informacje z Piły
i okolic


redakcja@zycie.pila.pl
tel. 791 84 PIŁA

(791 84 74 52)

reklama@zycie.pila.pl
tel. 503 168 642
tel. 508 233 693

Jesteś świadkiem zdarzenia? Napisz!




Reklamowe last minute

Reklama w Życiu Piły w specjalnych cenach. Oferty last minute (i specjalne) prosto do twojej skrzynki. Wyślij pusty e-mail z tematem „ZAPISZ” na adres reklama@zycie.pila.pl »


strony internetowe Piła
Pilska Liga Koszykówki KS Basket Piła
Pilska Liga Amatorów Siatkówki Rolki.pila.pl

9 marca 2010
Kolej zbliża ludzi

Na trasie do Poznania aż za bardzo. W niedzielę do pociągu nie weszli wszyscy, którzy zapłacili za bilety. Okazało się, że można go powiększyć, ale opóźnienie wyniosło godzinę i 40 minut. Zobacz co się działo.

Ciasno, ale humory dopisują. Tak w niedzielę wygląda podróż z Piły do Poznania. Fot. Marcin Maziarz

Ciasno, ale humory dopisują. Tak w niedzielę wygląda podróż z Piły do Poznania. Fot. Marcin Maziarz


Na początek dobra widomość dla wszystkich, których spotkaliśmy na dworcu w ostatnią niedzielę. Jak obiecał reporterowi Radia Eska Piła zastępca dyrektora Zakładu Przewozów Regionalnych w Poznaniu Benedykt Kugielski, za tydzień na trasie Kołobrzeg - Poznań zostanie podstawiony większy pociąg.

Zaczęło się od maila

„Ostatnimi czasy jestem zmuszony korzystać z usług PKP Przewozy Regionalne, a dokładniej - z pociągu jadącego w niedzielę o godz. 17.30 z Piły do Poznania. Co tydzień powtarza się taka sama sytuacja: ledwo co można wsiąść do pociągu na dworcu w Pile (choć o siedzeniu nie ma już mowy). Kasy sprzedają bilety dla wszystkich chętnych, ale miejsca niestety dla wszystkich już nie ma. Ludzie jadą jak śledzie, stojąc na jednej nodze, bojąc się żeby nie wypaść przez otwierane drzwi na kolejnych stacjach, na których i tak nikt nie wysiada i się nie dosiada bo nie ma miejsca w pociągu(…)”. To fragment maila, który na adres redakcja@zycie.pila.pl » przysłał anonimowy czytelnik, podpisujący się „Pasażer PKP”.

Na początek kilka słów wyjaśnienia: pociąg Regio relacji Kołobrzeg - Poznań, który codziennie o 17.30 odjeżdża z dworca Piła Główna, jest obsługiwany przez spółkę Przewozy Regionalne mylnie kojarzoną z PKP. Przewozy Regionalne w stu procentach należą do samorządów wojewódzkich, a Wielkopolska jest drugim pod względem wielkości współwłaścicielem spółki - ma w niej 9,7% udziałów. I właśnie Urzędowi Marszałkowskiemu w Poznaniu oraz Zakładowi Przewozów Regiolnalnych w Poznaniu dedykujemy materiał z dworca Piła Główna.

Niedziela, 7 marca 2010, godzina 17.15

Godzina 17.19. Na peronie nie ma jeszcze tłoku. Fot. Marcin Maziarz

Godzina 17.19. Na peronie nie ma jeszcze tłoku. Fot. Marcin Maziarz


Na dworze nie jest bardzo zimno: tylko trzy stopnie poniżej zera, ale po kilku minutach palce zaczynają kostnieć, a na twarzy czuć nieprzyjemne „ściąganie” skóry. - Tym pociągiem jeżdżę średnio co dwa tygodnie - mówi studentka w szarym płaszczyku, czekająca w ciepłej hali pilskiego dworca. - Jest tłok, pociąg jest zdecydowanie za mały. Kiedy są święta, jest strasznie, ludzie stoją ściśnięci jak sardynki. Tylko raz, po Wszystkich Świętych doczepili dodatkowe wagony. Ale wtedy naprawdę nie można było już wejść. Pociąg jedzie z Kołobrzegu, ale już w Pile jest pełny. Jeżeli ktoś jest szybki, ma mały bagaż i się wepchnie, ma niewielką szansę na miejsce siedzące po kimś, kto wysiadł.

