28 lutego 2011
Mamy problem z czytaniem (po)prawnej polszczyzny
Nie przemoc domowa, a sprawy cywilne dominowały w Tygodniu Pomocy Ofiarom Przestępstw. Problem sprawia czytanie ze zrozumieniem nie tylko prawnego języka. Na przemoc skarżą się mężczyźni. Rocznie prokuratura udziela porad prawnych dwóm tysiącom osób.
Reklama
W piątek zakończył się ogólnopolski Tydzień Pomocy Ofiarom Przestępstw. W Pile osoby, które czują się pokrzywdzone, mogły skorzystać z bezpłatnych porad w prokuraturze i na policji. Zgłosiło się ich 21. Co ciekawe, niewiele było przypadków przemocy w rodzinie. - Ku mojemy zaskoczeniu - mówi prokurator Maria Wierzejewska-Raczyńska, szefowa pilskiej prokuratury. W prokuraturze był tylko jeden taki przypadek, w komendzie przy Bydgoskiej - trzy. Co jeszcze ciekawsze, w dwóch z nich (po jednym w prokuraturze i na policji) ofiarami byli - wbrew stereotypowi - mężczyźni. - Myślę, że jest to skutkiem lepszej edukacji społeczeństwa. Osoby pokrzywdzone zgłaszają się niezależnie od Tygodnia Pomocy.
Skoro nie z przemocą, to z czym zgłaszały się osoby, które szukały pomocy? - Dominowały sprawy związane z problemami cywilnymi - mówi prokurator. - Trafiły się przypadki skomplikowanych postępowań spadkowych, z którymi spadkobiercy nie mogli sobie poradzić. Były sprawy egzekucji długów i dotyczące realizacji umów o dzieło. Tu petenci oczekiwali porad prawnych nie w związku z tym, że zostali pokrzywdzeni przestępstwem, ale mieli problemy w swojej firmie.
Były też dwa przypadki alimenciarzy. - Te dwa przypadki mogę spuentować, tak, że zobowiązani do płacenia alimentów mężczyźni woleli wydać dużo pieniędzy na prawników, by ci poradzili im, jak skutecznie unikać egzekucji i bronić się przed postępowaniem karnym, niż przekazać je na rzecz swoich dzieci - mówi Maria Wierzejewska-Raczyńska.
- Była też trudna i smutna historia dotycząca mężczyzny, który w przeszłości został ujęty na terenie Niemiec przy przemycie papierosów. Twierdził, że padł ofiarą kobiety, która prowadząc firmę transportową, wynajmowała kierowców. W samochodach, którymi kierowali, były przemycane papierosy. Mężczyzna został ujęty razem z tą kobietą, oboje odsiedzieli kary w więzieniu, później zostali zwolnieni, ale nałożono na nich należności celne. W tym przypadku było to kilkanaście tysięcy euro. Kiedy polska nie należała do Unii Europejskiej, nie były egzekwowane, natomiast po 2004 roku niemieckie organy celne przesłały do naszych organów egzekucyjnych te dokumenty i rozpoczęła się egzekucja. Mężczyzna był już wtedy na rencie, osiąga bardzo niskie dochody, ale również z tej niskiej renty te należności są ściągane. Mimo tego, że padł ofiarą oszustki trudniącej się przemytem, do końca życia będzie zmuszony do spłacania tych należności.
Kilka osób przyszło ze sprawami dotyczącymi prawa pracy i wypłaty wynagrodzeń. W jednym przypadku petent został skierowany do Państwowej Inspekcji Pracy - tu były wątpliwości nie tylko w sprawie wypłaty wynagrodzeń. - Zdarzyły się też - jak zwykle - osoby z problemami psychiatrycznymi - mówi prokurator. - Miały poczucie, że są ofiarami przestępstw, bo promieniują jakieś urządzenia, są emitowane fale. Nagłośnienie w mediach Tygodnia Pomocy powoduje, że takie osoby również się zgłaszają.
Akcje tegu typu niemal zawsze sprowadzają na siebie zarzut „akcyjności”: pomagamy przez tydzień, a przez pozostałych 51 cieszymy się z tego, że pomogliśmy. Szefowa pilskiej prokuratury nie zgadza się z takim zarzutem: - Rocznie przyjmujemy około dwóch tysięcy petentów, którzy uzyskują bezpłatne porady prawne. Te dwa tysiące osób, to nie są osoby, które wzywamy w charakterze świadków czy podejrzanych, tylko osoby, które przychodzą z problemem, który czasem okazuje się sprawą dla prokuratora, a czasem po prostu udzielamy porady jak należy dalej działać. Natomiast akcja typu „Tydzień Pomocy Ofiarom Przestępstw” zawsze powoduje zwiększenie liczby osób szukających pomocy, pomaga „wydobyć” przypadki, które pozostają nierozwiązane od lat. Część z nich zdążyła się już przedawnić. Przyszła na przykład pani, która przez kilkanaście lat zainwestowała w mieszkanie dużo pieniędzy, po czym konkubent wyrzucił ją zarówno z mieszkania, jak i z gospodarstwa rolnego. W tej chwili pozostaje bez środków do życia. Podkreślała, że gdyby nie to, że jest to bezpłatny dostęp do prawnika, nie zdecydowałaby się na próbę załatwienia tej sprawy. Te bezpłatne porady prawne są potrzebne tak jak białe niedziele wśród lekarzy.
Akcja pokazała jeszcze jedną smutną prawdę: mamy problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Z jednej strony winny jest zawiły, prawniczy język. Z drugiej - postępujący funkcjonalny analfabetyzm. - Część instytucji, w których te osoby załatwiały swoje sprawy, wręcza pouczenia, które należą się petentom, ale nawet dobrze wykształceni Polacy mają czasami problem ze zrozumieniem polskiego tekstu. Mówię to na podstawie rozmowy z wykształconym mężczyzną. Wydawało się, że rozumie co do niego mówię, ale po chwili zadawał pytania, z których wynikało, że nie do końca zrozumiał, a w mojej ocenie nie była to zbyt skomplikowana sprawa. Wtedy staramy się wyjaśnić o co chodzi, opierając się na casusach.
Zatrudnię osobę (najchętniej uczącą się) do pracy w sklepie motocyklowym.
Mile...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.