Mieszkańcy Piły spontanicznie przyjeżdżają na cmentarze wojenne w Leszkowie. Spacerują, składają kwiaty, zapalają znicze.
Znicze płoną nie tylko pod pomnikiem, ale i na grobach żołnierzy. Fot. Marcin Maziarz
W tym roku wyjątkowo wielu pilan pamiętało o polskich i radzieckich żołnierzach spoczywających na cmentarzach w Leszkowie. Wzdłuż ulicy Na Leszkowie około trzynastej stało kilkanaście samochodów. Przyjeżdżają osoby w różnym wieku, zarówno same, jak i całe rodziny. Przyjechała także kilkunastosobowa grupa młodzieży z Rosji. Zarówno pod pomnikiem, jak i na grobach płoną znicze.
- Przyjechałem z poczucia wdzięczności - powiedział Zbigniew Świgoń, który w Leszkowie był z żoną i kilkuletnim synem. - Dlatego, że możemy mówić po polsku, że mieszkamy w Pile, a nie Schneidemühl, że mieszkamy przy ulicach, przy których mieszkamy, a nie na przykład Berliner Strasse, czy Adolf Hitler Strasse. Myślę, że to ważny gest. Czas ostatnio pokazał, że Rosjanie nie są aż tak źli, jakby się wydawało nam historycznie. To potrzebny gest. Ci ludzie chcieli tylko przeżyć i wrócić do domu. Nie wszystkim się udało, leży tu wiele ofiar i należy im się pełen szacunek.
Sporo osób ma jednak w pamięci inny obraz Czerwonoarmistów, niż ten wykreowany w „Czterech pancernych”, a mimo tego również postanowiły przyjechać na cmentarz wojenny. - Mam dość mieszane uczucia - powiedział starszy mężczyzna, który postawił znicz pod pomnikiem. - Moja rodzina jest z Kresów Wschodnich, wiele doświadczyła, ale mimo wszystko coś musi się zmienić, żeby takie rzeczy się nie powtarzały.Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
Prowadzimy zajęcia:
- dla osób, które posiadają broń palną,...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.