Młoda kobieta w czarnej kurtce wyciąga z uszu słuchawki. Pracuje w Poznaniu. - Tragicznie. Jest strasznie dużo osób, mało wagonów, jest tłok, niefajnie się jeździ. Co na to kolejarze? Czasami konduktor w ogóle się nie pojawia, bo widzi, że jest tyle osób i wie, że będzie wyzywany. Podejrzewam, że boją się wychodzić.

Godzina 17.18

17.24. Pociąg wjeżdża na tor ósmy przy peronie trzecim. Fot. Marcin Maziarz

17.24. Pociąg wjeżdża na tor ósmy przy peronie trzecim. Fot. Marcin Maziarz


Na peronie trzecim czeka już kilkadziesiąt osób, które wolą zmarznąć, ale mieć większą szansę na zajęcie lepszego miejsca w pociągu. Mają pewność, że będą stać, ale może nie przy samych drzwiach. - Dziś nie ma wielu ludzi, myślę, że nie będzie wielkiego problemu, ale pociągi z Kołobrzegu czy Koszalina zwykle są przepełnione - to student, który - podobnie jak inni towarzysze niedoli - po weekendzie spędzonym w Pile chce wrócić do Poznania. - Nie wiem, dlaczego dzieje się tak zimą, ludzie raczej nie jeżdżą się opalać, ale po prostu wracają z weekendu. Nie wiem, kto jeździ z Kołobrzegu, ale z Piły głównie studenci i ludzie, którzy pracują w Poznaniu. Nie wiem, jak dzisiaj będzie, ale zwykle jest ciężko.

Natychmiast rozpoczyna się walka o miejsce. Fot. Marcin Maziarz

Natychmiast rozpoczyna się walka o miejsce. Fot. Marcin Maziarz


- Jeżdżę praktycznie co tydzień. Jak jest? Ciasno - to już inny student - na oko - pierwszego roku. - Najlepiej, gdybym miał jakiś sznurek - mógłbym się podwiesić pod sufitem. Byłoby wygodniej. W Pile - jak widać - wsiada sporo osób, ale w Chodzieży ludzie mają już problem z wejściem. Dalej - w Budzyniu, Rogoźnie - czasami muszą już poczekać na następny pociąg.

Godzina 17.24

Czasem trzeba poczekać. Fot. Marcin Maziarz

Czasem trzeba poczekać. Fot. Marcin Maziarz


Pociąg wjeżdża na tor ósmy przy peronie trzecim. Zgodnie z zapowiedzią sprzed chwili, powinien odjechać o 17.30. Pasażerowie natychmiast gromadzą się przy wejściach i otaczają je tak szczelnie, że przez chwilę problem mają wysiadający. W końcu, kiedy ostatnia walizka z pociągu ląduje na bruku pilskiego dworca, zaczyna się walka o miejsca. W tym wypadku „walka” nie jest szczególnym nadużyciem. - Proszę dzwonić do dyspozytora. Ja zgłosiłam, że jest problem - mówi umundurowana kobieta z obsługi pociągu, starając się uciec przed mikrofonami reporterów radiowych. - Nie wypowiadam się, proszę zgłosić się do dyrekcji. Do rozmowy włącza się mężczyzna z obsługi: - W każdą niedzielę jest tak samo. Jest zgłoszone, że jest jedna jednostka, a powinny jechać dwie. Nie jadą - trudno. Od tego jest wyższa władza, która o tym decyduje.

- Moja córka jeździ tym pociągiem co tydzień do Poznania i co tydzień jest to samo bagno - mówi wyraźnie poirytowany sytuacją mężczyzna. - Czy nie można dostawić dwóch wagonów? Ci ludzie jadą jak bydło. To jest katastrofa!

