Zatrudnię osobę (najchętniej uczącą się) do pracy w sklepie motocyklowym.
Mile...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
11 lutego 2010
Teraz Będzie Stowarzyszenie
Zaczęło się od podwyżki czynszów, ale niezadowolenie mieszkańców bloków Pilskiego TBS ma więcej przyczyn. Zawiązują stowarzyszenie, które ma ich reprezentować.
Zmiana stawki czynszu stała się punktem zapalnym. Mieszkańcy bloków TBS powołują stowarzyszenie. Fot. Marcin Maziarz
- Czujemy się traktowani jak maszynki do wpłacania pieniędzy - to słowa Marcina Gapińskiego, lokatora mieszkania w jednym z bloków Pilskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego przy Andersa i pomysłodawcy stowarzyszenia lokatorów TBS.
Przyczyną oburzenia mieszkańców są pieniądze, a konkretnie podwyżka czynszów, jaką 5 października przegłosowało Zgromadzenie Wspólników Pilskiego TBS. Cena, jaką lokatorzy płacą za metr kwadratowy mieszkania, wzrosła o złotówkę - z 7,50 zł do 8,50 zł, a złotówka pomnożona przez 50 metrów kwadratowych powierzchni mieszkania robi poważną różnicę w niejednym domowym budżecie. - Dla wielu mieszkańców jest to powód, by się wyprowadzić. Zaczęły się już wyprowadzki osób, które mają mniejsze dochody - mówi Marcin Gapiński. - Z bloku, w którym mieszkam, wyprowadziła się już jedna rodzina, i to właśnie w ciągu ostatniego miesiąca.
- Jeżeli powodem powstania stowarzyszenia faktycznie jest podwyżka czynszu, to jest to dziwny powód - ripostuje prezes Pilskiego TBS, Remigiusz Dekarli. - Pamięta się tylko podwyżkę. Może równie dobrym powodem byłaby obniżka czynszu, która kilka lat temu miała miejsce dwukrotnie. Możemy sobie przypomnieć, że czynsze w naszych zasobach wynosiły - przed obniżką do kwoty poniżej sześciu złotych - prawie siedem złotych, więc podwyżka do ośmiu i pół złotego to w sumie różnica półtora złotego na przestrzeni dziesięciu lat. Tyle nasz TBS funkcjonuje.
Co jednak z tymi, którzy wyprowadzają się, bo - jak mówią - nie stać ich na czynsz po podwyżce? - Każdy mieszkaniec tych zasobów musi wiedzieć, że to nie jest tak do końca propozycja dla najbiedniejszych osób. To jedna z wielu propozycji na terenie naszej gminy dla tych, którzy będą mogli ponieść ciężar spłaty kredytu i utrzymania nieruchomości - mówi prezes TBS.
Z kalkulacji, którą otrzymał z TBS miejski radny Jan Lus wynika, że z kwoty 8,50 zł za metr kwadratowy, dokładnie 70% - 5,95 zł - pochłania spłata kredytu zaciągniętego na budowę, czy - w przypadku bloków przy Andersa - adaptację budynków. Pozostałe koszty to fundusz remontowy (30 groszy) i koszty eksploatacyjne (2,25 zł). W tej ostatniej kwocie ponad połowa (1,26 zł) to amortyzacja, 50 groszy - koszty zarządu, a 26 groszy - sprzątanie. Pozostałe kwoty poniżej 10 groszy to podatek od nieruchomości, ubezpieczenie budynku, energia elektryczna w częściach wspólnych, drobne naprawy i przeglądy.
I właśnie w kwocie 2,25 zł kryje się drugi z zarzutów, jakie podnoszą lokatorzy bloków Pilskiego TBS. - Za podwyżkami nie idzie jakość obsługi, na której najbardziej nam zależy - mówi Marcin Gapiński. - Przede wszystkim oczekiwalibyśmy pomocy na przykład w sprawach bieżących, jak odśnieżanie, czy usuwanie nawisów śnieżnych i sopli. Zgłaszamy te problemy, ale one praktycznie nie są rozwiązywane. Jest też gros osób, które nie potrafią sobie zorganizować wszystkiego, tak jak pozostali, na przykład w sprawie grzybów. Nikt nie kontroluje mieszkań i samych bloków, nikt nie sprawdza stanu faktycznego. Ja mieszkam przy Andersa trzy lata i nie widziałem pracownika TBS-u, który sprawdzałby, czy coś się dzieje z budynkami, czy faktycznie pękają. Jedyna wizytacja była po pierwszym roku użytkowania. Od tego czasu nie pojawił się nikt, a usterek, które zostały wtedy zgłoszone, nikt nie usunął.
