- Nie obiecywałbym rzeczy, które - jak uważam - są nie do zrealizowania. Wszystko o czym mówiłem, wiele osób rozumie opacznie. Rozmowa z Piotrem Głowskim, prezydentem - elektem Piły.
Piotr Głowski złoży przysięgę 6 grudnia. Fot. Marcin Maziarz
O nadziejach, spodziewanych zmianach, działaniach, budżecie i nazwiskach wiceprezydentów z Piotrem Głowskim 1 grudnia (pięć dni przed zaprzysiężeniem) rozmawiał Marcin Maziarz.
Pytanie całkiem serio: czuje się pan jak taki nasz lokalny Barack Obama?
- Nie, bo Barack Obama niestety opowiedział rzeczy, których dzisiaj chyba nie spełnia, a ja, to o czym mówiłem, będę realizował.
O Obamę pytam dlatego, że kampanią pod hasłem „Yes, we can” wzbudził wśród Amerykanów ogromne nadzieje. Pan wśród mieszkańców Piły też wzbudził ogromne nadzieje na zmianę.
- Tak to odczytuję, bo wydaje mi się, że ludzie uwierzyli w to, że miasto po pierwsze może faktycznie przyspieszyć, a po drugie, że jesteśmy w stanie, jako organizacja, jako urząd, jako administracja, nie tylko administrować majątkiem i miastem, ale również w świadomy sposób nim zarządzać. Przede wszystkim obiecywałem, że będę robił wiele rzeczy, które nie wynikają wprost z ustaw i rozporządzeń prawa funkcjonującego w Polsce, a są dobrą wolą i aktywnością prezydenta. I tej aktywności w moim wydaniu będzie niezwykle dużo.
Nie obawia się pan tego, że te nadzieje są tak wielkie, że za cztery lata może być pan rozliczany ostrzej, niż gdyby jednak były mniejsze?
- To, o czym mówiłem, będę realizował i myślę, że za cztery lata będzie widać efekty tego działania i odpowiednio zostanie to ocenione. Nie obiecywałbym rzeczy, które - jak uważam - są nie do zrealizowania. Wszystko o czym mówiłem, wiele osób rozumie opacznie. Opacznie w ten sposób, że to miasto ma wszystko zrobić i zrealizować. Będę poszukiwał partnerów, przedsiębiorców, biznesu do różnych działań, gdzie tylko biznes może wejść, albo które można realizować w partnerstwie publiczno - prywatnym, albo po prostu ułatwiać życie przedsiębiorcom, którzy chcieliby prowadzić pewne działania. Suma tych działań miasta i uaktywnionych możliwości przedsiębiorstw, powinna dać ten skutek. Przecież miasto nie będzie tworzyło miejsc pracy, to przedsiębiorcy mają te miejsca pracy, na które wszyscy oczekujemy. Ale miasto ma potężny wpływ na to, czy oni będą chcieli tutaj realizować swoje zamiary, czy nie.
Szóstego grudnia obejmie pan urząd Prezydenta Miasta Piły. Wie pan, jaką decyzję podejmie pan, jako absolutnie pierwszą?
- Trudno powiedzieć, że jakaś decyzja będzie absolutnie pierwsza. Jest kilka spraw, które należy bardzo szybko wygasić. Chociażby cichy strajk, który mamy cały czas w MZK. Nie wyobrażam sobie, żeby ten stan, który trwa od wielu miesięcy i powoduje, że firma źle funkcjonuje, a pracownicy są z tego stanu niezadowoleni, trwał dalej. Mamy historię, która wydarzyła się w PDK. Jest wiele zadań, które wymagają „bycia pierwszymi” - wszystkie naraz.
Jaki ma pan pomysł na rozwiązanie sytuacji w MZK?
- Jak już zrobię, to poinformuję. Taka będzie zasada mojego działania. Mam nadzieję, że szybko dojdziemy do porozumienia.
Czyli zawsze będziemy dowiadywać się po fakcie?
