SKUP I SPRZEDAŻ GIER PS2 PS3 XBOX PSP
WYMIANY GIER:PS2-10ZŁ PS3, XBOX, PSP-15ZŁ
CO...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
1 kwietnia 2010
Ostatni dzień Szuwarka
Po 28 latach działalności, dokładnie o 22.08 Szuwarek został zamknięty. W ostatniej grupie pływały 24 osoby, a ostatnim klientem był pan Adam. Małżeństwem zakończyła się przynajmniej jedna zawarta na Szuwarku znajomość…
Dwa uderzenia młotka i Szuwarek przestał istnieć. Na razie ten symboliczny - prawdziwy poczeka jeszcze kilka tygodni. Fot. Marcin Maziarz
Dwa uderzenia młotka wystarczyły, by symboliczny Szuwarek pękł i wylała się z niego woda. Symboliczny, bo zbudowany ze starego akwarium i cegieł. Ten prawdziwy postoi jeszcze kilka tygodni, ale dziś był dostępny dla klientów po raz ostatni. Jutro pracowników pływalni przy Podchorążych czeka sporo „papierkowej roboty”, a potem rozpocznie się demontaż tego, co jest jeszcze sprawne i może się przydać na Wodniku lub w aquaparku.
Symbolicznego zburzenia dokonali prezydent Piły Zbigniew Kosmatka i dyrektor MOSiR-u Krzysztof Kijak. - Z jednej strony szkoda, że znika coś, co jest swego rodzaju historycznym obiektem - mówi prezydent. - Ten żal łagodzi budujący się po sąsiedzku aquapark, który - jak myślę - przyniesie dużo więcej radości, niż Szuwarek, który był ograniczony tylko do jednej niecki basenowej.
Szuwarek został otwarty w 1982 roku jako basen wojskowy. Dostępny był dla żołnierzy i ich rodzin. 20 lat później „poszedł do cywila” - został przejęty przez MOSiR i 2 stycznia 2003 roku po raz pierwszy przyjął gości jako obiekt w pełni cywilny, choć tak naprawdę dla cywilów był dostępny już dużo wcześniej. - Z sympatią wspominam ówczesne władze Agencji Mienia Wojskowego, ponieważ rozumiały potrzeby miasta - mówi Zbigniew Kosmatka. - Po drugie udało nam się załatwić szereg rzeczy, między innymi takich, które kilka lat wcześniej były przedmiotem procedury sądowej, której końca nie było widać. Ta umowa zakończyła spór niczym z „Zemsty” Fredry.
Prezydent, który - jak przyznaje - nigdy w Szuwarku nie pływał, bywał jedynie na imprezach pływackich, na których wręczał medale, przypomina, dlaczego pływalnia musi zostać wyburzona: - Po pierwsze dlatego, że jest już obiektem przestarzałym. W jego remont trzeba byłoby włożyć sporo pieniędzy, które lepiej przeznaczyć na budowę zupełnie nowego obiektu na Górnym. Po drugie ulica Podchorążych zyska nowy przebieg, w związku z budową jej dalszego ciągu pod nazwą ulicy Philipsa. Szuwarek byłby w kolizji z przebiegiem modernizowanej ulicy. A poza tym po sąsiedzku powstaje duży, nowoczesny obiekt i ich funkcjonowanie obok siebie nie byłoby korzystne.
Szuwarek po przejściu do cywila miał działać trzy lata, działał ponad siedem. - Ściągnąłem technologa z Niemiec, który się śmiał, ale mówił, że w dawnym NRD są podobne pływalnie. To na bazie jego oględzin i spostrzeżeń doszliśmy do wniosku, że bez większych remontów dajemy Szuwarkowi trzy lata życia - to już Krzysztof Kijak, dyrektor MOSiR-u. - Pierwsza rzecz, która uratowała Szuwarka, to woda ze studni głębinowej, z której korzystaliśmy, dopóki nie przeszła pod zarząd wodociągów. To bardzo dobra woda, więc nie musieliśmy inwestować w złoże filtrowe. A po drugie to zasługa konserwatorów, którzy - kiedy pilanie narzekali, że w okresie letnim pływalnie są pozamykane - ciężko pracowali pod niecką basenową.
Przez całą środę z Szuwarka korzystali - jak codziennie - klienci i tak jak każdego dnia, był to normalny dzień pracy obsługi. No, prawie normalny. - W Szuwarku pracowałem jeszcze za wojska, spędziłem tutaj pięć lat - mówi Karol, ratownik. - „Za wojska” cywile nie mogli tutaj wchodzić przez jakiś okres. Było spokojniej. Z basenu korzystały rodziny wojskowych, dojeżdżali też żołnierze z Dolaszewa. W tej chwili jest dużo większe obłożenie. Szuwarka na pewno będzie brakować.
W Szuwarku pływać nauczyły się całe pokolenia pilan. - Było fajnie. Najbardziej podobało mi się pływanie z deską - opowiada sześcioletnia Marta, która przyszła zobaczyć basen od środka po raz ostatni, razem ze swoim tatą. - Tata też nauczył się pływać w Szuwarku i to było też pływanie z deską - to już tata Marty, pan Marcin. - Wtedy można było pływać tylko z deską. Brało się ją w ręce i zasuwało do przodu. To było trzydzieści lat temu. Nie żal mi, bo za szybą widać nową atrakcję i myślę, że tam też będzie można przyjemnie spędzić czas. Powiem uczciwie, że od czasu, kiedy nauczyłem się pływać, na Szuwarku nie byłem ani razu, oprócz tych dni, kiedy uczyła się pływać moja córka.
