„Pomnik absurdu” stanął na w najściślejszym centrum miasta. Niski płotek przed niczym nie chroni, ale utrudnia życie. Wspólnota, która go postawiła, twierdzi, że chce być traktowana tak jak inne.
Przez pozostawiony w ogrodzeniu przejazd, przejedzie samochód osobowy. Kierowca większego auta dostawczego będzie miał już problem, ciężarówka - na przykład śmieciarka - nie przeciśnie się. Przy okazji został odgrodzony także dojazd do śmietnika, z którego wywożący śmieci korzystali „od zawsze”. Fot. Marcin Maziarz
Reklama
Wojny o trzy palce ziemi nie ma, ale sytuacja, która mogłaby posłużyć do nakręcenia współczesnej wersji „Samych swoich” rozgrywa się w samym centrum Piły. Do Kargula i Pawlaka musiałoby dołączyć jeszcze kilka postaci, bo spór, którego najnowszą odsłoną jest zielony płotek, który przed niczym nie chroni, ale mocno utrudnia życie, ma więcej niż dwie strony.
Chodzi o podwórko w kwartale ulic Śródmiejskiej, Sikorskiego, Kilińskiego i Bohaterów Stalingradu/Placu Zwycięstwa. Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że jest mocno zaniedbane: dawne boisko, które dziś przywodzi na myśl księżycowy krajobraz, służy za parking, na którym łatwo można uszkodzić samochód, o tym, że kiedyś był tam plac zabaw, przypomina zaniedbana piaskownica, bo karuzele i zjeżdżalnia dawno zniknęły, a obrazu dopełnia odkryty śmietnik, który powstał razem z blokami - w połowie lat sześćdziesiątych.
Wszystko zaczęło się jakieś pięć lat temu. Jako pierwszy został zamknięty wjazd od strony Kilińskiego. Najpierw pojawił się łańcuch, a później zastąpił go szlaban. Stanęły też słupki ograniczające ruch w części podwórka przynależnej do bloków przy Kilińskiego i Sikorskiego 4 - 6: w połowie uliczki równoległej do Sikorskiego i na końcu budynku restauracji Smocza Jama. W ten sposób jedna część podwórka zyskała „autonomię”, a pozostałej - „wolnej” - części placu między pięcioma blokami został tylko jeden wjazd - od Sikorskiego.
Ten wjazd jednak także został zamknięty. Pod koniec 2008 r. stanął tam szlaban, do którego pilota mogli kupić tylko mieszkańcy bloków przy Śródmiejskiej 1 i Placu Zwycięstwa 14 - 16 oraz właściciele i najemcy znajdujących się w nich sklepów. Chodziło o miejsca parkingowe notorycznie zajmowane przez „przyjezdnych”, którzy do centrum przyjeżdżali na zakupy i uciekali przed groszowymi opłatami za miejskie, niestrzeżone parkingi. Szlaban oprócz zwolenników miał, i nadal ma, także przeciwników. Od kilku tygodni sterczy po nim jedynie smutny kikut, bo szlaban został złamany. Zresztą nie po raz pierwszy - w ciągu dwóch i pół roku był wymieniany kilkakrotnie.
Tydzień temu na podwórku przy Deptaku pojawiła się ekipa Komunalnika. Panowie zaczęli wbijać w ziemię zielone słupki. Potem wyjęli także kilka płytek chodnikowych i trylinek, i również w ich miejscach zostały zabetonowane metalowe słupki. W końcu okazało się o co chodzi - na słupkach została rozciągnięta siatka ogrodzeniowa. Ma - na oko - jakieś 70 centymetrów wysokości i nie chroni przed niczym. Wystarczy podnieść wyżej nogę, by przejść na drugą stronę. Ogrodzenie utrudnia jednak ruch samochodowy. Do bloku przy Sikorskiego 1 - 3 nie można dojechać w ogóle - wjazd w tę uliczkę został całkowicie przegrodzony. Do bloku przy Placu Zwycięstwa 14 - 16 dojechać się da, pod warunkiem, że chodzi o samochód osobowy. Auto dostawcze będzie mieć spore problemy, ciężarówka - na przykład śmieciarka - nie przeciśnie się przez przestrzeń pozostawioną na przejazd.
Ogrodzenie powstało na zlecenie wspólnoty Śródmiejska 1. Ogradza należącą do niej działkę. Wspólnotą zarządza spółka Zakład Gospodarki Mieszkaniowej (nie mylić z należącym do miasta Miejskim Zakładem Gospodarki Mieszkaniowej). Prezes ZGM, Teresa Franczyszyn, nie chce rozmawiać z mediami.
Wielkim problemem podwórka w najściślejszym centrum Piły jest jego estetyka. Śmietnik powstał w połowie lat sześćdziesiątych i od tego czasu właściwie się nie zmienił. Fot. Marcin Maziarz
Rozmowniejsza jest pani Agnieszka, mieszkanka bloku przy Śródmiejskiej 1. - Ogrodzenie być może ograniczy możliwości dojazdu, ale jest trzymetrowy przejazd, w którym mieszczą się wszystkie samochody osobowe. Jeżeli chodzi o lokale użytkowe, towar można dowozić od strony zewnętrznej. Służby typu straż, czy pogotowie, mogą zniszczyć ogrodzenie, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Jeżeli chodzi o dojazd do śmietnika, widocznie istnieje taka możliwość, bo w piątek śmieci były zabrane. To ogrodzenie to taka nasza forma protestu. Droga jest bardzo wąska, umieszczona przy samym wyjściu z klatki schodowej. Ruch na niej odbywał się dwukierunkowo, istniało niebezpieczeństwo dla dzieci wychodzących z bloku, bo nie wszyscy jeżdżą zgodnie z przepisami. Mieszkańcy bloku przy Sikorskiego mogą dojeżdżać od Kilińskiego, a tam są dwa szlabany. Oni mogli się ogrodzić, więc dlaczego my nie możemy?
