Najpilniej strzeżony serwer w Pile przewożony pod eskortą policji, lustro fenickie i system zabezpieczeń, który nie pozwoli nikomu uciec. Tylko ten czynsz… Pół miliona rocznie.
Kilometry akt muszą zostać przewiezione do nowego archiwum do piątku. Fot. Marcin Maziarz
Jest już prąd i internet, nie ma jeszcze telefonów. Od kilku dni między ulicami Dzieci Polskich i Andersa krążą trzy ciężarówki, które przewożą meble, sprzęt i to co najważniejsze - tony, a raczej kilometry akt. Jeszcze dziś w policyjnej eskorcie zostanie przewieziony najpilniej strzeżony serwer w Pile. Brzmi niepokojąco? Spokojnie, to tylko przeprowadzka prokuratury. Dodajmy: długo oczekiwana przeprowadzka.
Reklama
Pilska prokuratura wprowadza się do nowego - starego budynku przy Andersa. W czasach, kiedy za płotem ciągnącym się wzdłuż Podchorążych mieściła się Wyższa Oficerska Szkoła Samochodowa, była tam sala kinowa. W tej chwili nie ma po niej śladu - została podzielona na dwa poziomy, na których znalazły się głównie biura. Sąsiadami prokuratury będą Zarząd Dróg i Zieleni oraz filia biblioteki publicznej.
Jedną z najpilniej strzeżonych części - węzeł z pomieszczeniami dla zatrzymanych - urządzono na parterze, blisko bocznego wejścia. To właśnie tamtędy, a nie głównymi drzwiami, będą doprowadzani podejrzani. W pomieszczeniu dla nich znajdują się dwie okratowane cele i dwie toalety z niepełnymi drzwiami. Niepełnymi, czyli odsłaniającymi dół i górę otworu drzwiowego. Pozwalają zachować minimum intymności, ale dają konwojentom kontrolę nad zatrzymanym, gdyby ten na przykład chciał popełnić samobójstwo. Tuż obok znajduje się pomieszczenie z lustrem fenickim, często mylonym z lustrem weneckim. To właściwie dwa pokoje. W części, w której zostanie zapalone światło, stają osoby okazywane - nie widzą tego, co dzieje się po drugiej - ciemnej - stronie, w której znajdują się świadkowie. To, w której części zostanie zapalone światło, jest obojętne - lustro działa „w dwie strony”.
Węzeł z pomieszczeniami dla osób zatrzymanych został zlokalizowany na parterze. Po lewej wejście do pomieszczenia z lustrem fenickim, po prawej - toalety. Fot. Marcin Maziarz
System „obiegu” osób zatrzymanych w budynku został opracowany tak, że raczej nie będzie możliwe powtórzenie sytuacji, która miała miejsce, kiedy siedziba prokuratury mieściła się przy Kujawskiej. Wtedy jednemu z zatrzymanych udało się wyskoczyć z okna na pierwszym piętrze i uciec - został ujęty po kilku dniach. - Nie było tam takich profesjonalnych zabezpieczeń, jakie mamy w tej chwili - mówi Maria Wierzejewska-Raczyńska. - Pokój przesłuchań był wyposażony jedynie w kratę zabezpieczającą okno, a akurat ten podejrzany zbiegł do pokoju obok i stamtąd uciekł. W tej chwili nie będzie to możliwe z uwagi na istniejące zabezpieczenia. Nie mogę mówić o szczegółach, ale w przypadku uruchomienia określonego rodzaju alarmu, zazbrajają się pewne strefy i nikt nie może opuścić budynku.
Prokuratorzy przyjezdni będą mogli skorzystać z pokoi gościnnych. - Są to prokuratorzy, którzy przyjeżdżają do Piły w celach służbowych - na wokandy do sądu czy na wizytacje - tłumaczy prokurator Maria Wierzejewska-Raczyńska. - Zamiast wynajmować hotel, mogą skorzystać z pokoju gościnnego. Można je udostępnić także prokuratorowi i jego rodzinie w celach wypoczynkowych - wtedy jednak muszą za nie zapłacić. Co prawda nasze pokoje nie będą miały takiego wzięcia, jak podobne pokoje w prokuraturach w Zakopanem czy Kołobrzegu, ale gdyby ktoś chciał uskutecznić w Pile grzybobranie - może z nich skorzystać.
Meble i wyposażenie to tylko część tego, co było do przewiezienia z Dzieci Polskich na Andersa. Zresztą nie wszystko dało się przewieźć, bo część drewnianych regałów ze starego archiwum zwyczajnie rozpadła się ze starości. Głównym gabarytem, z którym musiało sobie poradzić piętnastu pracowników firmy przeprowadzkowej z Poznania, to akta. Są mierzone w kilometrach. - Akta są przewożone w zaplombowanych pojemnikach - mówi szefowa pilskiej prokuratury, Maria Wierzejewska-Raczyńska. - Musimy pilnować akt, kiedy są ładowane do skrzyni i kiedy są rozładowywane.
Dawniej w budynku mieściła się sala kinowa dla żołnierzy. Dziś nie ma po niej śladu - została podzielona na dwa poziomy. Fot. Marcin Maziarz
Powierzchnia w nowej siedzibie prokuratury jest dwukrotnie większa, niż na Dzieci Polskich - liczy 1,5 tys. metrów kwadratowych. To daje dużo większe możliwości również w zakresie magazynowania dokumentacji. Akta spraw trzeba przechowywać średnio przez 20 lat, choć w niektórych przypadkach - nawet 35 lat. Rocznie w prokuratorskim archiwum przybywa akt dotyczących dwóch tysięcy spraw. Na razie w archiwum stoją zwykłe, metalowe regały, ale szefowej prokuratury marzy się dużo bardziej zaawansowany system składowania - z regałami przesuwanymi. Ma jedną, ważną zaletę: pozwala składować na tej samej powierzchni kilkakrotnie więcej dokumentów. To jednak melodia przyszłości, bo na razie na taki system nie ma pieniędzy.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat pilska prokuratura przeprowadza się po raz trzeci: najpierw z mieszkania przy Bydgoskiej do starego biurowca przy Kujawskiej, następnie do budynku przy Dzieci Polskich, a dziś - na Andersa.
Mimo przeprowadzki, prokuratorzy pracują prawie jak co dzień. Ci, którzy nie mają przewidzianych na dziś zajęć zawodowych, pracują przy przeprowadzce, jednak pozostali uczestniczą w rozprawach sądowych albo przesłuchują. Ostatnie przesłuchanie w starej siedzibie przy Dzieci Polskich dotyczyło rozboju. Pierwsze przy Andersa - jutro w sprawie znęcania.
Łyżką dziegciu w beczce miodu jest z pewnością czynsz, jaki prokuratura zapłaci za 1,5 tys. metrów kwadratowych powierzchni. Do kasy pilskiego TBS z tego tytułu wpłynie rocznie - begatela - pół miliona złotych.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.