1 czerwca 2010
Branża farmaceutyczna czeka na wyrok pilskiego sądu
Choć sprzedaż leków zagranicznym hurtownikom jest powszechna, to pilski aptekarz został pozwany jako pierwszy w Polsce. Koncerny farmaceutyczne tracą w ten sposób dziesiątki milionów złotych rocznie.
Właściciel tej małej apteki nie zaprzecza, że sprzedawał za granicę leki w ilościach hurtowych. Nie prowadził jednak hurtowni, na co wymagane jest specjalne zezwolenie. Fot. Marcin Maziarz
Czy apteka, która sprzedaje lekarstwa w dużych ilościach, to w rzeczywistości hurtownia farmaceutyczna? Na to pytanie musi odpowiedzieć pilski sąd rejonowy, a na jego wyrok czekają zarówno mali aptekarze w całej Polsce jak i polskie oddziały wielkich koncernów farmaceutycznych. To właśnie w Pile toczy się pierwsza w Polsce sprawa, jaką Główny Inspektorat Farmaceutyczny wytoczył aptekarzowi sprzedającemu lekarstwa w ilościach hurtowych zagranicznym odbiorcom. Wszystkie oczy w polskiej branży farmaceutycznej były dziś zwrócone na Piłę. Tak będzie również za tydzień.
O co chodzi? Oczywiście o pieniądze i to liczone w dziesiątkach milionów złotych. Farmaceuta Krystian Czajkowski mieszka w Suchym Lesie. Jest właścicielem trzech aptek rozrzuconych w całej Wielkopolsce. Jedna z nich, o wdzięcznej nazwie „Kubuś”, znajduje się w Pile przy Lotniczej, w parterowej przybudówce, tuż obok dobrze znanej w mieście osiedlowej przychodni.
Budynek apteki jest niepozorny, ale to właśnie ona sprzedawała lekarstwa w hurtowych ilościach pośrednikom, którzy sprzedawali je w innych krajach Unii Europejskiej. Dlaczego? - Globalne koncerny farmaceutyczne, które sprzedają leki w całej Europie, stosują różne ceny w poszczególnych krajach - tłumaczy Krystian Czajkowski. - Powstają też firmy, które to monitorują i starają się coś zyskać przy otwartych granicach. Od 2005 roku na rynku zaczęło brakować leków. Okazało się, że duże hurtownie farmaceutyczne, które legalnie kupowały produkt od producenta i dawniej sprzedawały go aptekom, skorzystały z tego, że mogą sprzedać go jakiemukolwiek klientowi hurtowemu - również zagranicznemu hurtownikowi.
Jak mówi właściciel apteki, po trzech - czterech latach koncerny farmaceutyczne zorientowały się, co dzieje się na rynku i zaczęły omijać hurtownie. W tej chwili dostarczają swoje produkty bezpośrednio do aptek. - Przystąpiliśmy do tego programu - tłumaczy Krystian Czajkowski. - W Pile tylko dwie apteki sprzedawały ten lek. Nadwyżką mogliśmy podzielić się z kim chcieliśmy i nie było to interpretowane jako sprzedaż hurtowa czy detaliczna. Teraz okazało się, że firma, która spostrzegła, że dana jednostka kupowała według nich duże ilości leków, zawiadomiła Główny Inspektorat Farmaceutyczny, ten zawiadomił inspektorat wojewódzki, a ten z kolei przyjechał do nas.
„Ten lek” to przeciwzakrzepowy Clexane. Różnica w jego cenie między Polską i rynkami zagranicznymi jest kolosalna. - W Polsce ten lek kosztuje sto złotych, w Niemczech - czterysta - mówi mecenas Przemysław Maciak, reprezentujący właściciela apteki. - To ten sam lek, tego samego koncernu, natomiast zyski, jakie koncerny farmaceutyczne tracą z powodu bezpośredniej sprzedaży przez aptekarzy do hurtowników, idą w dziesiątki milionów złotych. Dlatego ta sprawa jest tak istotna, bo dzisiejszy ewentualny wyrok skazujący byłby w mojej ocenie bardzo niepokojącym sygnałem. Byłby to także bardzo jasny sygnał dla aptekarzy, że nie mogą stosować tego procederu, który - powiedzmy sobie jasno - w wielu krajach europejskich jest wprost dozwolony przez prawo.