Czasem trzeba poczekać trochę dłużej. Fot. Marcin Maziarz

Czasem trzeba poczekać trochę dłużej. Fot. Marcin Maziarz


W tym czasie ciągle trwa walka o miejsca. Z wysokości peronu widać przez zaparowane okna, że ludzie stoją w korytarzach między siedzeniami, szczęśliwcy, którzy do Piły przyjechali siedząc, wlepiają wzrok w to, co dzieje się na zewnątrz. W korytarzach przy wejściach jeszcze większy tłok. Szczęśliwy ten, komu udało się usiąść na walizce, ale na peronie ciągle stoją ludzie, którzy chcieliby tylko wejść do środka, byle jechać. - Nie wsiądziemy, nie da rady - mówi para studentów. - Czasem tak bywa. Co robimy? Składamy skargi, czasem odpisują, że coś się popsuło, no i… nic - opowiada z rozbrajającą szczerością dziewczyna. - To nie jest pierwszy raz. Musimy iść do baru i pić piwo. I czekać na następny pociąg. Dwie godziny. Nieraz się uda, że podstawią dodatkowy skład. Ostatnie zdanie należało do chłopaka, ale dziewczyna natychmiast go karci: - Rzadko! Jeszcze nie słyszałam, żeby podstawili.

Pasażerowie twierdzą, że takie sceny powtarzają się na peronie trzecim co tydzień. Fot. Marcin Maziarz

Pasażerowie twierdzą, że takie sceny powtarzają się na peronie trzecim co tydzień. Fot. Marcin Maziarz


W Elektrycznym Zespole Trakcyjnym model EN57, który jeździ na linii Kołobrzeg - Poznań, jest 212 miejsc siedzących. Stojących - ile się da. W końcu udało się wepchnąć prawie wszystkim.

- W zeszłym tygodniu było sześć wagonów, więc da się - mówi mężczyzna, który wraca do Poznania, do pracy. - Ale to jest wożenie ludzi jak bydło. Przez całą jesień było sześć wagonów, przez zimę - jak jest zimno - jeżdżą trzy wagony. Unijne normy przewozu bydła czy koni są wyższe.

Pasażerowie twierdzą, że takie sceny powtarzają się na peronie trzecim co tydzień. Fot. Marcin Maziarz

Pasażerowie twierdzą, że takie sceny powtarzają się na peronie trzecim co tydzień. Fot. Marcin Maziarz


- Widzisz jak to wygląda. Chyba bez komentarza, bo co mam powiedzieć w takiej sytuacji - mówi student, któremu nie udało się wcisnąć. - I to nie jest pierwszy raz. Studiuję dziennie, jeżdżę w niedziele, i przeważnie tak to wygląda. Kupiłem bilet i chyba pójdę go oddać, bo tutaj już nie wejdę. Nie wiem, czy tu nie padł jakiś Rekord Guinnessa, jeżeli chodzi o liczbę osób na jeden wagon.

Pasażerowie w środku starają się stanąć jeszcze ciaśniej, ale to już kres możliwości. Fot. Marcin Maziarz

Pasażerowie w środku starają się stanąć jeszcze ciaśniej, ale to już kres możliwości. Fot. Marcin Maziarz


W Księdze Rekordów Guinnessa takiego rekordu jeszcze nie ma, za to we wrześniu w Częstochowie pobito rekord liczby osób, które weszły do przegubowego Ikarusa: 331.

Co zrobić, jeżeli nie da się już wejść do pociągu, a pasażerowie na kolejnych stacjach mają gwarancję odejścia z kwitkiem? - Przeważnie jadę ostatnim pociągiem - wtedy jest trochę mniej ludzi. Może zabiorę się z kimś samochodem - kończy student.

Na zmotoryzowanych kolegów liczą też inni: - Poczekamy na następny dwie godziny albo pojedziemy samochodem. Co poradzimy? Na dach nie wejdziemy.