- Pływało mi się lepiej niż na Wodniku - to już Rafał, stały klient Szuwarka. - Jest przyjemniejsza atmosfera. Wiąże się z nim jeszcze turniej Hades Cup, który wspominam. Były największe w Pile koncerty. To impreza, która przyciągała na ten obiekt tłumy.
- Częściej korzystałem z Wodnika, ale na Szuwarku też pływałem - opowiada Wojtek. - Pamiętam jeszcze takie duże, czerwone suszarki, które były w korytarzu. W basenie ścigałem się z kolegą z ogólniaka i zawsze przegrywałem.
- Pływam właściwie codziennie, ale dzisiaj przyszedłem przede wszystkim ze względu na sentyment do tego basenu - mówi pan Włodzimierz. - Pewnie, że żal. Moje dzieci nauczyły się tutaj pływać. Ja pływam tutaj od 1984 roku, jeszcze za dobrych czasów. Ten basen będzie pamiętany z takim ciepłym sentymentem, bo jest jasny i zawsze była tu taka specyficzna atmosfera. Nigdy nie było tłoku, można było spokojnie popływać.
Ostatnia grupa klientów weszła do basenu o 21.00. Były to dokładnie 24 osoby. - Dziś zamknę Szuwarka ostatni raz - mówi pani Elżbieta, która ostatniej grupie klientów wydała identyfikacyjne opaski i po raz ostatni pobrała opłaty. - Pewnie, że szkoda. Pracuję tutaj ponad dwa lata, związałam się, naprawdę, bardzo szkoda. Jeszcze jutro przyjdę do pracy, będziemy z koleżanką zamykać wszystkie dokumenty. Ludzie, którzy tutaj przychodzili, byli bardzo sympatyczni i wszyscy zgodnie mówią, że szkoda Szuwarka, że był świetny, że mógł jeszcze stać. Związali się z tym basenem. Wszyscy nie możemy uwierzyć, że to już jest koniec.
- Byłem taki - pan Tomasz unosi dłoń na wysokość brzucha. - Miałem metr dwadzieścia, podejrzewam, że miałem gdzieś dwanaście lat. Chodziłem dwa - trzy razy w tygodniu, wiedziałem, jakie są plany wobec tego basenu. Jestem smutny i oburzony, że Piła zostanie z jednym, małym basenikiem, który i tak jest przepełniony. Nie wiem, co będzie na Wodniku, mam nadzieję, że ktoś pomyśli o tym, że ludzie chcą pływać. Podjadę jutro na Wodnika, zobaczę co dla mnie mają. Mam nadzieję, że będę w stanie coś dla siebie wybrać.
Pan Remigiusz zrobił kilkuletniej córce i żonie ostatnie, pamiątkowe zdjęcie na Szuwarku. - Bardzo szkoda. Taki sentyment. Co roku przychodziłem tutaj przez okres zimowy. Dziecko było dzisiaj z nami na Szuwarku pierwszy i ostatni raz - uśmiecha się.
Okazuje się, że z Szuwarkiem związane są też romantyczne historie. - Moja siostra poznała tutaj swojego przyszłego męża. On ratownik, ona Monika… - pani Marta, żona pana Remigiusza, śmieje się, nawiązując do starego przeboju „Wałów Jagiellońskich”.
- To, że dziś ostatni dzień funkcjonowania Szuwarka, było powodem, dla którego akurat dziś przyszedłem, choć chodziłem bardzo często, jeszcze od dzieciństwa - mówi Krzysztof. - Sama pływalnia niespecjalnie się zmieniła. Kilka lat temu zostały odremontowane szatnie i część recepcyjna. Szkoda.
- Przychodzimy tutaj od czasu do czasu i postanowiliśmy pożegnać ten basen - to już Justyna. - Szkoda się z nim rozstawać, jest blisko domu. Mam sentyment. Zawsze się tutaj chodziło. Był tutaj zawsze, można było przyjść w każdym momencie. Będzie go brakować.
Podobnie wypowiada się Paweł, kolega Justyny: - Bardzo lubię ten basen, szkoda, że go zamykają. Nie wiem, czy tak jak koleżanka, będę chodził na Wodnika. Czekam na otwarcie aquaparku.
Pan Adam Paleń jako ostatni wyszedł z szatni i jako ostatni klient opuścił Szuwarka. - Zaczynam we wrześniu i do czerwca przepływam 140 - 160 kilometrów. Szkoda, bo Szuwarek jest specyficznym basenem. Wodnik nie ma tego, co ma ten basen. On ma coś w sobie.
Pan Adam w Szuwarku pływał, od kiedy tylko mogli do niego wejść cywile. - Jeszcze jak był WOSS, pływałem tutaj z wojskowymi. Basen został zbudowany w 1982. Jak był stan wojenny, był już budowany, potem była chwila przestoju. Chorążowie z WOSS-u uczyli się tutaj nurkowania. Mieli też ćwiczenia takie, jak wtedy, kiedy czołg zatapia się pod wodą. Pamiętam to. Szkoda. Żal.
- Płakać się chce - mówi pani Elżbieta, kiedy zgasły już prawie wszystkie światła. Zostało tylko jedno - w szatni. Czekamy na jej koleżankę, która jeszcze się przebiera. - Co zrobić? Taka jest kolej rzeczy, coś trzeba zburzyć, żeby coś można było zbudować.
Dokładnie o 22.08 zamykamy Szuwarka. Pani Elżbieta wpisuje jeszcze PIN do systemu alarmowego i wychodzi jako ostatnia. Za nią zatrzaskują się drzwi. Przekręca klucz w zamku. - To już jest koniec - wzdycha.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.