Aptekarz Krzysztof Czajkowski i jego adwokat - Przemysław Maciak - wnieśli o uniewinnienie. Fot. Marcin Maziarz
W czym problem? Apteka to nie hurtownia - twierdzi Główny Inspektorat Farmaceutyczny. Na prowadzenie hurtowni farmaceutycznej w Polsce trzeba mieć specjalne zezwolenie. Co ciekawe, obydwie strony są zgodne co do tego, że pilska apteka sprzedawała lekarstwa w ilościach hurtowych. Aptekarz twierdzi jednak, że prawo nie zabrania aptece sprzedawania lekarstw w ilościach hurtowych. Robi tak na przykład zaopatrując domy opieki społecznej, czy przychodnie. I tego nigdy nikt nie kwestionował. Apteka nigdy nie była też na przykład reklamowana jako hurtownia.
Farmaceuta tłumaczy, że zjawisko hurtowej sprzedaży leków przez apteki ma bardzo dużą skalę. - Główny Inspektorat Farmaceutyczny wie, że ma ręce związane przez prawo - mówi. - W jakiś sposób próbują przestraszyć środowisko farmaceutyczne na przykład artykułami publikowanymi w prasie farmaceutycznej, że taka sprawa już się odbywa, że już lada moment będzie wyrok. Jeżeli w środę przed świętami Wielkiej Nocy decyduję, że nie zgadzam się z zarzutami, a już we wtorek pojawia artykuł, wiadomo, że ktoś stoi za tym, żeby to jak najbardziej medialnie nagłośnić.
Jak mówi Krystian Czajkowski, w województwie Wielkopolskim do sprawdzenia została wyznaczona duża grupa osób. - Niektóre prokuratury po zapoznaniu się ze sprawą, nie widziały znamion przestępstwa i w ogóle nie wszczęły postępowania. Sprawą zainteresowała się właśnie prokuratura pilska.
- To pierwsza taka sprawa w Polsce, sprawa wielkiej doniosłości - tłumaczył jeszcze przed wejściem na salę sądową mecenas Przemysław Maciak. - Dzisiaj sąd rozstrzygnie, czy prawo karne będzie istotnym argumentem w walce koncernów farmaceutycznych o uregulowanie rynku. Dotychczas aptekarze mogli kupować bezpośrednio - omijając hurtownie farmaceutyczne - większe ilości leków, niż te hurtownie, które nie współpracowały na zasadach ustalonych przez koncerny. Problem polega na tym, że lek kupiony z trzydziesto- czy czterdziestoprocentowym rabatem był odsprzedawany na przykład innym hurtowniom, które korzystając z jednej z fundamentalnych swobód prawa europejskiego - zasady swobodnego przepływu towarów - był sprzedawany na przykład w Niemczech. Godzi to wprost w gigantyczne zyski koncernów farmaceutycznych. Walka toczy się o ogromne pieniądze. Jesteśmy zaskoczeni, że spotykamy się przed sądem karnym. To jest rynek regulowany, są odpowiednie przepisy administracyjne, które mogą uregulować tę kwestię.
Pilski sąd wysłuchał dziś mów końcowych stron. Oskarżenie wniosło o ukaranie farmaceuty kwotą 5 tys. zł (50 stawek dziennych po 100 zł). Pozwany aptekarz i jego adwokat wnoszą o uniewinnienie. Sąd ze względu na stopień komplikacji sprawy odroczył ogłoszenie wyroku, na który czeka cała polska branża farmaceutyczna, do 8 czerwca.
Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
Zapraszamy na profesjonalną sesję zdjęciową wraz z wizażem,...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
LINKI REKLAMOWE
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.