6 stycznia 2011
Tymon: „Gdy odwracałem się w bok albo do tyłu, zawsze widziałem Oltera”
Jacka Oltera wspomina Ryszard „Tymon” Tymański.
Zespół Kury. Jacek Olter pierwszy z prawej, w środku - Tymon. Fot. myspace.com/jacekolter
Dzisiaj mija dziesiąta rocznica śmierci Jacka Oltera. Gdyby żył, 19-tego stycznia obchodziłby swoje 39-te urodziny. Poznałem go na wiosnę 1990 roku. Razem z pianistą Cezarym Paciorkiem postanowiliśmy pograć jazzowe standardy jako trio. Wcześniej przed dwa lata prowadziłem free jazzową Miłość z Mikołajem Trzaską na saksofonie, Jerzym Mazzollem na klarnecie i Bartkiem Szmitem na perkusji. We wczesnej Miłości zgrywałem głównego ideologa i mądralę, czując się zresztą w tej roli dość niewygodnie. Miałem nikłe pojęcie o harmonii funkcyjnej, której znajomość w przypadku kontrabasu - instrumentu stanowiącego filar jazzowej improwizacji, swingu, walkingu, tych wszystkich tajemniczo brzmiących haseł - jest wręcz nieodzowna. Paciorek zaproponował młodego perkusistę z Piły, który mieszkał w akademiku przy ulicy Gnilnej. Byłem sceptyczny - sam zasugerowałem niejakiego Jasia Janowskiego, dobrego technicznie perkusistę i malarza z ASP. Za parę dni Cezary przyprowadził na próbę do gdańskiego Żaka Jacka Oltera: wysokiego, cichego chłopaka z długimi włosami w kolorze ciemnego blondu, ubranego w dżinsy i brązową, quasi-skórzaną kurteczkę z frędzelkami. Już po paru minutach zorientowałem się, że kolega Jacek ma to coś. Nie zagrał na tej próbie niczego wyjątkowego, po prostu - skromnie akompaniował, wykazując się bardzo dobrym timem, ekscytującym swingiem, ciekawymi breakami. Grał cicho i dość zachowawczo - dopiero granie z grupą Miłość pozwoliło w pełni zabłysnąć jego wielkiemu talentowi. W przerwie zorientowałem się, że pali fajki. Poszliśmy na szybkiego szluga, nic nie robiąc sobie z gorszących uwag Cezarego Paciorka, który - choć sam obdarzony sporym talentem muzycznym - miał opinię pozbawionego poczucia humoru, zdewociałego sztywniaka. Bez chwili namysłu zaprosiłem Jacka do Miłości, w której tymczasowo ostało się tylko dwóch członków - ja i Mikołaj. Olter chętnie przystał na moją propozycję: oprócz ćwiczenia klasycznych wprawek nie miał nic innego do roboty, najwyraźniej mu się nudziło. Miał niecałe dziewiętnaście lat; musiał mocno tęsknić za mamą, przyrodnią siostrą i rodzinną Piłą. Od tej pory, przez ponad dziesięć lat, jego rodzinę stanowiliśmy my - kolorowa, yassowa zgraja.
