Podpisanie umowy na usunięcie odpadów z lotniska, rozpoczęcie rozmów z SSE, projekty infrastrukturalne… Piotr Głowski nie wystawia sobie oceny za pierwszych 100 dni pracy. Opozycja daje 3+, koalicja - 4.
Jedno z najważniejszych wydarzeń stu pierwszych dni prezydentury Piotra Głowskiego. 7 marca 2011, podpisanie umowy o wykonaniu zastępczym usunięcia toksycznych odpadów z lotniska. Fot. Marcin Maziarz
Ogólnopolskie media zwykle podsumowują pierwszych sto dni nowego rządu lub nowego prezydenta. My - wspólnie z Radiem Eska Piła - postanowiliśmy zrobić to samo na lokalnym, miejskim poziomie. Podsumowaliśmy sto pierwszych dni prezydentury Piotra Głowskiego. Właśnie dziś mija setny dzień od 6 grudnia 2010 roku, kiedy nowowybrany prezydent Piły zasiadł po raz pierwszy w prezydenckim gabinecie na drugim piętrze Urzędu Miasta.
Reklama
Na pierwszy rzut oka
To, co od razu rzuca się w oczy po wejściu do gabinetu prezydenta, to… Właściwie wszystko jest inne. Od ścian - w czasie kadencji Zbigniewa Kosmatki były brązowe, dziś są jasnobłękitne - po fotele. To chyba najbardziej widoczna różnica, bo kiedy gabinet zajmował Zbigniew Kosmatka, najbliżej drzwi stały cztery proste w formie fotele obite skórą w kolorze brązowym. Dziś ich miejsce zajmują - również skórzane, nowoczesne w formie - fotel i mała sofa w kolorze krwistoczerwonym. Naprawdę rzucają się w oczy. Co - poza przemeblowaniem gabinetu - wydarzyło się od 6 grudnia?
Piotr Głowski nie wystawia sobie oceny, ale przedstawia listę sukcesów
- Nie przywiązuję wagi do takich momentów, jak sto dni, bo nie ma takiego krytycznego terminu, w którym musiałem coś zrobić, ani nie jest to czas, w którym należy pewne zadania podjąć - mówi prezydent. - Taką sytuację kreują media, oceniając właśnie po stu dniach rząd, czy choćby prezydenta. Bardzo dużo w tym czasie zależy od tego, w jakie warunki się wchodzi. Jeżeli prowadzi się politykę stosunkowo zbliżoną do poprzednika, to z reguły wiele rzeczy jest łatwiej przygotować. Jeżeli te zmiany są dosyć duże - a w moim przypadku tak jest - to jest to okres przygotowań, których mieszkańcy jednak nie widzą.
Najważniejsze osiągnięcia pierwszych stu dni na stanowisku prezydenta, to - według głównego zainteresowanego - sprawy gospodarcze i infrastrukturalne, na przykład rozpoczęcie i szybkie tempo rozmów ze strefami ekonomicznymi. - Niektórzy mówili, że strefy nie będą zainteresowane Piłą, co okazało się nieprawdą. Właściwie prawie toczy się walka o to, by z nami współpracować. Przygotowujemy szereg zmian planów zagospodarowania. Tych zmian musi być dużo. Zawsze mówiono, że Piła jest świetnie pokryta planami zagospodarowania, ale z tego jeszcze nic nie wynika. Jeżeli w centrum miasta nie można budować mieszkań, bo w planie zapisano zakaz zabudowy mieszkaniowej, to dla mnie jest to zupełnie niezrozumiałe. Zresztą nie tylko dla mnie - również dla urbanistów, z którymi spotykam się w Poznaniu czy w Warszawie. Duże miasta mają problem z tym, by zatrzymać ucieczkę ludzi z centrów miast na przedmieścia, a my sami mówimy ludziom: „przeprowadzajcie się na przedmieścia”.
