Czy sąd zbada Waldemera P? Według adwokata, stan zdrowia jego klienta nie tylko uniemożliwia mu stawiennictwo w sądzie, ale i jakiekolwiek uczestniczenie w postępowaniu.
Termin kolejnej rozprawy sąd wyznaczy z urzędu. Fot. Marcin Maziarz
Kolejna rozprawa w sprawie byłego dziennikarza Tygodnika Nowego Waldemara P., została odroczona. Reprezentujący go przed sądem mecenas Dariusz Karwacki przedstawił zwolnienie lekarskie wystawione przez biegłego lekarza sądowego, według którego stan zdrowia jego klienta uniemożliwiał mu stawienie się w sązie.
Sąd nie przychylił się do pierwszego wniosku mecenasa Włodzimierza Sarny, reprezentującego należącą do Jerzego Urbana spółkę Urma, wydawcę tygodnika „Nie”, który wnosił o kontynuowanie rozprawy bez obecności pozwanego, ponieważ - według niego - wszystkie wątpliwości w sprawie zostały już wyjaśnione. Sąd odrzucił ten wniosek z przyczyn proceduralnych. Mecenas Sarna złożył kolejne wnioski: o przesłuchanie Waldemara P. w miejscu jego zamieszkania, co dopuszcza Kodeks Postępowania Cywilnego w przypadku osób chorych lub dotkniętych kalectwem, o wyznaczenie granicznego terminu, w jakim pozwany może zostać przesłuchany, by nie powodować dalszej zwłoki w postępowaniu oraz o zlecenie biegłemu lekarzowi sądowemu sprawdzenia, czy stan zdrowia Waldemara P. faktycznie uniemożliwia mu stawiennictwo w sądzie, jak i jakiekolwiek uczestnictwo w postępowaniu. Taki argument podniósł bowiem reprezentujący pozwanego mecenas Karwacki.
Prowadząca rozprawę sędzia Jolanta Czajka-Bałon przyznała, że to pierwsza w jej karierze sprawa, w której strona wnosi o zbadanie stanu zdrowia drugiej ze stron, jak i o sprawdzenie poprawności wystawionych dotychczas dwóch zwolnień lekarskich (również taki wniosek się pojawił), i w związku z tym musi zapoznać się z orzecznictwem w tej sprawie. Termin kolejnej rozprawy zostanie wyznaczony z urzędu.
Przypomnijmy: spółka Urma żąda od Waldemara P. 215 tys. zł. Właśnie tyle wydawca tygodnika „Nie” musiał wyłożyć na przeprosiny byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego za podanie nieprawdziwych informacji w dwóch artykułach, które ukazały się na łamach gazety. Według ich współautora ukrywającego się pod pseudonimem Marek Paprykarz, Ćwiąkalski - piastujący jeszcze wtedy ministerialne stanowisko - był gościem oskarżonego Henryka Stokłosy. - P. okazał się oszustem - mówił przesłuchany 6 sierpnia w Pile Jerzy Urban. - Twierdził, że był naocznym świadkiem, powoływał się, że na przyjęciu było trzydzieści osób, niby w trakcie przyjęcia wysyłał SMS-y. Padliśmy ofiarą mistyfikacji.Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
Zatrudnię osobę (najchętniej uczącą się) do pracy w sklepie motocyklowym.
Mile...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.