jest około 120.
I choć nikt nie mówi o tym głośno, ten system miałby jeszcze jedną wadę, którą odczuliby ci lekarze, dla których pilski szpital nie jest jedynym miejscem pracy. Przy grafiku, według którego pracowaliby każdego dnia w innych godzinach, mieliby problemy z ustalaniem godzin pracy np. w prywatnym gabinecie, czy w przychodni. A te - jak wiadomo - muszą być stałe.
Dziś kilka minut przed 12.00 starosta Tomasz Bugajski przekazał zastępcy dyrektora szpitala, Teresie Koźmińskiej, obowiązki dyrektora i to ona od dziś rozmawia z lekarzami. Ci, którzy podpisali się pod wotum nieufności, żądają w pierwszej kolejności odwołania Grzegorza Wrony ze stanowiska dyrektora. Drugim postulatem jest, a właściwie było, przywrócenie do pracy Mariusza Strojnego. Kilka minut po 12.00 rozpoczęło się spotkanie, na którym drugi z postulatów został spełniony - ordynator urologii wróci do szpitala. Pełniąca obowiązki dyrektora Teresa Koźmińska otrzymała kredyt zaufania, jednak lekarze nadal nie chcą pracować pod kierownictwem Grzegorza Wrony. W głosowaniu, w którym wzięło udział 80. lekarzy, aż 78. podtrzymało wotum nieufności.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.