10 kwietnia 2010
Czy zawsze zimne groby łączą nas w pokoju?
Z homilii księdza Tomasza Woli, wygłoszonej w czasie mszy w intencji tych, którzy zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem.
- Dziś zginęli także nasi przyjaciele i nasi bliscy, ale nie zginęły ich autorytety i ich wartości. I o tym nie zapominajmy - mówił w homilii ksiądz Tomasz Wola. Fot. Marcin Maziarz
Pilanie modlili się za zmarłych w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. O 18.00 w kościele garnizonowym przy Podchorążych zostało odprawione ekumeniczne nabożeństwo, w czasie którego homilię wygłosił ksiądz Tomasz Wola, proboszcz pilskiej Parafii Ewangelicko - Augusburskiej. Oto jej obszerne fragmenty:
„Drodzy zebrani. Z powagą, lecz nie w ciszy chcę stawać tu przed wami. Przyszliśmy wspominać i być złączeni w smutku, bólu i rozpaczy. Przyszliśmy, by nie zostać samemu z pytaniami, które dziś rodzą się w naszych sercach. Z pytaniami w szczególności do Boga: „Dlaczego?”.
Czy żałoba każe nam milczeć? Czy ból każe nam milczeć? Z pewnością tak, gdy stajemy przed krzyżem Jezusa Chrystusa i chcemy obwiniać Boga. Z pewnością tak, gdy stajemy z żalem i chcemy obwiniać tego, który nas stwarza, który nas rodzi, prowadzi, ale też który zabiera życie. Nie, gdy chcemy dziękować za tych, którzy żyli między nami, jacy byli, jakie wartości do naszego życia wnieśli. Z pewnością nie, gdy stajemy z ufnością zbawienia wiecznego. Z pewnością nie, gdy załamani przychodzimy prosić Boga o łaskę dla tych, którzy od nas odeszli.
Drodzy. Czas umierania jest nieznany każdemu z nas. Chcielibyśmy planować. Chcielibyśmy wiedzieć, kiedy Bóg powoła nas do siebie, ale z tą chęcią bywa różnie. To Bóg wybiera nam drogę, Bóg wybiera nam czas, Bóg daje odpowiedź na pytanie „kiedy?”.
I dziś wielu z tych, których znaliśmy - nie tylko z mediów, bo wielu z nas znało osobiście tych, którzy odeszli: naszych polityków, pana prezydenta, dowódców różnego rodzaju wojsk, osoby, które nie zginęły w czasie drugiej wojny światowej, nie zabił ich komunizm, lecz zabiła ich katastrofa lotnicza - jest nam smutno i przykro, że używamy teraz czasu przeszłego „znaliśmy”. Ci, którzy chcieli wspominać, od dzisiaj będą wspominani. Oni jechali, by pamiętać i od dzisiaj będą pamiętani. Daj Boże, żeby tacy, jakich ich znaliśmy: z ich wartościami, z ich słowami, z ich mocą, charyzmą, z przesłaniem, żeby zostali w naszych sercach.
Dziś samolot stał się grobem dla tych, którzy odeszli. Z różnych partii politycznych, nie zawsze sympatyzujących ze sobą, nie zawsze lubiących się, ale umarli i są w tej samej trumnie. To jest pytanie do nas: jakimi my chcemy odchodzić do Boga. Czy w przyjaźni, czy w pokoju, czy w tolerancji, wyrozumiałości? Czy te słowa mają znaczenie w naszym życiu? Dziś chcemy być razem.
Dziś wspólnie z księdzem proboszczem miejscowej parafii straciliśmy duszpasterzy naszych ordynariatów: ewangelickiego, katolickiego, prawosławnego, którzy byli dla nas ojcami wiary. I z pewnością chcieli, byśmy dzisiejsze kazania wygłosili nie w żalu i pretensji, ale w nadziei zmartwychwstania.
Od dziś Katyń z pewnością dla każdego z nas zmienia znaczenie. W naszej świadomości Katyń staje się czymś innym. Zmienia się nasze myślenie: dziś Katyń to nie historia, ale teraźniejszość. Mamy wspominać tych, którzy odeszli siedemdziesiąt lat temu, ale wspominamy dzisiejszy dzień i tych, którzy odeszli od nas dzisiaj. To inny Katyń. Siedemdziesiąt lat temu zginęła nasza intelektualna Rzeczpospolitej. Dziś dołącza kolejna elita. Dziś zupełnie inaczej będą brzmiały głosy lasów Ostaszkowa, Katynia czy Smoleńska. Głos zjednoczony pamiętanych i pamiętających.
Chrystus wzywa nas do życia w pokoju już teraz. Czy zawsze zimne groby łączą nas w pokoju? Czy tak musi być? Czy zawsze chłód trumny wzywa nas, byśmy tam przez chwilę w ciszy wsłuchali się w słowa wołającego Chrystusa? Czy musi tak być? Czy w życiu nie możemy szukać pokoju, wartości, które łączą, wartości, które mają nas prowadzić? Czy zawsze musi być śmierć, by żyć w pokoju? To wezwanie do nas będących dziś, w tym kościele. „Pokój wam” - do tego wzywa Chrystus. Ale pokój w życiu.
Drodzy. Jakże wielu z tych, którzy zginęli, słyszeli w ubiegłym tygodniu w Wielki Piątek słowa Chrystusa: „Dziś jeszcze będziesz ze mną w Raju”. Tak powiedział Chrystus na krzyżu Golgoty, kiedy umierał, kiedy cierpiał, złoczyńcy, który był obok. Był tam, a ten uwierzył. I dzisiaj te słowa „Dziś będziesz ze mną w Raju” Chrystus powiedział do tych, którzy lecieli samolotem. Dziś powołał ich do siebie.
Jednak co my zrobimy z tym wołaniem Chrystusa? Co nam Bóg chce powiedzieć przez wymiar tej tragedii? Myślę, że każdy z nas powinien odpowiedzieć w swoim sercu: co ja wyciągnę z tej tragedii? Jak zmieniło się nasze życie choćby od ostatniego tak smutnego nabożeństwa, kiedy żegnaliśmy lotników, którzy zginęli w Mirosławcu? Mówiliśmy, że to wielka tragedia. Czy może być większa? Dziś wiemy, że może być. Ale czy tamta tragedia zmieniła coś w naszym życiu? I jak? Czy ta tragedia coś zmieni w naszym życiu?
Dziś zginął nasz prezydent, jego małżonka, wielu z tych, których znaliśmy. Dziś zginęli także nasi przyjaciele i nasi bliscy, ale nie zginęły ich autorytety i ich wartości. I o tym nie zapominajmy.
Paulo Coelho napisał w książce „Piąta góra” przepiękne słowa: „Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje.”. Niech to będzie myśl przewodnia tego wieczoru, a także i naszego życia. By nasze ciało właściwie funkcjonowało, a nasza dusza z Bogiem żyła w ufności i nadziei zmartwychwstania wiecznego. Amen.”Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.