27 kwietnia 2011
Sprawcy pobicia ratownika aresztowani
Najmłodszego udało zatrzymać się dopiero wczoraj. W prokuraturze nie przyznawał się do winy, w sądzie powiedział, że wszystko opowie w czasie rozprawy. W pierwszy konfilkt z prawem wszedł mając 12 lat. Właśnie kończył sześciodniowy urlop z poprawczaka.
Reklama
Nie trzech a dwóch sprawców niedzielnego pobicia ratownika medycznego policja złapała krótko po zajściu. Trzeciego z domniemanych napastników udało się zatrzymać dopiero wczoraj po południu. To 17-letni mieszkaniec Piły. Właśnie kończył sześciodniowy urlop z zakładu poprawczego w Trzemesznie, gdzie miał się stawić wczoraj do 22.00. W konflikt z prawem po raz pierwszy wszedł w dwunastym roku życia, biorąc udział we włamaniu, rozboju i bójce. Jego policyjna kartoteka liczy dwanaście pozycji, m.in. pobicie i znieważenie policjanta, kradzież rozbójniczą, trzykrotne zniszczenie mienia, fałszowanie dokumentów. Wczoraj w trakcie przesłuchania w komendzie przy Bydgoskiej wulgarnie odnosił się do przesłuchującego go policjanta. Jego przesłuchanie w prokuraturze odbyło się dziś o 11.00.
Siedemnastoletni Mateusz J. zarówno na policji jak i w prokuraturze nie przyznał się do winy. - Zaprzecza temu, że w ogóle zaatakował ratownika i kopał karetkę - mówi prokurator Maria Wierzejewska-Raczyńska. - Tym zeznaniom przeczy zebrany materiał dowodowy. W wyjaśnieniach jeden ze współpodejrzanych wyraźnie wskazuje co robił Mateusz J. Poza tym są postronni świadkowie i pokrzywdzony, który wyraźnie wskazuje na tego trzeciego sprawcę.
Przed piętnastą zakończyło się posiedzenie w sprawie aresztowania trzeciego z młodzieńców. W sądzie Mateusz J. powiedział, że będzie zeznawał i opowie cały przebieg zdarzenia.
Dwaj pozostali sprawcy - mieszkańcy Piły w wieku 18 i 19 lat - zarzuty napaści na funkcjonariusza publicznego, bo taka ochrona przysługuje ratownikowi medycznemu w czasie służby, oraz zniszczenia mienia, usłyszeli już wczoraj. Za pierwszy z czynów grozi im do dziesięciu lat więzienia. - Z uwagi na zagrożenie surową karą, obawę matactwa i chuligański charakter czynu, prokurator wystąpił wczoraj o zastosowanie tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy - mówi prokurator Maria Wierzejewska-Raczyńska. - Jeden z mężczyzn był w przeszłości karany sądownie.
Mateusz J. usłyszał takie same zarzuty jak jego dwaj starsi koledzy.
Sąd przychylił się do wniosku prokuratury. Dwaj mężczyźni zatrzymani jako pierwsi zostali aresztowani na 3 miesiące jeszcze dziś przed południem. Taki sam okres aresztowania sąd orzekł w przypadku najmłodszego z zatrzymanych.
Sprawcy nie potrafią racjonalnie wytłumaczyć swojego zachowania. Badanie alkotestem wykazało u zatrzymanych około dwóch promili alkoholu we krwi. Przy jednym z zatrzymanych znaleziono niewielką ilość marihuany.
Dziś w prokuraturze została przesłuchana córka kobiety, do której zostało wezwane pogotowie. Rodzina zmarłej nie będzie ścigać sprawców pobicia ratownika. - Opóźnienie w udzieleniu pomocy było kilkunastominutowe - mówi prokurator. - Pacjentka miała ukończone 89 lat, była osobą mocno schorowaną i wydaje się, że nie udałoby się wykazać ewidentnego związku przyczynowo - skutkowego między opóźnieniem w udzieleniu pomocy, a zgonem tej starszej kobiety. Można powiedzieć, że już w momencie wezwania karetki była w stanie agonalnym.
Dziś mija trzeci dzień od zdarzenia. Przywieziony do szpitala z ogólnymi obrażeniami i wstrząsem mózgu mężczyzna, powoli wraca do zdrowia, ale nadal nie czuje się dobrze. - Ma jeszcze problemy z pionizacją, zawroty głowy, jest cały obolały, ma również problemy z jedzeniem - mówi Rafał Fonferek-Szuca, zastępca dyrektora ds. lecznictwa pilskiego szpitala.
Szpital sprawdza prawne możliwości oskarżenia sprawców pobicia ratownika i zniszczenia karetki. - To pierwsza taka sytuacja - mówi Rafał Fonferek-Szuca. - Złożyliśmy wniosek o ściganie z tytułu strat materialnych, jakie ponieśliśmy, natomiast to, jakie postępowanie wdrożymy w sprawie poszkodowanego ratownika, będzie zależało od jego stanu zdrowia. Rozmawiamy z prawnikami na temat tego, jakie drogi można obrać, ale dziś jeszcze nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie.
Jak mówi zastępca dyrektora szpitala, konieczne będzie zastanowienie się nad procedurami postępowania w podobnych wypadkach. Na Wawelską pojechała dwuosobowa ekipa złożona z ratownika i kierowcy - ratownika. Zajście było bardzo krótkie, miało gwałtowny przebieg. Kiedy napastnicy kopali ratownika, kierowca przez radio wzywał pomoc. Centrum Powiadamiania Ratunkowego wezwało policję i wysłało na miejsce drugą karetkę. - Policjanci zadziałali bardzo sprawnie - mówi zastępca dyrektora szpitala.
Przypomnijmy: do zdarzenia doszło w wielkanocną niedzielę około godziny 23.00 na Wawelskiej. Kiedy karetka zatrzymała się przed blokiem, do którego została wezwana, natychmiast podeszli do niej trzej mężczyźni. Zaczęli kopać samochód, a kiedy z kabiny wysiadł ratownik medyczny, całą agresję skupili na nim. Mężczyzna został skopany, do szpitala trafił z silnymi potłuczeniami i wstrząsem mózgu. Sprawcy to trzej mieszkańcy Piły w wieku 17, 18 i 19 lat. Jeden z nich przebywał na urlopie z zakładu poprawczego w Trzemesznie.
Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
Prowadzimy zajęcia:
- dla osób, które posiadają broń palną,...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.