- Ja w ogóle nigdy nie miałem skłonności do mówienia o czymś na długo przed tym, zanim to zrobię, bo najlepiej ludzi oceniać po wykonanych działaniach i chwalić się wtedy, kiedy jest już zrobione.
Jakie działania planuje pan podjąć do końca przyszłego roku?
- To pytanie na osobną rozmowę. Wszystko o czym mówiłem w czasie kampanii, czyli zagospodarowanie centrum, czyli miejsca pracy, czyli strefa ekonomiczna, lotnisko, dworzec PKP. To są tematy, które trzeba rozpocząć absolutnie natychmiast. Nie wiem, czy już w następnym tygodniu nie będę w Warszawie rozmawiał z władzami PKP na temat naszego dworca. Te główne tematy, to działania wieloletnie. Żaden z nich nie jest do rozpoczęcia i zakończenia w 2011 roku, a może nawet w ciągu dwóch - trzech lat. Trzeba je rozpocząć tak szybko, jak się da, bo wchodzą w grę zmiany sposobu zagospodarowania niektórych terenów, podziały działek, czy współpraca z zewnętrznymi podmiotami. To po prostu wymaga czasu.
Przeglądał pan projekt budżetu na 2011?
- Tak.
Przyjmuje go pan w takiej formie, w jakiej jest, czy będzie pan wprowadzał do niego zmiany?
- Na pewno będziemy wprowadzać zmiany, bo byłoby dziwne, gdybym powiedział, że nie. Po to startowałem w wyborach, żeby zmienić pewne rzeczy, jeżeli chodzi chociażby o ogólną filozofię funkcjonowania Urzędu czy podległych jednostek. Również od tego, jak one będą funkcjonowały, zależą pieniądze, które trzeba przeznaczać na działalność. Może nie uda się tego zrobić natychmiast, bo w tym roku nie mamy zbyt wiele czasu na takie zmiany, ale będę iść w kierunku budżetu zadaniowego: najpierw pomysł, potem pieniądze, a nie odwrotnie.
A wie pan już, jakie konkretne zmiany chce wprowadzić w projekcie budżetu?
- Również o tym poinformuję przed sesją budżetową
Projekt budżetu zakłada pięciomilionową nadwyżkę - chyba po raz pierwszy w historii miasta. Wie pan co z nią zrobić?
- Pieniędzy jest zawsze za mało i nie jest problemem wysokość tej nadwyżki, a raczej ilość zadań, jakie będziemy w stanie zrealizować. Nie widzę problemu z nadmiarem pieniędzy. U każdego z nas, również w domu, jest tylko jeden problem: czasami ich brakuje.
Inkubator przedsiębiorczości uda się stworzyć w przyszłym roku?
- Będziemy się bardzo starali, żeby tak było. Tutaj niestety mamy problem związany z tym, że unijne pieniądze na inkubację i na innowacje zostały dopiero co podzielone i strasznie mi szkoda, że z tego nie skorzystaliśmy. Będziemy musieli zrobić to prawdopodobnie za własne środki. Pomyślimy, jak to zrobić, żeby zrobić to jak najtaniej.
Na koniec pytanie, na które miał pan alergię przez całą kampanię: nazwiska wiceprezydentów. Przez ostatni tydzień na giełdzie przewijały się nazwiska Krzysztofa Szewca, który nie otrzymał żadnej funkcji w Radzie Miasta i (tu padło nazwisko osoby, która w najbliższą niedzielę będzie walczyć w drugiej turze wyborów w innym okręgu wyborczym - dlatego nie podaję jej nazwiska - przyp. aut).
- Nie mam absolutnie żadnej alergii, bo to bardzo ciekawe pytanie, a rynek nazwisk, które się pojawiają, jest nawet fascynujący. Może nawet warto usiąść, zastanowić się jak te wszystkie wymieniane osoby wykorzystać, bo - jak rozumiem - każda z nich jest warta tej funkcji.
SKUP I SPRZEDAŻ GIER PS2 PS3 XBOX PSP
WYMIANY GIER:PS2-10ZŁ PS3, XBOX, PSP-15ZŁ
CO...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.