16 maja 2011
Jazz bardzo rozwija. Rozmowa z Tomkiem Dolskim
O tym, jak zmieniło się jego życie po „Must be the music”, o planach nagraniowych i inspiracjach, z uczniem pilskiej szkoły muzycznej, który zajął trzecie miejsce w polsatowskim talent show, rozmawiał Przemek Grabiński z Radia Eska Piła.
Tomasz Dolski zagrał w BWA w czasie Nocy Muzeów. Fot. Marcin Maziarz
Reklama
Udział w programie „Must be the music. Tylko muzyka” chyba trochę namieszał w twoim życiu?
- Na pewno ten program dużo namieszał i dużo dał. Teraz wszystko jest łatwiejsze. Występowanie na estradzie nie jest łatwe. Nigdy nie wiem, czy muzyka, którą wykonuję, spodoba się ludziom, czy wszystko wypali. To na pewno dało dużo wiary w siebie.
A jak zmieniło się twoje codzienne życie?
- Zanim wystąpiłem w programie, grałem normalnie koncerty, normalnie żyłem, chodziłem do szkoły, odpoczywałem, miałem czas dla siebie. W tej chwili, niestety, trzeba pogodzić i szkołę, i granie, i wszystkich fanów, którzy piszą e-maile. Staram się to jakoś godzić. Odpisuję na maile, czasem ludzie na ulicy proszą mnie o zdjęcie lub autograf. To bardzo miłe, bo czuję, że to co zrobiłem, było fajne i teraz ludzie to doceniają.
Czujesz się już trochę gwiazdą?
- To trudne pytanie. Staram się wykorzystać pozycję, którą sobie wypracowałem, do tego, aby sprzedać tę muzykę najlepiej jak potrafię. Czy jestem gwiazdą, czy nie, ocenią ludzie. Ja staram się robić to co robię jak najlepiej.
Program się kończył. Co teraz?
- Na pewno zamierzam nagrać płytę. Mam pięć swoich kompozycji, które czekają na nagranie, mam kilka propozycji, aby nagrać tę płytę, nawet kilka propozycji ze stacji radiowych. Kiedy płyta jest gotowa, to promocja jest już cały czas, dlatego będę starał się ją nagrać.
Możemy mówić o konkretnych terminach?
- Ciężko odpowiedzieć. Wszystko zależy od tego, co zaoferują mi producenci. Chciałbym to zrobić jak najszybciej.
A twój pomysł na płytę?
- Mam dwa pomysły. Chcę wydać jedną płytę ze swoimi utworami, wejść w nową muzykę, której tak naprawdę jeszcze nie ma w dużych ilościach na polskim rynku muzycznym. Takie połączenie techno, pop i klasyki. Na drugiej płycie chciałbym zagrać przeróbki istniejących utworów. Na przykład wersję techno „Piratów z Karaibów”, do tego Mozart w aranżacji techno, czy Chopin w aranżacji jazzowej.
Kiedy się urodziłeś, na polskim rynku tryumfowała Vanessa Mae. Inspirujesz się nią?
- Dla mnie inspiracją jest David Garrett. Bardzo imponuje mi tym co robi, jak wygląda i jak zachowuje się na scenie. Bardzo lubię tego artystę. Vanessa Mae gra wyśmienicie, nie można jej niczego zarzucić. Lubię jej muzykę i czasami ją gram, ale wolę Davida Garretta, i to on jest moją inspiracją.
I takiej muzyki słuchasz w domu, czy zdarzają się wykonawcy zupełnie innych gatunków?
- Słucham różnej muzyki. Staram się osłuchać ze wszystkim i grać każdą muzykę, żeby dotrzeć do każdego słuchacza. I to jest dla mnie najważniejsze. Słucham popu, rocka, klasyki - głównie klasyki, bo chodzę do szkoły muzycznej i jestem kształcony klasycznie. Słucham również jazzu, bo jazz bardzo wykształca umiejętność improwizacji. Bardzo rozwija.
A co masz w tej chwili w odtwarzaczu?
- W tej chwili akurat „Cztery pory roku” Vivaldiego. To dla mnie utwór numer jeden ze wszystkich gatunków. To lubię grać.
Prowadzimy zajęcia:
- dla osób, które posiadają broń palną,...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.