Członkowie Pilskiej Spółdzielni Mieszkaniowej otrzymali zaadresowane imiennie listy, w których prezes spółdzielni zachęca do głosowania na niego. Czy mógł do tego wykorzystać dane osobowe członków?
W liście rozesłanym do członków Pilskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, jej prezes prosi o „życzliwą ocenę kandydatury i ewentualne jej poparcie”. Fot. Marcin Maziarz
Czy prezes spółdzielni mieszkaniowej może prosić jej członków o oddanie na niego głosu w wyborach samorządowych? Jeżeli robi to tak jak wszyscy - za pomocą ogólnodostępnych plakatów albo druków bezadresowych - z całą pewnością nie ma żadnych przeszkód, tym bardziej, że na tablicach ogłoszeniowych w blokach i w skrzynkach pocztowych panuje pełny pluralizm - można tam znaleźć plakaty i ulotki kandydatów wszystkich ugrupowań wybierających się do Rady Miasta i Rady Powiatu. A co, jeżeli napisze list?
W ostatnich dniach członkowie Pilskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko - Własnościowej otrzymali list podpisany przez prezesa PSM L-W, Lucjana Szutkowskiego. List roznosili pracownicy spółdzielni, a na kopertach widniały: imię, nazwisko i dokłady adres domowy członków spółdzielni.
W pierwszej części listu prezes PSM L-W wyjaśnia źródło podwyżek opłat składających się na czynsz i rolę spółdzielni, która najczęściej ogranicza się do „listonosza przynoszącego złe wieści”. W tej części trudno nie zgodzić się z treścią, bo faktycznie wysokość opłat za ciepło, wodę, ścieki czy wywóz śmieci nie zależy w najmniejszym stopniu od spółdzielni, choć to na jej pracowników spada odium doręczania pism z informacją o podwyżce czynszu. W efekcie to spółdzielnia często jest postrzegana, jako „ta zła”, winna podwyżek. W dalszej części Lucjan Szutkowski przechodzi jednak do tego, że wiele z podwyżek, ale i inwestycji ważnych dla mieszkańców spółdzielczych osiedli, zależy od miejskiego samorządu i wyjaśnia, że „między innymi dlatego zdecydował się kandydować do Rady Miasta”. Na końcu „prosi o życzliwą ocenę kandydatury i ewentualne jej poparcie” oraz informuje, że do Rady Miasta startuje „z listy Platformy Obywatelskiej w Śródmieściu”. List jest podpisany odręcznie.
Czy prezes spółdzielni mieszkaniowej mógł wykorzystać chronione dane osobowe jej członków do rozesłania im listu, w którym nie tylko tłumaczy źródło podwyżek opłat, ale i zachęca do głosowania na siebie? - Postanowiłem odwołać się do członków spółdzielni, dla których pracuję - tłumaczy Lucjan Szutkowski. - W liście napisałem o tym, że istotne dla bytu członków spółdzielni sprawy rozstrzygają się na forum miasta. Przez miasto kontrolowane są - czy też były kontrolowane do niedawna - Miejska Energetyka Cieplna, wodociągi, Altvater, nie mówiąc o podatkach. To rzeczy, które w osiemdziesięciu procentach rzutują na czynsz. Źle się poczułem, kiedy kilka lat temu jeden z tygodników napisał po kolejnej podwyżce cen wody, że spółdzielnia znowu podniosła opłaty. Nie ja podnoszę opłaty za wodę, czy za ciepło. I między innymi dlatego zwróciłem się, jako prezes spółdzielni, jako Lucjan Szutkowski, bo tak się z imienia i nazwiska podpisałem, że jeśli członkowie widzą sens w moim kandydowaniu, to poddaję swoją osobę ich krytycznej ocenie i proszę o ewentualne poparcie. Nic więcej. Bez wątpienia ma to zabarwienie związane z wyborami, ale w tym momencie zwróciłem się jako człowiek, który od lat w wielu sprawach zwraca się do swoich członków. W tej sprawie poinformowałem ich o tym, że mam zamiar kandydować, ale chcę pilnować ich interesów i ich reprezentować.
Jak zaznacza Lucjan Szutkowski, druk listu opłacił sam - spółdzielnia nie poniosła z tego tytułu żadnych kosztów. Pracownicy, którzy roznoszą przesyłkę, robią to w czasie wolnym od pracy. - Spotkałem się z grupą osób, które zgodziły się jako wolontariusze ją roznieść - mówi. - Nie była roznoszona ani w godzinach pracy ani za pieniądze spółdzielni.
Czy jednak na kopertach opłaconych z funduszu wyborczego, a nie ze środków spółdzielni, mogły znaleźć się dane osobowe jej członków? - Nie ukrywam, że skorzystałem z dostępnej mi bazy spółdzielni - mówi prezes PSM L-W. - Jestem osobą upoważnioną. Nie mam ze strony członków jakiegokolwiek oświadczenia, które zabraniałoby mi skorzystania z tych danych w takiej sprawie.
Lucjan Szutkowski pytany o to, czy członkowie spółdzielni wyrazili na to zgodę, odpowiada: - Nie mam zgody, ale nie mam też zakazu. Jest to sprawa, którą z moralnego punktu widzenia ktoś może różnie osądzić, ale uznałem, że w sytuacji, kiedy chcę reprezentować członków spółdzielni, mogę to zrobić. Jako mieszkaniec i osoba, która ma relacje z instytuacjami miejskimi, ubolewam nad tym, że czasem tak bezkrytycznie podnosi się różne opłaty.
Czy ten list można potraktować jako materiał wyborczy? - Trudno powiedzieć, nie zastanawiałem się nad tym - mówi Lucjan Szutkowski. Uważa, że nie tylko z prawnego, ale także z etycznego punktu widzenia wszystko jest w porządku: - Może się to komuś nie podobać i tego nie ukrywam, ale ja osobiście uważam, że jest OK. Nikogo tym pismem na pewno nie uraziłem, a jeżeli uraziłem - mogę przeprosić. Jestem przekonany, że żadnego wykroczenia wyborczego nie było.
Problem z wykorzystaniem danych osobowych członków spółdzielni dostrzega jednak Wiktor Pawłowski, dyrektor pilskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego. - Myślę, że kandydat musiałby mieć zgodę osób, do których kieruje to pismo, że takie pismo chcą otrzymać. Można tu powiedzieć o naruszeniu danych osobowych i wykorzystaniu swojego stanowiska.
Podobne zdanie na temat możliwości wykorzystania danych osobowych członków spółdzielni do rozesłania im materiału o treści zachęcającej do głosowania na konkretnego kandydata, ma Małgorzata Erdman, pełnomocnik wyborczy w Urzędzie Miasta: - W mojej ocenie nie ma takiej możliwości. Dane osobowe są chronione ustawą o ochronie danych osobowych i baza należąca do danej jednostki organizacyjnej może być wykorzystywana wyłącznie w celach realizacji statutowych zadań tej jednostki. Czyli: jeżeli kandydat na radnego wykorzysta swoje stanowisko służbowe poprzez wykorzystanie tej bazy do celów kampanijnych, nie przestrzega litery prawa.
Zatrudnię osobę (najchętniej uczącą się) do pracy w sklepie motocyklowym.
Mile...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.