Zdarza się, że już w Pile zostają pasażerowie, którzy nie zdołali wcisnąć się do pociągu. Ci z kolejnych stacji mogą zapomnieć o podróży. Fot. Marcin Maziarz

Zdarza się, że już w Pile zostają pasażerowie, którzy nie zdołali wcisnąć się do pociągu. Ci z kolejnych stacji mogą zapomnieć o podróży. Fot. Marcin Maziarz


A co mówią szczęśliwcy, którym udało się wcisnąć? - Ciasno. Fajnie. Ciepło - mówią kolejno klienci Przewozów Regionalnych. Już bardziej ścisnąć się nie da, ale humory dopisują. - Lepiej to wyśmiać niż płakać. W Chodzieży? Będziemy się starać kogoś jeszcze wpuścić, ale czy się uda - nie wiemy. Dwie godziny przy drzwiach, z towarzystwem - kolej zbliża ludzi - parafrazuje slogan reklamowy Nokii któryś z pasażerów.

- Ze względu na zimę było ciężko. Psuły się silniki, były wymieniane. Jeździło bardzo mało składów - mówi osoba z obsługi pociągu. - Nie ma składów, tyle ile potrzeba. Nasi zwierzchnicy robią co mogą, żeby to jakoś poprawić, ale jednostki muszą być naprawione, żeby znowu mogły ruszyć.

Godzina 17.35

5 minut po zaplanowanym odjeździe okazuje się, że na dworcu stoi skład, który można wykorzystać. Fot. Marcin Maziarz

5 minut po zaplanowanym odjeździe okazuje się, że na dworcu stoi skład, który można wykorzystać. Fot. Marcin Maziarz


Dzwoni telefon kierownika pociągu. Niemal w tej samej chwili odzywa się megafon: - Pociąg Regio spółki Przewozy Regionalne z Kołobrzegu do Poznania przez Chodzież, Rogoźno, Oborniki, z przyczyn technicznych odjedzie z opóźnieniem około trzydzieści minut

Z przyczyn technicznych? Okazuje się, że stało się coś na kształt cudu i na dworcu w Pile… znalazł się dodatkowy skład, który można doczepić do pociągu. Przez ciągle otwarte drzwi słychać mieszankę niedowierzania, przekleństw i śmiechu. Po chwili dominuje już ten ostatni. Pasażerowie jeszcze nie wiedzą, co ich czeka…

- Dzwoniłam i starałam się załatwić, żeby ci podróżni jednak w jakimś komforcie dojechali do Poznania - mówi kierownik pociągu. Wolna jednostka EZT stoi kilka torów dalej. - Nie zawsze są wolne, te akurat pojadą dopiero w poniedziałek.

Kiedy drugi EZT podjeżdża na peron, pasażerowie natychmiast gromadzą się przy wejściach. Fot. Marcin Maziarz

Kiedy drugi EZT podjeżdża na peron, pasażerowie natychmiast gromadzą się przy wejściach. Fot. Marcin Maziarz


- Masakra! Co tu dużo gadać? Masakra! - podnosi głos kolejny młody człowiek, tym razem uczeń szkoły średniej jadący do internatu. - Czekam czterdzieści minut, żeby dojechać do szkoły.

Pasażerowie nie mają jednak pojęcia, dlaczego mają czekać. Nikt im tego nie powiedział. Kiedy dowiadują się, że zostanie dołączony drugi skład, reagują niedowierzaniem. - Dołożą? Na pewno? No chyba że tak.

Dlaczego skład ma zostać powiększony? - Bo dużo ludzi wsiadło. Chociaż to wyjątkowo. Jeżdżę dwa lata i dopiero drugi raz tak się zdarza, a co tydzień wygląda tak samo: wuchta ludu i mało miejsca. Można jechać autobusem - jest o dziewiętnastej z minutami, ale przyzwyczajenie do pociągu wygrywa.

Godzina 17.57

Na tor ósmy przy peronie trzecim wjeżdża drugi EZT. Jest cały w graffiti, ale raczej nikomu to nie przeszkadza. I zaczynają się schody. Okazuje się, że przewód powietrzny, którym pompowane jest powietrze do układu hamulcowego i to, które otwiera drzwi, ma inny gwint. Nie pasuje też coś, co kolejarze nazywają „klawiaturą” - element łączący dwa składy.