Do sukcesów Piotr Głowski zalicza także rozpoczęcie uzbrajania terenów - nie tylko inwestycyjnych przy Wawelskiej, ale także pod zabudowę mieszkaniową na osiedlach K1 i K2. - Chcielibyśmy jak najszybciej uruchomić sprzedaż działek pod budownictwo jednorodzinne i wielorodzinne. Myślę, że będzie to widać w ciągu tygodni. To ważne, bo oznacza w przyszłości większe wpływy z podatków. Poza tym prowadzimy i planujemy wiele projektów infrastrukturalnych. Na najbliższej sesji Rady Miasta będzie dużo zmian związanych z infrastrukturą miejską - musimy zdecydować, czy rozpoczniemy nowe inwestycje, które nie są dla nas kluczowe, jak na przykład układ komunikacyjny na Górnym, czy zrobimy to wszystko, co wypadało w ostatnich latach, czyli na przykład skrzyżowanie Wawelskiej z Okólną, Roosevelta, czy Wałecką, nowe nawierzchnie, gdzie dziś jest łata na łacie, jak na Buczka czy Ceglanej. W tym roku latem Piła będzie trudnoprzejezdna, ale to cena tego, że będziemy mogli jeździć po lepszych drogach.
Gmina przygotowuje się także do podpisania umowy na budowę Centrum Onkologii - jej wkład wyniesie 2,5 mln zł, ale najpierw te pieniądze trzeba znaleźć w budżecie.
- Bardzo ważne wydarzenie to zakończenie wielomiesięcznej dyskusji na temat tego, kto ma usunąć odpady z lotniska. Niektórzy mówią, że podpisałem coś, co przygotowali poprzednicy. Absolutnie nie. Pamiętam relację telewizyjną, w której dyrektor Agencji Mienia Wojskowego wychodził ze spotkania w Urzędzie Miasta dość wzburzony, co pokazuje, jak wyglądały tamte rozmowy. Nam się udało nie tyle przekonać Agnecję, co jej pomóc w Warszawie i Poznaniu w znalezieniu współfinansowania tego przedsięwzięcia.
Najbradziej widoczne dla mieszkańców miasta były bez wątpienia imprezy, w tym pierwsza - jeszcze w grudniu - miejska Wigilia. - Intensywnie pracowaliśmy nad programem życia kulturalno - sportowego, by nie można było powiedzieć, że w Pile nic się nie dzieje.
Prezydent nie pomija także relacji z wyższymi szczeblami samorządu. Tajemnicą poliszynela było to, że w poprzedniej kadencji miejskim władzom czasem było trudno porozumieć się z wojewodą czy starostą. Nowy prezydent nie ukrywa koneksji partyjnych na szczytach władz powiatowych i wojewódzkich. Z jednej strony ułatwiają porozumienie, z drugiej - właśnie za to - nie tyle Piotr Głowski, co Platforma Obywatelska w ogóle, zbiera nie zawsze pozytywne opinie. - To co niektórzy nazywają politykierstwem, ja nazywam dobrą współpracą. Znamy się, rozumiemy się i pewne decyzje łatwiej mi wytłumaczyć, jeżeli kogoś znam osobiście. Uważam, że to mój atut, a nie skaza.
Piotr Głowski odmawia wystawienia sobie oceny za pierwszych sto dni urzędowania. - Oceny będą wystawiać mieszkańcy - mówi. - Po stu dniach nie wystawiłbym nikomu żadnej oceny. Niektóre procesy - na przykład zmiana planu zagospodarowania - trwają rok. Trudno powiedzieć, czy moim sukcesem jest to, że uruchomiliśmy projekt zmiany, czy sukcesem będzie to, że ta działka zostanie zabudowana. Uważam, że ten drugi moment, kiedy zadowolony inwestor w związku z tym, że ja dziś podjąłem taką a nie inną decyzję, za półtora roku wbije łopatę, a za dwa lata odda gotowy obiekt. Myślę, że po takim czasie będzie można oceniać moją pracę. Wiele rzeczy, które nie raz muszę zmieniać, albo które realizuję, przygotowały poprzednie władze i wiele ocen dotyczy jeszcze poprzedniej ekipy. Nie bardzo się podpisuję pod tym w wielu momentach. Nie chcę co chwilę tłumaczyć, że niektórzy mylą ciągłość władzy z odpowiedzialnością za podjęte decyzje.
