Prokuratura nie ma już wątpliwości: Emilia została zabita. Znaleziono narzędzia zbrodni. W szkole dziewczynki powołano sztab kryzysowy, uczniami i rodzicami opiekują się psychologowie.
Do zbrodni doszło wczoraj w mieszkaniu przy ul. Kolbego. Fot. Marcin Maziarz
Potwierdziła się najtragiczniejsza z możliwych wersji tego, co wczoraj stało się w mieszkaniu przy ul. Kolbego. Trzynastoletnia Emilia została zabita - nie ma mowy o nieszczęśliwym wypadku. - Po oględzinach zewnętrznych zwłok ujawniono rany cięte, kłute i zadane tępym narzędziem - mówi prokurator Maria Wierzejewska-Raczyńska. - W mieszkaniu zabezpieczono narzędzia zbrodni: dwa noże i fragment przyrządu gimnastycznego, których użył sprawca. Ślady jednoznacznie wskazują na to, że dziewczynka padła ofiarą zabójstwa.
Osobą, którą prokuratura podejrzewa o zabicie trzynastoletniej Emilii jest jej starszy brat. Według informacji, do których udało nam się dotrzeć, był „czysty” - w jego organizmie nie stwierdzono śladów narkotyków czy alkoholu. - Jest to osoba, która ukończyła piętnaście lat. W tej chwili przebywa w szpitalu. Dalsze postępowanie będzie prowadził sędzia rodzinny, któremu prokurator przekaże postępowanie jeszcze dziś. Termin przesłuchania i to, czy będzie możliwe jego formalne zatrzymanie, będzie zależeć od decyzji biegłego lekarza sądowego, ponieważ chłopak podjął próbę samobójczą.
Jeżeli zabójcą faktycznie okaże się piętnastolatek, grozi mu wieloletnie pozbawienie wolności. Nie będzie jednak odpowiadał jak dorosły, a na podstawie przepisów ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich. - Wobec nieletnich stosuje się środki wychowawcze i poprawcze, jednak jeżeli w grę wchodzi zbrodnia zabójstwa, może zostać wymierzona kara w granicach dwóch trzecich kary 25 lat pozbawienia wolności, czyli około 16 lat i 8 miesięcy - tłumaczy prokurator.
Motywy zbrodni nie są znane, na razie pozostają w sferze domysłów. Wobec podejrzanego piętnastolatka nigdy nie były stosowane środki wychowawcze ani poprawcze.
- To dla nas bardzo trudna sytuacja - mówi ksiądz Stefan Metrycki, dyrektor Salezjańskiej Szkoły Podstawowej, której uczennicą była Emilia, a jej brat ukończył ją dwa lata temu. - O tej tragedii dowiedzieliśmy się wczoraj wieczorem i już wczoraj podjęliśmy działania. Skontaktowaliśmy się z panią psycholog, spotkaliśmy się z wychowawczynią i dyrekcją w szkole, omówiliśmy plan działania na dzień dzisiejszy. Zaoferowaliśmy pomoc rodzinie.
Dziś rano, jeszcze przed rozpoczęciem zajęć w szkole, z nauczycielami spotkał się psycholog, który poinstruował ich, jak rozmawiać z dziećmi i jak pomóc przeżyć im tragedię. - Mieliśmy świadomość, że nie będzie dziś normalnych lekcji o zaplanowanej wcześniej tematyce - mówi ks. Stefan Metrycki. - Po pierwszej godzinie lekcyjnej zgodnie ze szkolnym zwyczajem spotkaliśmy się wszyscy w auli i tam zakomunikowaliśmy to bolesne wydarzenie, pomodliliśmy się wspólnie i oddaliśmy głos pani psycholog. Ona we właściwy dla wieku uczniów sposób przekazała te wiadomości. Dzieci zachowały się bardzo godnie.
Po apelu odbyły się spotkania w klasach oraz kolejne spotkanie z nauczycielami. W południe rozpoczęło się spotkanie z rodzicami klasowych koleżanek i kolegów Emilii. - Przyszli wszyscy rodzice, wysłuchali z dużą uwagą tego, co miał do przekazania psycholog - mówi dyrektor szkoły. - Były to wskazania, jak rozmawiać z dziećmi w domu, jak nie tłamsić tego, że przeżywają traumę. Niczego na siłę nie wyciszamy, bo nie da się tego zrobić i nie jest to naszą intencją. Kierujemy te przeżycia w stronę pozytywnego ich spożytkowania: przygotowania albumu o swojej koleżance czy przyniesienia kwiatów - zrobienia czegoś od siebie.
Rodzice uczniów z klasy Emilii otrzymali numer telefonu do psychologa, z którym w każdej chwili mogą się skontaktować. W szkole pracowało dziś łącznie trzech psychologów. Jutro odbędzie się kolejne spotkanie.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.