- Podróż z przygodami, ale jestem zadowolona, że doczepili te wagony - mówi jedna ze studentek.

W końcu ktoś z tłumu nie wytrzymuje i na siłę otwiera drzwi podstawionego składu. Fot. Marcin Maziarz

W końcu ktoś z tłumu nie wytrzymuje i na siłę otwiera drzwi podstawionego składu. Fot. Marcin Maziarz


Walka mechaników z niekompatybilnością dwóch składów trwa już chwilę, kiedy ktoś nie wytrzymuje i na siłę otwiera drzwi podstawionego EZT. Na nic zdają się protesty kolejarzy. Ludzie trzymają drzwi, których mechanizm nie pozwala - teoretycznie - na otwarcie, do wagonów wdzierają się kolejni pasażerowie.

Po trzydziestu minutach nierównej walki mechanicy ostatecznie kapitulują. Tych dwóch EZT nie da się połączyć i trzeba spróbować z… drugą jednostką, która też właśnie stoi na dworcu Piła Główna. Pasażerowie, którzy kilkanaście minut wcześniej wsiadali przez siłą otwarte drzwi, muszą znowu się z nimi siłować, by wysiąść. Ostatecznie kolorowe dzieło graficiarzy odjeżdża do miejsca postoju o 18.35. Minęła godzina i 5 minut od chwili, kiedy pociąg powinien ruszyć z Piły i 35 minut, kiedy - teoretycznie - pociąg miał odjechać z zapowiedzianym opóźnieniem. Kolejnej zapowiedzi opóźnienia jednak nie było. Teoretycznie druga jednostka mogłaby pojechać jako samodzielny, dodatkowy pociąg, ale sęk w tym, że… nie ma drugiego maszynisty.

W tym czasie mechanicy próbują połączyć dwa składy. Po półgodzinie kapitulują - są niekompatybilne. Pasażerowie muszą wysiąść, ale na dworcu… jest jeszcze jeden skład, który można podstawić. Fot. Marcin Maziarz

W tym czasie mechanicy próbują połączyć dwa składy. Po półgodzinie kapitulują - są niekompatybilne. Pasażerowie muszą wysiąść, ale na dworcu… jest jeszcze jeden skład, który można podstawić. Fot. Marcin Maziarz


Niektórzy szczęśliwcy mogą liczyć na transport samochodem, choć czasem są to dość zaskakujące rozwiązania. - Brat koleżanki przyjedzie po nią z Poznania. Zabiorę się z nimi - mówi sympatyczna studentka w czerwonym płaszczu.

Chyba już wszyscy palacze jawnie łamią obowiązujący na peronie zakaz palenia. Chłopak, z grupy, z którą zdążyliśmy już zamienić więcej niż kilka słów, prosi o pokazanie zdjęć. - Mógłbyś pokazać, jak zabawnie wyglądaliśmy, jak się pchaliśmy?

Godzina 19.03

Na peron podjeżdża drugi EN57 - taki sam, jak pociąg z Kołobrzegu do Poznania. Fot. Marcin Maziarz

Na peron podjeżdża drugi EN57 - taki sam, jak pociąg z Kołobrzegu do Poznania. Fot. Marcin Maziarz


Uruchomienie kolejnego EZT - tym razem model EN57, czyli takiego samego, jak pociąg jadący z Kołobrzegu do Poznania - i dojechanie nim na peron, trwało prawie pół godziny. W tym czasie na peronie robi się prawdziwie piknikowa atmosfera. - Kobiety czekają, płaczą już za nami - żartują młodzi mężczyźni.

Dzwoni telefon jednej z dziewczyn z grupy, z którą rozmawiamy. - Jesteśmy - zawiesza głos - w Pile - kończy i wybucha śmiechem.

Tym razem wszystko pasuje i połączenie trwa tylko chwilę. Fot. Marcin Maziarz

Tym razem wszystko pasuje i połączenie trwa tylko chwilę. Fot. Marcin Maziarz


- Może o jedenastej będziemy w domu. O ile dojedziemy do rana - mówi dziewczyna z innej grupy znajomych. - Za godzinę jedzie następny, ale może już lepiej pojechać autobusem? Następny będzie taki sam. Czekamy godzinę i nic. Jest śmiesznie.

