1 września 2010
Radni zostają. Przynajmniej na razie
Radosław Ciemięga twierdzi, że jego koledzy zostali przypadkowymi ofiarami, a tak naprawdę chodziło o usunięcie z Rady Miasta tylko jego.
Radosław Ciemięga: - Trzeba by było przejrzeć wszystkie uchwały, które zapadły większością jednego bądź trzech głosów - w moim wypadku z trzech kadencji. Byłem członkiem Zarządu Miasta i w imieniu gminy podpisywałem dziesiątki aktów notarialnych. Jeżeli nie mogłem pełnić funkcji radnego, to chyba nie mogłem podpisywać w imieniu gminy dokumentów? Fot. Marcin Maziarz
Trzej radni, którzy - przynajmniej według Wojewody Wielkopolskiego - nie powinni zasiadać w Radzie Miasta Piły, zostają. Przynajmniej na razie. Wczoraj ich koledzy nie zgodzili się na wygaszenie im mandatów.
Przypomnijmy: chodziło o Krzysztofa Muchewicza, Radosława Ciemięgę i Włodzimierza Winklera. Dwaj pierwsi zasiadają we władzach Pilskiego Towarzystwa Piłki siatkowej. Trzeci jest wiceprezesem siatkarskiego Jokera. Obydwa kluby wynajmują na mecze i treningi zarządzaną przez MOSiR halę przy Żeromskiego. Za bilet na mecz, jak i za umieszczenie w czasie meczu reklamy trzeba zapłacić, co - według wojewody - wyczerpuje znamiona prowadzenia działalności gospodarczej, a ustawa o samorządzie gminnym zabrania radnym prowadzenia lub zarządzania działalnością gospodarczą, w której wykorzystuje się mienie należące do gminy.
- To przykre - mówi Krzysztof Muchewicz, radny i członek zarządu Pilskiego Towarzystwa Piłki Siatkowej. - Prawa należy przestrzegać i jeżeli pan wojewoda taką decyzję podejmie, nie będę miał do niego żalu. Dziwi mnie natomiast, że ten precedens trwał tak długo. Radnym jestem trzecią kadencję, takich sytuacji było wiele i nikt takich decyzji nie podejmował. Jestem w zarządzie klubu, ale mój wpływ na jego działanie jest niewielki: ani nie podpisuję żadnych dokumentów, ani nie zawieram umów. Mój udział w zarządzie wynika wyłącznie z tego, że od trzydziestu lat pracuję z młodzieżą. Z takim przeświadczeniem wstąpiłem do zarządu PTPS-u i nigdy nie miałem z tego tytułu żadnych korzyści. Nie czuję się winny.
- Nie zamierzam dyskutować z prawem, ale w żadnym calu nie czuję się winny - to już Włodzimierz Winkler, radny i wiceprezes klubu sportowego Joker. - Wiceprezesem klubu jestem tak długo, jak długo istnieje w Pile męska siatkówka, czyli od około trzydziestu lat. Wszystko co robiłem, robiłem dla dobra siatkówki i młodzieży, z którą pracowaliśmy. Nie miałem żadnych korzyści materialnych z tego tytułu.
Ostatecznie radni zadecydowali, że nie chcą usuwać ze swojego grona nikogo. Za wygaszeniem mandatu Radosława Ciemięgi było 5 głosów, 7 osób było przeciwnych, a 5 wstrzymało się. Wynik Włodzimierza Winklera był podobny: 5 głosów za wygaszeniem, 9 przeciw i 5 wstrzymujących. Krzysztof Muchewicz znalazł w Radzie więcej sprzymierzeńców. Dwie osoby chciały jego usunięcia z grona radnych, 8 zagłosowało przeciw, a kolejnych 8 wstrzymało się.
Już po głosowaniu Radosław Ciemięga wygłosił oświadczenie, w którym… przeprosił Krzysztofa Muchewicza i Włodzimierza Winklera za to, że zostali przypadkowymi ofiarami, a tak naprawdę chodziło o usunięcie z Rady tylko jego. - Twierdzę, że dostali rykoszetem i jeżeli za chwilę będzie podobna sprawa, to też to będzie rykoszet. Dlatego na zapas przeprosiłem kolejne osoby - powiedział po głosowaniu. - Podejrzewam, że wiąże się to ze sprawą, która toczy się w Sądzie Rejonowym w Poznaniu, ale nie muszę mieć racji.
Chodzi o pozew, jaki Radosław Ciemięga złożył przeciwko innej radnej - Mirosławie Rutkowskiej-Krupce. Radny uznał, że jego koleżanka z Rady Miasta naruszyła jego dobre imię wypowiedzią wyemitowaną w telewizji Asta: „Pieniądze dzieli między innymi pan prezes, jako przewodniczący Komisji Gospodarki Miejskiej ma znaczące zdanie. Jest prezesem tego klubu, żona jest naczelnikiem wydziału kultury.”. Tydzień temu w poznańskim sądzie stawił się Radosław Ciemięga i świadkowie, nie było natomiast Mirosławy Rutkowskiej-Krupki. Jej pełnomocnik wniósł o umorzenie postępowania z powodu… wpisanej do porządku obrad wczorajszej sesji Rady Miasta uchwały o wygaszeniu mandatu Ciemięgi. Sąd zbierze się po raz kolejny w tej sprawie 21 października.
Jak powiedział radny - wiceprezes PTPS, wygaszenie mandatów radnych może pociągnąć za sobą skutki, o których nikt wcześniej nie pomyślał. - Jeżeli tak by się stało, to okazałoby się, że przez dwanaście lat łamałem prawo, a trzej kolejni przewodniczący wiedzieli o tym, przyglądali się i tolerowali, dlatego oświadczyłem, że nie byli ze mną w zmowie. Trzeba by było przejrzeć wszystkie uchwały, które zapadły większością jednego bądź trzech głosów - w moim wypadku z trzech kadencji. Byłem członkiem Zarządu Miasta i w imieniu gminy podpisywałem dziesiątki aktów notarialnych. Jeżeli nie mogłem pełnić funkcji radnego, to chyba nie mogłem podpisywać w imieniu gminy dokumentów?
Kolejny krok należy do Wojewody Wielkopolskiego. Od momentu dostarczenia decyzji, jaką podjęła Rada Miasta, będzie miał 30 dni na ewentualne wygaszenie mandatów radnych. Radosław Ciemięga jest przekonany, że wojewoda to zrobi.
Krzysztof Muchewicz i Włodzimierz Winkler zapowiadają, że jeżeli zostaną wybrani na kolejną kadencję, zrezygnują z zasiadania w zarządach PTPS-u i Jokera, ale nadal będą działać na rzecz swoich klubów. - Nikt mnie od siatkówki nie odciągnie - mówi Włodzimierz Winkler. W wyborach samorządowych chce wystartować również Radosław Ciemięga.
W piśmie Wojewody Wielkopolskiego można przeczytać, że jego zainteresowanie pilskimi radnymi wynika z informacji, jaką otrzymał na ten temat. Kto jest jej autorem - tego, niestety, nie wiadomo.
Zapraszamy na profesjonalną sesję zdjęciową wraz z wizażem,...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
LINKI REKLAMOWE
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.