„Dobra jakość w niskiej cenie. Nie kosztem pracowników” - to hasło pikiety przed Kauflandem. Związkowcy domagają się podwyżki, świątecznej premii i zmiany metod motywacji stosowanych przez dyrekcję sklepu.
Protest przed Kauflandem rozpoczął się o 15.00. Fot. Marcin Maziarz
- Początkowo było naprawdę fajnie, jak w każdej firmie. Każdy starał się pracować jak najlepiej. Myślę, że pracowałam dobrze, bo awansowałam aż na zastępcę dyrektora. Z tą panią pracowałam od kwietnia do grudnia - mówi Katarzyna Grabowska, była pracownica pilskiego sklepu sieci Kaufland. „Ta pani” to jej była przełożona, której byli i część obecnych pracowników zarzuca stosowanie specyficznych metod motywowania do pracy. Ale o nich za chwilę. Dziś pani Katarzyna przyszła przed swoje dawne miejsce pracy, gdzie wspólnie m.in. ze związkowcami protestowała przeciwko metodom stosowanym przez dyrekcję sklepu i domagała się poprawy warunków pracy kolegów i koleżanek, którzy zostali w Kauflandzie. Warunków nie tylko płacowych.
- Pani dyrektor często, kiedy wydała jakieś polecenie, przychodziła za chwilę i mówiła, że niczego takiego nie powiedziała - mówi pani Katarzyna. - Do tego wulgarne słowa na „dzień dobry”. Kiedy zasypiałam, budziłam się po godzinie i to był cały mój sen. Wstawałam rano i już miałam ściśnięty żołądek. Bardzo schudłam.
Swoje postulaty związkowcy wypisali na tabliczkach. Fot. Marcin Maziarz
Andrzej Judycki jest obecnym pracownikiem pilskiego sklepu Kaufland. Pracuje na stanowisku kierownika przyjęcia towaru. W Kauflandzie jest zatrudniony od trzech lat. - Nasza praca w tym czasie bardzo się zmieniła - mówi. - Kiedy zostałem zatrudniony, było około osiemdziesięciu pracowników. Teraz czynnych pracowników jest około czterdziestu, choć wykonujemy tę samą, a nawet większą pracę. Sposób w jaki musimy tę pracę wykonywać i postępowanie przełożonych wobec nas spowodowało, że zacząłem szukać pomocy. Zastanawiałem się nad zwolnieniem, ale potem poszedłem do związków zawodowych tu, w Pile i poradziłem się co zrobić w tej sytuacji. Dowiedziałem się, że związki już są założone - pierwszy był Wrocław. Uzyskałem kontakt, poszedłem do naszych pracowników, którzy też już mieli dość. W związku zawodowym zebrałem ponad połowę czynnych pracowników Kauflandu.
Postulaty wypisane na tablicach trzymanych przez pikietujących przed wejściem do sklepu, to podwyżka wynagrodzeń wszystkich pracowników o 100 zł, wypłata 500 zł świątecznej premii, zawarcie umów na czas nieokreślony, poszanowanie prawa do zrzeszania się w związkach zawodowych i obniżenie norm wydajności o 10%. Ten ostatni postulat dotyczy głównie pracowników centrum logistycznego sieci zlokalizowanego w okolicy Piotrkowa Trybunalskiego.
Pracownicy pilskiego sklepu chcieliby także, by jego kierownictwo zaprzestało stosowania metod „wychowawczych”, o jakich opowiadają. Andrzej Judycki: - Pozostali pracownicy postanowili się wstrzymać z przystąpieniem do związku zawodowego, bojąc się szykanowania, które może nastąpić ze strony dyrekcji. To realna, groźba, bo sam mogę przytoczyć kilka przykładów, które miały miejsce w sklepie. Nie można powiedzieć, że ktoś się zdenerwował i nakrzyczał, jeżeli widzi się pracownicę siedzącą na ziemi z rękami złożonymi jak do modlitwy, płaczącą i błagającą, by na nią nie krzyczeć. To samo świadczy o sobie.
Związkowców z Piły pod koniec pikiety wsparły posiłki z Poznania. Fot. Marcin Maziarz
Inna była pracownica (chce zachować anonimowość): - Pracowałam w pilskim Kauflandzie około czterech lat. Z pracy zwolniłam się latem dla dobra pani dyrektor. Nie wytrzymałam tego napięcia, które tutaj było i na pewno jest. Pani dyrektor krzyczała, używała wulgarnych słów… Długo tak nie wytrzymałam.
Zastrzeżenia są też w stosunku do czasu pracy. Mówi Andrzej Judycki: - Normą jest praca po 9, 10, 11, a nawet 12 godzin. Przykładem choćby dzisiejszy dzień: zacząłem pracę o piątej, wyszedłem o piętnastej. Za te dodatkowe godziny otrzymujemy zapłatę, choć zdarza się, że pani dyrektor stwierdza, że wczoraj praca nie została wykonana należycie, więc dzisiaj zostajesz po godzinach i zrobisz to za darmo.
Katarzyna Grabowska: - Dochodzą do mnie głosy, że w tej chwili pracownicy mają dziennie do rozpracowania osiem palet z towarem. To nie jest praca na akord, a normalny, ośmiogodzinny etat. Jeżeli na tych paletach jest misz-masz, jedna paleta może zająć nawet trzy godziny. Pracownicy rozkładają towar tak długo, aż skończą. Nieważne, że minęło osiem czy dziewięć godzin pracy.
Jak mówi założyciel związków zawodowych w pilskim Kauflandzie, za pracownikami ujmowali się też klienci. Jeden z nich pisał maile do dyrekcji sieci we Wrocławiu.
Protestujący weszli do środka sklepu. Fot. Marcin Maziarz
Pikieta w Pile była czwartym w tym miesiącu podobnym protestem przed sklepem sieci Kaufland. Poprzednie odbyły się we Wrocławiu, Jaworznie i Piasecznie. - Centrala poczyniła pewne ustępstwa na rzecz pracowników, które bardzo nas cieszą - mówi Mariusz Skrzypek, organizator protestu z Solidarności. - Te ustępstwa to propozycje podwyżki płac o 75 zł w przyszłym roku, ale tylko dla zarabiających najmniej, oraz zwiększenie funduszu socjalnego. W tej chwili to 350 złotych brutto na jeden etat na rok. Firma proponuje, że w przyszłym roku ten odpis wyniesie 800 złotych. Dla porównania: w innych firmach handlowych pracownicy mają odpis w wysokości tysiąca złotych. Firma ma propozycje na przyszły rok i bardzo nas to cieszy, ale zostaje jeszcze kwestia tego roku: chcemy premii świątecznej w wysokości 500 złotych dla każdego pracownika.
Związkowców z Piły wsparli ich koledzy z Poznania, choć mieli problemy z dojazdem. Padający śnieg i wypadek na krajowej Dziesiątce opóźnił ich przyjazd do Piły.
Dyrektor pilskiego sklepu nie chciała rozmawiać z mediami, odsyłając do rzecznika prasowego. W serwisie internetowym sieci jest dostępny jedynie stacjonarny numer telefonu zespołu prasowego - nie ma numeru telefonu komórkowego rzecznika. Po zakończeniu manifestacji nie udało się uzyskać komentarza z centrali sieci.
Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
Prowadzimy zajęcia:
- dla osób, które posiadają broń palną,...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.