O 19.03 drugi EZT wjechał na peron. Tym razem okazał się kompatybilny - pasowała „klawiatura”, taki sam okazał się też gwint przewodu powietrznego. Podłączenie zajęło tylko chwilę.

Godzina 19.12

O 19.12 pociąg w końcu odjeżdża w kierunku Poznania. Zgodnie z rozkładem za chwilę powinien wjechać na dworzec w stolicy Wielkopolski. Przyjedzie godzinę i 40 minut później. Fot. Marcin Maziarz

O 19.12 pociąg w końcu odjeżdża w kierunku Poznania. Zgodnie z rozkładem za chwilę powinien wjechać na dworzec w stolicy Wielkopolski. Przyjedzie godzinę i 40 minut później. Fot. Marcin Maziarz


Pociąg Regio relacji Kołobrzeg - Poznań powiększony o dodatkową jednostkę EZT w końcu odjechał z dworca Piła Główna. Opóźniony o godzinę i 42 minuty. Tyle zajęło znalezienie Elektrycznego Zespołu Trakcyjnego, który pasował do EN57 i jego podłączenie. Tym razem studenci, bo głównie to oni korzystają z połączenia z Poznaniem w niedzielę o 17.30, mieli gdzie usiąść. Do pociągu wsiedli też wszyscy pasażerowie na stacjach w Chodzieży, Rogoźnie i Obornikach. Wszyscy jednak zgodnie twierdzą, że sceny takie jak w ostatnią niedzielę, na dworcu Piła Główna powtarzają się regularnie co tydzień o 17.30.

Post Scriptum

W rozmowie telefonicznej z dziennikarzem Radia Eska Piła zastępca dyrektora Zakładu Przewozów Regionalnych w Poznaniu Benedykt Kugielski zapewnił, że od najbliższej niedzieli pociąg Kołobrzeg - Poznań zostanie powiększony. - Na pewno w niedzielę ten pociąg będzie wracał w podwójnym zestawieniu EZT i będzie możliwość zabrania podróżnych na całej trasie - powiedział.

Więcej o tym, jak wygląda niedzielna podróż przeciętnego studenta do Poznania, usłyszysz w Radiu Eska Piła na 105,6. Jeździsz tym pociągiem? Podziel się wrażeniami na Facebooku » Posłuchaj, jak było. Materiał Radia Eska Piła:

Radio Eska Piła 105,6



NAJNOWSZE INFORMACJE


Artykuł sponsorowany: Poszerz horyzont swoich możliwości z PWSZ w Pile!
7 września 2010: Młodzi Ukraińcy będą studiować w Pile
7 września 2010: „Czarny świat” The Cuts
6 września 2010: PiS: żółta kartka dla działacza
6 września 2010: Policja prosi o pomoc
6 września 2010: Bat na zajmujących koperty
6 września 2010: PLKA przed drugim sezonem
5 września 2010: Półmaraton: niepokonany Kenijczyk
4 września 2010: Śmierć przy alkoholu niewiadomego pochodzenia
3 września 2010: Siemiradzkiego/Poznańska - kolejne utrudnienia
3 września 2010: Szansa dla młodych piłkarzy
3 września 2010: W eterze zmiana na Plus
3 września 2010: Półmaraton: organizacja ruchu
2 września 2010: Policja poszukuje matki noworodka
1 września 2010: Noworodek na wysypisku
1 września 2010: Rodzice wolą zerówkę
1 września 2010: Uroczystości rocznicowe
1 września 2010: Dzień dobry, to ja kradłem
1 września 2010: Helios: Marmaduke (wielki)
1 września 2010: Radni zostają. Przynajmniej na razie

czytaj więcej »

Życie Piły - z miasta »
Życie Piły - archiwum informacji »
Życie Piły - strona główna »



O Życiu Piły

Życie Piły jest miejskim serwisem informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie stanowią własność ich autorów. Powielanie bez zgody właścicieli jest zabronione.

© Życie Piły 2008 - 2010