Mieszkańcy bloków TBS skrzyknęli się na forum internetowym i tam dzielą się uwagami: - Grzyb, zacieki, pękające ściany, nieszczelne okna czy dziwne przerwy między oknem i parapetem, potwornie skraplająca się woda na szybach - wymienia Marcin Gapiński.
Ale na rozmowach się nie skończyło. Na forum pojawił się pomysł powołania stowarzyszenia, które reprezentowałoby lokatorów w kontaktach z TBS-em. - Celem jest przede wszystkim szeroko rozumiana pomoc mieszkańcom, ale także współpraca z TBS-em - deklaruje Marcin Gapiński. - Podkreślam, że nie jesteśmy wrogiem TBS-u. Nie chcemy być stroną konfliktu, chcemy być stroną rozwiązującą problemy mieszkańców. Wszelkie nasze działania będą sprowadzały się do tego, żeby usiąść przy jednym stole i rozwiązywać problemy.
- Każdą taką inicjatywę przyjmuję z zadowoleniem, bo dopatruję się w niej korzyści dla mieszkańców - mówi prezes Pilskiego TBS, Remigiusz Dekarli. - Mam nadzieję, że będziemy mogli współpracować. Nie znam szczegółowych celów powstającego stowarzyszenia, nie mam precyzyjnych oczekiwań, zobaczymy jak współpraca będzie się układała. Myślę, że każdy musi wykonywać obowiązki, które do niego należą. I wynajmujący i najemca mają określony zakres tych czynności. Nie zawsze to, czego mieszkaniec by sobie życzył, jest możliwe do wykonania, nie mam natomiast sygnałów, że współpraca przebiega nieodpowiednio. Jeśli ona mogłaby być lepsza z powodu powstania takiego stowarzyszenia, na pewno wszyscy będziemy z tego zadowoleni.
Ta dwustronna deklaracja konstruktywnej współpracy może cieszyć, tym bardziej, że mieszkańcy, oprócz grzyba, zacieków i pękających ścian wymieniają też bardziej przyziemną przyczynę niezadowolenia: nie podoba im się, jak są sprzątane wspólne części bloków - klatki schodowe i korytarze. Mówią wprost: jest brudno. Wspominają też o nieodśnieżonych chodnikach i osiedlowych uliczkach. - Mamy zawartą umowę z firmą sprzątającą - odpowiada Remigiusz Dekarli. - Na pewno ważne jest to, jak zachowują się sami mieszkańcy. Firma może sprzątać bardzo dobrze, ale to jak długo czystość się utrzyma, zależy od samych użytkowników. Jeżeli sprzątanie jest wykonywane źle, oczywiście prosimy o takie podpowiedzi. Nie chodzi o to, że będziemy ślepi i głusi na takie informacje od mieszkańców. Sprawdzamy je i stosujemy kary, które są przewidziane w umowach. Może się tak skończyć - było tak we wspólnotach mieszkaniowych - że zmienimy firmę sprzątającą. O informacje chcę prosić mieszkańców także w przypadku usterek. Na wielu budynkach są jeszcze gwarancje i chętnie z takich podpowiedzi skorzystamy. Jeśli chodzi o odśnieżanie, wszyscy wiemy, że obecna sytuacja nie jest normalna. Opady śniegu są ponadnormatywne. Podejmujemy wszelkie działania, by z terenów, które są własnością spółki, można było korzystać w sposób odpowiedni. Nie jest to łatwe.
Być może łącznikiem informującym m.in. o usterkach może być powstające stowarzyszenie? - Łącznik w tych sprawach akurat nie jest potrzebny, bo stronami są zawsze wynajmujący i najemca - mówi prezes Pilskiego TBS. - Ale na pewno będę korzystał z każdej podpowiedzi - również stowarzyszenia, jeżeli takie powstanie.
Mieszkanie z Towarzystwa Budownictwa Społecznego to stosunkowo najłatwiejsza droga do „własnych” cztery kątów - wymaga kilku-, a nawet kilkunastokrotnie niższej jednorazowej inwestycji, niż zakup mieszkania własnościowego. W tej chwili w zasobach Pilskiego TBS znadują się 722 mieszkania. W planie na terenie po dawnej WOSS jest 7 kolejnych bloków, w których znajdzie się około 300 mieszkań. To i tak mało: na 20 mieszkań w oddanym ostatnio do użytku bloku przy Andersa, było aż 700. chętnych.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.