Prowadzimy zajęcia:
- dla osób, które posiadają broń palną,...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
17 stycznia 2010
Lodołamacze na Płotkach
Pod lodem rządzili płetwonurkowie, w przeręblu i na plaży - morsy. Posłuchaj i zobacz, jak w środku zimy można się bawić nad jeziorem. Było gorąco.
Morsy z Margonina z lodowatych kąpieli korzystają regularnie dwa razy w tygodniu. Fot. Marcin Maziarz
Kąpiel na Płotkach w połowie stycznia? W tym roku o dreszcz emocji tych, którzy zdecydowali się przyjechać nad jezioro w niedzielne południe, przyprawili nie tylko płetwonurkowie z pilskiej Rafy, ale i morsy z margonińskiej grupy Lodołamacze.
- Lód nie jest za gruby - mówi Tomasz Bajor z Rafy. - Przy brzegu ma 10 centymetrów grubości, pięć metrów od pomostu to już 15 centymetrów. Po co ta impreza? - Chcemy pokazać, że nurkowanie jest bezpieczne w każdych warunkach, przy zachowaniu pewnych zasad bezpieczeństwa.
Znajdującego się pod wodą nurkowi jest cieplej niż widzom zgromadzonym na lądzie. Nie tylko dlatego, że woda ma temperaturę nieco przekraczającą 0°C, gdy powietrze nad powierzchnią lodu jest o kilka - kilkanaście stopni chłodniejsze. - Uczucie chłodu potęguje wiatr - mówi Tomasz Bajor. - Kolega, który wszedł do wody w skafandrze mokrym, stwierdził, że jest mu cieplej niż na powierzchni.
- Pod lodem jest cieplej niż na zewnątrz - mówi jeden z płetwonurków, Aleksander Szubstarski. - Jestem już co prawda wiekowy, ale od czasu do czasu pozwalam sobie na małe ekstremum. Dziś widoczność jest w granicach siedmiu metrów, nie widać ryb ani zwietrząt, ale wszystko wygląda prawie tak samo jak latem i jesienią.
Pod wodę, a właściwie pod lód zeszło dziś na Płotkach sześciu płetwonurków. Dołączyła do nich po raz pierwszy w Pile grupa morsów z Margonina. Lodołamacze - bo tak nazywa się ich klub - regularnie biorą kilkuminutowe kąpiele w lodowato zimnej wodzie, ale - podobnie jak płetwonurkowie - twierdzą, że jest im cieplej niż na brzegu. - Nie czuję mrozu, nie czuję zimna, zobaczcie państwo na moją skórę - jakbym wyszedł z solarium - powiedział chwilę po wyjściu na brzeg jeden z „Lodołamaczy”, Mariusz Ajchsztet z Budzynia. - To tradycja, kąpiemy się w każdą niedzielę, jeżeli komuś pasuje - także w środę. Ja sam zacząłem we wrześniu. Nie jest tak łatwo się przestawić i zacząć od razu - trzeba przyzwyczaić organizm. Bardzo ważna - jak w każdym sporcie - jest rozgrzewka. Tak samo zresztą musimy 10 - 15 minut pobiegać po kąpieli, żeby organizm doszedł do swojej temperatury. Kiedy schodzimy do wody, spowalania się akcja serca, organizm szybko się wychładza. Trzeba pobudzić go do życia.
Co dają morsom kąpiele w przeręblu? - Radość życia, pogodę ducha. Jesteśmy fajną grupą - mówi Mariusz Ajchsztet. - Za miesiąc jedziemy do Mielna, będzie tam tysiąc osób z całej Polski. Zapraszam do kąpieli, polecam wszystkim.
Na brzegu czuwał reporter Radia Eska, Przemek Grabiński. Posłuchaj:
Zobacz jak gorąco było na Płotkach. Byłeś na miejscu? Robiłeś zdjęcia? Przyślij je na adres redakcja@zycie.pila.pl »
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.