Wkrótce na biurko Jarosława Kaczyńskiego trafi wniosek o zawieszenie Jacka Ciechanowskiego w strukturach PiS, a do komitetu politycznego partii - o jego wykluczenie.
- To ostatnia żółta kartka dla pana Jacka Ciechanowskiego - mówi poseł Maks Kraczkowski. Fot. Marcin Maziarz
- To ostatnia żółta kartka dla pana Jacka Ciechanowskiego - tak poseł Maks Kraczkowski określił wynik wczorajszego zebrania zarządu okręgowego Prawa i Sprawiedliwości. Wkrótce na biurko przezesa PiS trafi wniosek o zawieszenie pilskiego działacza w strukturach partyjnych, a do komitetu politycznego - o jego wykluczenie z partii. - Od maja, kiedy książka państwa Stokłosów została opublikowana, pan Jacek Ciechanowski miał wiele możliwości przedstawienia swojej opinii w postaci wniosków procesowych - mówi poseł. - Na to czekaliśmy, to się nie stało. Wciąż mamy nadzieję, że pan Jacek Ciechanowski będzie dochodził swoich praw związanych z naruszeniem jego dobrego imienia w książce, na drodze prawnej.
Jacek Ciechanowski na konferencji prasowej przed dwoma tygodniami argumentował, że nie wystąpi z pozwem cywilnym przeciwko Annie i Henrykowi Stokłosom, bo nie stać go na prawnika, który mógłby przeciwstawić się znanym kancelariom prawnym pracującym na rzecz autorów książki. Jego macierzysta partia jest jednak nieubłagana. - Czekamy na złożenie sprawy do sądu - mówi poseł Maks Kraczkowski. - Wniesienie sprawy do prokuratury jest bezpłatne, a pozew cywilny to kwestia sześciuset złotych. Jeżeli byłoby tak, że pan Jacek Ciechanowski miałby kłopoty finansowe, to jeden z członków zarządu, pan Jerzy Podmokły - radca prawny - zaoferował się, że pomoże w sfinansowaniu sprawy cywilnej.
Działacz ma jeszcze czas, by sprawa trafiła do sądu, bo wnioski do prezesa partii i komitetu politycznego trafią do adresatów dopiero za kilka dni. - Podkreślam: tu chodzi o wizerunek partii, o funkcjonowanie samorządu w okręgu pilskim i o dobre imię członków partii - podkreśla poseł. - Jaki był cel rozmów, jakie prowadził Jacek Ciechanowski, to wyłącznie jego sprawa do momentu, w którym dobre imię Prawa i Sprawiedliwości i wiarygodność instytucji samorządowej, w której Jacek Ciechanowski pełni funkcję radnego, nie mogą ucierpieć. W momencie kiedy - moim zdaniem, czy zdaniem członków PiS - zachowanie radnego, czy osoby tylko funkcjonującej w szeregach partii, może rzutować na dobre imię, jesteśmy zobowiązani do zadawania pytań. Wczoraj pytaliśmy o publikację. Pan Jacek Ciechanowski powiedział, że jest w niej stek kłamstw i sprzeczności. Skoro tak jest, czekamy na skierowanie sprawy na drogę sądową.
Przypomnijmy: przyczyną problemów Jacka Ciechanowskiego jest książka „W szponach władzy” firmowana przez Annę i Henryka Stokłosów. Można w niej przeczytać, że działacz Prawa i Sprawiedliwości spotykał się z Henrykiem Stokłosą na terenie Niemiec, kiedy ten miał już problemy z prawem. Jacek Ciechanowski tłumaczy, że faktycznie spotkał się z byłym senatorem, ale tylko dlatego, że chciał ratować jego zatrudniające kilka tysięcy osób przedsiębiorstwo, przed wrogim przejęciem i bankructwem, a lokalny rynek pracy - przed gigantycznym bezrobociem.
Oferuje Państwu wynajęcie samochodu do ślubu .
tel....
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
LINKI REKLAMOWE
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.