Związkowcy z MZK znowu protestują. Tym razem przeciwko temu, że… dostali podwyżki. Chcą także odwołania zastępcy dyrektora ds. ruchu. Na razie nie mówią o strajku.
Na płocie zajezdni przy Łącznej znowu wisi transparent z napisem „akcja protestacyjna”. Fot. Marcin Maziarz
Czy komukolwiek przyszłoby do głowy protestować przeciwko temu, że otrzymał od pracodawcy podwyżkę? To właśnie przyszło do głów związkowcom z pilskiego Miejskiego Zakładu Komunikacji. Wczoraj na ogrodzeniu zajezdni przy Łącznej zawisł transparent z napisem „akcja protestacyjna”. Niemal dokładnie rok i dwa miesiące od chwili, kiedy zniknął z tego samego miejsca po proteście przeciwko… brakowi podwyżek.
Jak mówi przewodniczący Autonomicznego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego MZK, Mirosław Banach, nie chodzi jednak o kwotę podwyżki, ani o samą podwyżkę, ale o formę w jakiej została wprowadzona: - W ustawie o związkach zawodowych jest napisane, że warunki pracy i płacy pracodawca musi uzgadniać z organizacją związkową. Prezes wprowadził podwyżki samodzielnie, bez jakichkolwiek rozmów, uzgodnień, konsultacji z nami. Protestujemy przeciwko temu, że prezes narusza przepisy. Ma za nic organizację związkową, która jest prawnym reprezentantem pracowników.
Spór zbiorowy rozpoczął się 27 maja, ale do 10 czerwca był niewidoczny na zewnątrz. Właśnie w miniony czwartek w MZK odbyło się spotkanie, na którym strony nie doszły do porozumienia. W spisanym po nim protokole rozbieżności można przeczytać, że - wbrew temu, co mówi przewodniczący związku zawodowego - wcale nie chodzi o to, że decyzja o podwyżkach nie została skonsultowana ze związkowcami, ale - jednak - o kwotę podwyżek. Propozycja zarządu MZK to 80 zł dla każdego pracownika liczone wstecz od 1 marca i „ponowna analiza sytuacji finansowej spółki w październiku 2010 r. oraz rozważenie możliwości podwyżki płac dla pracowników od IV kwartału 2010 r.”. Organizacja związkowa chce zaś 90 zł podwyżki dla kierowców i 80 zł - dla pozostałych pracowników.
Na protokole rozbieżności widnieje godzina 14.35. 10 minut później wpłynęło pismo od ANSZZ, w którym związek informuje o rozpoczęciu sporu zbiorowego. Wczoraj została oflagowana zajezdnia, a dziś na miejskich autobusach mają pojawić się chorągiewki.
O sposobie wprowadzenia podwyżki nie ma w protokole rozbieżności ani słowa. Dlaczego? - Do ubiegłego roku obowiązywała ustawa o negocjacyjnym charakterze kształtowania wynagrodzeń - tłumaczy dyrektor MZK, Antoni Serwacki. - W tej chwili nie ma obowiązku konsultowania i uzgadniania wskaźnika wzrostu wynagrodzeń ze związkami zawodowymi. Wzięliśmy natomiast pod uwagę realia gospodarcze, w tym informację rządu o zakładanej inflacji i sytuację spółki.
Jak dodaje dyrektor spółki, 22 kwietnia projekt planu finansowego na 2010 r. był dyskutowany na posiedzeniu Rady Nadzorczej, w skład której wchodzą również przedstawiciele związków zawodowych. Wówczas nie mieli żadnych zatrzeżeń do funduszu płac i wysokości podwyżek.
Ale spór zbiorowy na tle podwyżek, to nie jedyny konfilkt w MZK Piła. - Weszliśmy w spór w kwestii zastępcy dyrektora do spraw ruchu - tłumaczy Mirosław Banach. - Nie zgadzamy się z prowadzoną przez niego polityką. Chodzi o sposób zarządzania, traktowania ludzi. 10 maja przeprowadziliśmy w tej sprawie referendum. Na 100 osób pracujących w dziale ruchu, 86 opowiedziało się przeciwko temu, żeby pan Wysocki dalej pełnił swoją funkcję.
- Spór zbiorowy nie obejmuje spraw indywidualnych - tłumaczy Antoni Serwacki. - Jest droga: Państwowa Inspekcja Pracy, sąd. Trzeba korzystać z unormowań prawnych, zanim podejmie się działania, które szkodzą spółce.
Dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji zdradza nieco więcej szczegółów negocjacji: - Organizacja związkowa życzy sobie, aby mieć wgląd w podwyżkę każdego pracownika. Jeżeli pracodawca - zgodnie z prawem - ustali wyższą stawkę, to organizacja związkowa chciałaby nie tylko opiniować, ale i akceptować każdą indywidualną zmianę stawki, wyższą niż przeciętna. Nawet dla osób, które nie należą do związku zawodowego. Inna sprawa: organizacja poszukiwała pieniędzy na podwyżki. Przez dwa miesiące pytała, ile zarabiają kierownicy i jakie otrzymują dodatki i premie. Doszła do wniosku, że można zabrać premie albo obniżyć dodatki funkcyjne wszystkim: od brygadzisty do zastępcy dyrektora.
Wczoraj związkowcy otrzymali od dyrektora Zakładu pismo z informacją na temat tego, dlaczego pracownicy otrzymali takie a nie inne podywżki. Na jego końcu czytamy: „Ubolewam, że Zarząd ANSZZ nie przyjmuje do wiadomości zarówno negatywnych sygnałów dochodzących z rynku jak i z zewnątrz, tj. straty za rok ubiegły, a także pozytywnych - rozwoju Spółki i nie akceptuje możliwości Spółki na dzień dzisiejszy z szansami na przyszłość. Skutki działań podejmowanych przez organizację związkową nie przyniosą korzyści nikomu, w szczególności pracownikom Spółki.”
Oferuje Państwu wynajęcie samochodu do ślubu .
tel....
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
LINKI REKLAMOWE
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.