Rosnąca popularność Facebooka nie zrobiła na kandydatach wrażenia. Raczej unikali interakcji z wyborcami, a na swoje profile wrzucali głównie własne plakaty i linki do informacji z prasy. Są też tacy, którzy mieli oryginalniejsze pomysły.
Przegląd serwisów społecznościowych pod kątem działań wyborczych przynosi jeden wniosek: kandydaci do pilskiego samorządu nie docenili możliwości jakie dają social media. Tylko na Facebooku Piłę „lubi” już ponad tysiąc osób, ponad 300 „zna” profil „Nasza Kochana Piła”, ponad 400 przyznało się do tego, że kocha Piłę w fanklubie „I love Piła city”, a ponad 1.100 osób „polubiło” Życie Piły. Liczby mieszkańców Piły, którzy mają konto w największym w światowej sieci serwisie społecznościowym, prawdopodobnie nikt nie zna, śmiało można jednak przyjąć, że jest nas tam kilka tysięcy.
Tej szansy nie wykorzystali jednak kandydaci do miejskiego samorządu. Większość z nich ograniczyła się do umieszczenia w swoich profilach plakatu wyborczego i ustawienia go jako głównej fotografii. Plagą stało się oznaczanie na plakatach osób, których na nich nie ma. W ten sposób można co prawda pokazać się znajomym znajomych, ale przy okazji zdenerwować też tych, którym daleko do światopoglądu kandydata, albo po prostu nie mają ochoty być łączeni z jakąkolwiek opcją polityczną.
Spośród czterech kandydatów na prezydenta tylko dwaj mają konta na Facebooku. Zbigniewa Kosmatkę, który ma konto prywatne, znają 44 osoby. Z tablicy obecnego prezydenta Piły możemy dowiedzieć się naprawdę niewiele. Jedynym jego własnym wpisem jest informacja z 6 listopada o tym, że policja złapała sprawcę zniszczenia bannerów wyborczych.
Dwa profile ma Piotr Głowski. Jeden - prywatny - jest przeznaczony dla znajomych, choć i „obcy” mogą podejrzeć tablicę senatora, na której można znaleźć głównie linki do dotyczących go informacji, jakie pojawiły się w mediach. Drugi, nazwany „TAK dla Piotra Głowskiego - Prezydenta Piły 2010”, to profil oficjalny, który można „polubić”. Zrobiło to 81 osób, a jego zawartość jest podobna do tablicy profilu prywatnego, choć można tu znaleźć też kilka własnych zdjęć i informacji - głównie z oficjalnych spotkań.
Sztaby obydwóch panów za tworzenie wokół ich osób społeczności zabrały się późno. Za późno. Najstarsza informacja na profilu „wyborczym” Piotra Głowskiego pochodzi z drugiej połowy października, a na profilu Zbigniewa Kosmatki - z początku listopada.
Żaden z kandydatów - nie tylko na prezydenta - nie zdecydował się na szerszą interakcję z potencjalnymi wyborcami, czy nawet prowokowanie ich do dyskusji. Nawet jeżeli to internauci pytali lub komentowali przesłane przez kandydatów odpowiedzi na pytania zadane w Życiowej akcji „Zapytaj kandydatów”, kandydaci nie wykorzystali szansy na przedstawienie swoich racji i przekonanie do głosowania na siebie.
Trochę szerzej próbowali wykorzystać Facebooka dwaj młodzi kandydaci do Rady Miasta z list Platformy Obywatelskiej. Bartosz Mirowski i Przemysław Gawroński zajmują w swoich okręgach ostatnie, dziesiąte miejsca, zaproponowali więc wyborcom, by odwrócili listy wyborcze. W akcji „czytaj listę od końca” znajomi kandydatów zobaczyli serię obrazków, których wspólnym elementem była liczba „10” oraz amatorski spot wyborczy. Co partyjna „góra” na to, że dwaj młodzi kandydaci zniechęcają do głosowania na „jedynki”? - Czas odbiec od schematu i głosować na kandydatów z końca list - mówi Przemysław Gawroński. - Nie mamy negatywnych sygnałów, liczy się skuteczność.
Czy kampanią na Facebooku i niewielką liczbą plakatów „w realu” są w stanie zmienić schemat głosowania na pierwszego kandydata? W kampanii cztery lata temu udało się to Jarosławowi Kotwicy, który wszedł do Rady Miasta z siódmego miejsca listy komitetu Razem Dla Piły, choć nie miał do dyspozycji tak zaawansowanych narzędzi interaktywnych.
Wygląda jednak na to, że inni kandydaci uważają za skuteczniejsze „naziemne” metody docierania do wyborców, choć także wśród nich można spotkać pewne innowacje. Krzysztof Maciaszczyk z SLD rozdał wczoraj w swoim okręgu wyborczym… 2,5 tys. pudełek zapałek.
Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
Prowadzimy zajęcia:
- dla osób, które posiadają broń palną,...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.