Opozycja: Zbigniew Kosmatka ocenia ostrożnie na 3+
Poprzednik Piotra Głowskiego, Zbigniew Kosmatka (dziś miejski radny), również uważa, że sto dni to za mało, by wystawiać ocenę, jednak równie chętnie przedstawia swoją listę. - Radni są radnymi miasta, a nie barw partyjnych, powinno im leżeć na sercu dobro mieszkańców i rozwój miasta, i w taki sposób staram się podchodzić. Bywają głosowania, gdzie głosuję zupełnie inaczej niż cała reszta mojej grupy, czego przykładem był Inwest-Park. Przeciwko niemu, jako idei, nie mam zastrzeżeń, natomiast sposób, w jaki to zrobiono, wzbudził mój sprzeciw.
Największą uwagę byłego prezydenta zwróciły - jak sam określił - „szarady kadrowe”. - Myślę, że nie wszystkie rozstrzygnięcia były do końca jasne, ale każdy układa swój zespół w taki sposób, w jaki chce. Ja traktowałem to jako w miarę dobrze funkcjonującą maszynerię, ktoś inny może mieć inne zdanie. Szkoda mi tylko ludzi. Jeżeli chodzi o rzeczy, które są realizowane, większość inwestycji to przedsięwzięcia, które są dokańczane lub kontynuowane, a zostały rozpoczęte w ubiegłym roku, czy nawet dwa lata temu - na przykład obwodnica śródmiejska.
Zaskoczeniem dla Zbigniewa Kosmatki były ruchy w budżecie związane ze ścieżkami rowerowymi. - Jeżeli na sesji podejmuje się uchwałę o przesunięciu środków ze ścieżek rowerowych na coś innego i trzy tygodnie później deklaruje się 42 kilometry ścieżek, to może to budzić zdziwienie, czy przypadkiem nie stanie się tak, że padło hasło, ale później znajdą się różne powody, by powiedzieć „nie udało się, bo…”. Zaskoczyły mnie też te 42 kilometry, bo jak policzyłem 30 zrobionych i do tego 42, a plan ścieżek rowerowych, który opracowaliśmy, przewidywał 51 kilometrów, to nie zgadzał mi się rachunek. Potem się wyjaśniło, że część z tego to modernizacja czegoś co było robione, co - zgadzam się - wymaga jakichś modernizacji, bo czas robi swoje i nie wszystko, co dziesięć lat temu było płaskie, dzisiaj jest takie samo.
Były prezydent miasta poproszony o wystawienie swojemu następcy oceny, nie był dla niego szczególnie łaskawy. - Jeżeli mam się bawić w tego typu oceny, to na razie dałbym ostrożne trzy plus.
Koalicja: Maria Miler daje czwórkę i czeka na miejsca pracy… dla mężczyzn
- Mam świadomość tego, że prezydent dostał zastany budżet, z którym zbyt wiele nie można zrobić - to już radna koalicyjnego Prawa i Sprawiedliwości, Maria Miler. - Był to czas na pewną diagnozę ze strony pana prezydenta, jednak mieszkańcy oczekują miejsc pracy. To jest główne zadanie, które wynika z moich rozmów z mieszkańcami. Mamy świadomość tego, że trudno będzie o inwestorów, ale kroki w kierunku utworzenia podstrefy ekonomicznej należy ocenić pozytywnie. Trudno po stu dniach powiedzieć, jak prezydent widzi miasto i pewnie jeszcze wiele zadań wynikie w trakcie urzędowania. Ja chcę mieć nadzieję, że najważniejszy cel, który stoi przed panem prezydentem, to poważne miejsca pracy dla mężczyzn. Kobiety mają sporo pracy w handlu i uważam, że dla równowagi dochodowej w rodzinie niezbędne są miejsca pracy właśnie dla mężczyzn.
Maria Miler chwali Piotra Głowskiego za aktywne uczestnictwo w pracach rad osiedli i pierwszych sto dni jego prezydentury ocenia ostrożnie na czwórkę.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.