SKUP I SPRZEDAŻ GIER PS2 PS3 XBOX PSP
WYMIANY GIER:PS2-10ZŁ PS3, XBOX, PSP-15ZŁ
CO...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
25 stycznia 2010
Od zimy trochę odwykliśmy
Trochę zapomnieliśmy, jak wygląda normalna zima, ale zasady przetrwania w czasach, kiedy kalesony przestały być szczytem obciachu, przypomina Robert Piwowarczyk. O tym, jak radzić sobie z zimnem, wie wszystko: wniósł flagę Piły na szczyt Elbrusu (5.642 m n.p.m.). Zimą. Było -35°C.
Robert Piwowarczyk z flagą Piły na szczycie Elbrusu (5.642 m n.p.m.) w lutym 2005 r. Fot. Archiwum Roberta Piwowarczyka
Kilka ciepłych lat spowodowało, że zdążyliśmy zapomnieć o tym, że kiedy „jest zima, to musi być zimno”. Kiedy w końcu Mroźna Pani przypomniała swoje prawdziwe oblicze, zwyczajnie marzniemy. Do łask wracają wełniane czapki i szaliki, a ci, którzy uważają kalesony za obciach, dyskretnie wyposażyli w nie swoje garderoby. Jak radzić sobie z dwudziestostopniowym i większym mrozem? Ekspertem w tej dziedzinie jest Robert Piwowarczyk, alpinista z Piły, zdobywca m.in. Mont Blanc, Matterhornu, Grossglocknera, Elbrusu i uczestnik przerwanej, zimowej wyprawy na Uszbę (najtrudniejszy szczyt Kaukazu).
- Podstawa, to ubiór - mówi. - Pierwsza warstwa termiczna to nie powinna być bawełna, a wełna i tkaniny syntetyczne. Ważne są dobre skarpety, rękawiczki, no i czapka, bo głowa wychładza się najszybciej.
Czym się smarować? - Tłustymi kremami bez wody. Tłuszcz najczęściej jest łączony z wodą, ale są specjalne kremy na zimę nie zawierające jej, albo zawierające śladowe ilości. Łatwo to sprawdzić w składzie kremu - im mniej wody, tym jest wymieniana w dalszej kolejności. Dobrze sprawdzają się pomadki, nie tylko dla kobiet, ale także dla facetów.
Co robić, kiedy już zrobi się zimno i zaczynają szczypać palce? - Przy odmrożeniach pierwszego stopnia, kiedy kończyny robią się białe, ale są po prostu wyziębione, problem polega na tym, że ciało się broni i krew ucieka z kończyn. Przeciwdziałanie polega na powolnym rozgrzewaniu. W żadnym wypadku nie wolno nacierać śniegiem, bo to może powodować podrażnienia naczyń krwionośnych i w efekcie bardziej zaszkodzi niż pomoże. Może być letnia woda - nigdy ciepła, żeby nie spowodować szoku termicznego. My, kiedy wyjeżdżaliśmy na wyprawy, zmarznięte ręce wkładaliśmy między uda - niestety własne - najszybciej kończyny ogrzeje właśnie temperatura ciała.
O tym, jak przetrwać w niskich temperaturach Robert Piwowarczyk wie niemal wszystko. W czasie zimowej wyprawy na Elbrus (luty 2005 r.) temperatura odczuwalna wynosiła -35°C. W takich warunkach może zdarzyć się coś, czego nie da się przewidzieć wcześniej - na przykład zamarznięcie zamków w namiocie. - Siedzieliśmy tak przez kilka dni, dopóki temperatura nie wzrosła. Przy minus dwudziestu stopniach zaczęły działać zapalniczki, mogliśmy ogrzać zamki. W takich warunkach namiot daje namiastkę przytulności. Wskazałbym raczej na puchowy śpiwór i własne ciało, bo tak naprawdę to my wytwarzamy temperaturę, która utrzymuje się właśnie dzięki śpiworowi.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.