Jak donosi portal epoznan.pl, 32-letni mieszkaniec Piły jest jedną z dwóch ofiar tragedii na Jeziorze Powidzkim. Razem z koleżanką z Turka utonęli w przewróconej żaglówce.
32-letni pilanin jest jedną z dwóch ofiar niedzielnej tragedii na Jeziorze Powidzkim (powiat słupecki). Razem z nim utonęła 24-letnia mieszkanka Turka. Jak informuje portal epoznan.pl, żaglówkę, którą płynęło pięć osób, przewrócił nagły, silny podmuch wiatru. Trzy osoby wydostały się spod jachtu. Razem z pilaninem, w kabinie została jego koleżanka. Wszyscy starali się przekonać kobietę, by zanurkowała i wypłynęła na powierzchnię. Pilanin, chcąc udowodnić koleżance, że jest to możliwe, zanurkował, wypłynął na powierzchnię, po czym wrócił po nią. Po raz drugi już nie wypłynął.
Według świadków zdarzenia, akcja ratunkowa została przeprowadzona w zupełnie nieprofesjonalny sposób. Ratownicy przekonywali, że para w środku ma jeszcze wystarczającą ilość powietrza i postanowili odholować przewróconą żaglówkę na mieliznę. W trakcie holowania kadłub miał całkowicie zanurzyć się pod wodą. Na mieliźnie w kabinie został wycięty otwór, jednak nie dało się przez niego wejść do środka. Do brzegu żaglówka została doholowana ręcznie i za pomocą samochodu. Para, która pozostała w środku, została uwolniona dopiero w pobliżu brzegu - około godziny od przewrócenia żaglówki. Zmarli po półgodzinnej reanimacji. Wczoraj prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci dwóch osób.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.