Trudno w paru zdaniach opowiedzieć o naszej młodzieńczej przyjaźni. Razem z Jackiem nagrałem szesnaście płyt, większość naszego muzycznego dorobku: pamiętne albumy Miłości, Kur, Trupów, NRD, Users. Dziesięć lat to szmat czasu. Choć Jacek był zupełnie inny niż ja, choć sporo rywalizowaliśmy, byliśmy prawdziwymi przyjaciółmi. Przegadaliśmy mnóstwo nocy; setki razy jechaliśmy na koncerty przez całą Polskę, rozmawiając o muzyce, dziewczynach, buddyzmie, dziecinnych wspomnieniach. Pamiętam wszystko - chwile rubaszne i nostalgiczne. Po koncercie w białostockim klubie Gwint w 1991 roku nasze wędrujące dłonie niechcąco odnalazły się na łonie pewnej sympatycznej acz niemądrej dziewoi… W 1992 jechaliśmy pociągiem na koncert do Berlina. Tuż przed granicą pokłóciliśmy się o jakąś duperelę. W rezultacie podarłem na Jacku koszulkę, a on wyrzucił przez okno moje skarpetki (a może było odwrotnie?). W 1994 podczas próby Kur w klubie Trops dyskutowaliśmy tak zażarcie, iż w pewnym momencie poniosła nas ułańska fantazja: po krótkiej wymianie ostatecznych uprzejmości wyskoczyliśmy na dwór, żeby strzelić sobie po ryju. W 1998 próbowaliśmy materiał do płyty „P.O.L.O.V.I.R.U.S.”. Jacek był w kiepskim stanie i nie bardzo wiedział, co nagrywa. Po trzech dniach w studiu zapytał, czy zarejestrowaliśmy już wszystko, podziękował i poszedł do domu. Parę miesięcy później „P.O.L.O.V.R.U.S.” stał się jego ulubioną płytą. Polewał z tekstów i muzyki, nie mogąc uwierzyć, iż podczas sesji nie był w stanie skupić się na treści nagrania. W roku 2001 we dwójkę wracaliśmy z koncertu we Wrocławiu. Byłem chory, Jacek miał atak lęku. Pamiętam, że przez dobre parę minut głaskałem go po głowie. Po chwili Jacek poczuł się lepiej i zaczął opowiadać mi o swych paranojach. Mówił, że powoli uczy się dystansu do fabrykacji własnej głowy - było to trudne, ale w jego przypadku konieczne. Pamiętam wreszcie, jak wracałem z Olterem i Tomkiem „Świętym” Hessem z naszego ostatniego koncertu w Gliwicach, na dwadzieścia dni przed niefortunnym 6-tym stycznia 2001. Był słoneczny dzień; zjedliśmy obiad na stacji w Ostródzie, gdzie Jackowi przypadkowo wypadł but z auta na bruk parkingu. Za kilka minut Olter zorientował się a propos zguby i poprosił, żebyśmy zawrócili. Hesse i ja popłakaliśmy się ze śmiechu. Powiedzieliśmy, że piraci szos nie zawracają i że musi zrobić sobie prowizoryczne obuwie z torby „reklamówki” (oczywiście, za chwilę, śmiejąc się i przekomarzając, wrócilismy po Jackowego buta).
Takich wspomnień z Jackiem mam tysiące. Zdecydowana większość z nich to wspomnienia dobre, ekscytujące, radosne. Gdy na scenie odwracałem się w bok albo do tyłu, zawsze widziałem Oltera - uśmiechniętego lub skrzywionego z wysiłku, z charakterystycznie zagryzionymi wargami, maksymalnie skupionego na muzyce. Był wspaniały, nieoceniony - zarówno przez pierwsze lata naszej współpracy, gdy w przypływie cudownego egotyzmu kradł nam show swymi kilkunastominutowymi solami, jak w ostatnim okresie, kiedy zdarzały się momenty, iż nie miał siły grać. Uprawianie muzyki z Jackiem było doświadczeniem jazdy ekskluzywnym modelem auta w Formule 1. Choć niekiedy zawodny i kapryśny, był po prostu najlepszy - dopóki chciał grać, a tak naprawdę chciał grać zawsze. Tylko dwa razy w życiu zdarzyło mu się nie przyjechać na koncert, zresztą w związku z jakimś kolejnym odlotem. Niestety - ostatni z tych odlotów okazał się feralny. Bardzo mi dzisiaj Oltera brakuje.
Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
SKUP I SPRZEDAŻ GIER PS2 PS3 XBOX PSP
WYMIANY GIER:PS2-10ZŁ PS3, XBOX, PSP-15ZŁ
CO...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.