Płotek stanął i zaczęły się problemy. Mieszkańcy spotkani na podwórku będącym areną konfliktu, opowiadają o tym, jak zaraz po postawieniu słupków (jeszcze zanim pojawiła się siatka) karetka nie mogła dojechać do klatki schodowej - sanitariusze wieźli pacjentkę na noszach do ulicy Sikorskiego. Mieszkanka bloku przy Śródmiejskiej zaprzecza, by takie zdarzenie miało miejsce.
Mieszkańcy pozostałych wspólnot anonimowo wskazują na wspólnotę przy Sikorskiego 1 - 3, która - według nich - nie chce dołożyć się do remontu dojazdu od strony Kilińskiego, ani partycypować w kosztach utrzymania żadnego z dojazdów. Mieszkańcy tego bloku mieli przeganiać malujące kredą po chodniku dzieci i właścicieli zatrzymujących się tam samochodów.
Skutki zamknięcia podwórka w centrum Piły odczuwają także właściciele sklepów i zakładów usługowych znajadujących się w blokach przy feralnym podwórzu. - Obroty w moim sklepie spadły o jakieś dwadzieścia procent - mówi właścicielka jednego ze sklepów. - Klienci nie mają gdzie parkować. Spadek obrotów zaczął się z chwilą postawienia szlabanu.
Sprawa ogrodzenia na podwórku przy Deptaku jest już znana pilskiej straży pożarnej. Zgłosił ją jeden z mieszkańców. Zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Pile, młodszy brygadier Robert Komarnicki: - Sytuację znamy od kilku lat, bo sprawa jest rozwojowa - co jakiś czas pojawiają się tam nowe elementy budowlane. Wyjaśnimy, czy jest to zgodne z przepisami.
Inwestycja została jednak zrealizowana zgodnie z prawem - wspólnota uzyskała w starostwie powiatowym zgodę na jej realizację. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, miała zostać zrealizowana znacznie wcześniej, jednak na przeszkodzie stanęły niskie temperatury.
Miasto oficjalnie weszło w spór ze wspólnotą mieszkaniową Śródmiejska 1. Sprawa toczy się przed pilskim sądem. Prezydent Piły Piotr Głowski: - Uważam, że w przypadku nowych osiedli, które w założeniu są właściwie samodzielnymi jednostkami, być może ma to jakiś sens. Na pewno nie ma sensu grodzenie każdej posesji w centrum miasta. Związane jest to choćby z bezpieczeństwem, ale także z codziennymi uciążliwościami, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie miasta. Chodzi o filzofię: czy będziemy mieli miasto poprzecinane zasiekami, bo każdy jest właścicielem jakiegoś fragmentu gruntu, czy będziemy mogli funkcjonować w normalnych warunkach. Wydaje mi się, że zachłyśnięcie prawem własności przechodzi granicę, po przekroczeniu której mówimy, że rozsądek przestaje wygrywać.
O tym, że w tym miejscu kiedyś był plac zabaw, świadczy jedynie zaniedbana piaskownica. Fot. Marcin Maziarz
W tej chwili nic nie wskazuje na to, by wspólnoty mogły pogodzić się same. - Nie stajemy z boku i nie mówimy, że nasze prawo nie sięga tak daleko - mówi prezydent. - Na pewno musimy być arbitrem, a co najmniej tym, który pewne rzeczy inicjuje. Sprawa w sądzie w sprawie służebności drogi już się toczy. Chcemy także poznać zdanie służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i nadzoru budowlanego. Chcielibyśmy, żeby miasto normalnie wyglądało i normalnie funkcjonowało. Pytanie: czy wszystkie strony będą chciały usiąść do stołu, czy będziemy spotykać się - jak do tej pory - w sądzie?
- Sprawa sądowa toczy się o ustanowienie służebności w postaci drogi koniecznej do wspólnoty mieszkaniowej Plac Zwycięstwa 14 - 16, w której między innymi my, jako gmina, mamy swoje lokale mieszkalne - tłumaczy zastępca prezydenta Piły, Krzysztof Szewc. - Pomysł na rozwiązanie tego konfliktu jest bardzo trudny do realizacji, ale jedyny możliwy. Jedna ze wspólnot zagrodziła teren, w sprawie którego toczy się sprawa sądowa. Jest to prawdopodobnie uzasadnione, natomiast względy społeczne i minimalne poczucie przyzwoitości, nakazują powstrzymać się do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd. W związku z zagrodzeniem terenu, dziś w sądzie zostanie złożony wniosek o udzielenie zabezpieczenia polegającego na zakazaniu uczestnikowi postępowania grodzenia terenu, a w związku z tym, że jest już zagrodzony - na nakazaniu jego rozgrodzenia. Tego typu postanowienie sąd musi podjąć niezwłocznie. W tym przypadku - o ile dobrze pamiętam - jest to termin siedmiodniowy, a w szczególnych przypadkach trzydziestodniowy.
Wspólnoty zarządzają jednak tylko częścią terenu między blokami. Centralna część podwórka należy do miasta. Jak - poza mikrofonem - tłumaczyła Teresa Franczyszyn, wspólnoty ze Śródmiejskiej i Placu Zwycięstwa na własny koszt przygotowały projekt koncepcyjny, uwzględniający stworzenie na podwórku miejsc parkingowych i terenu rekreacji. Na koncepcję przedstawioną przez wspólnoty miała się nie zgodzić poprzednia ekipa w Urzędzie Miasta.
O dziwo, wszyscy spotkani na podwórku mieszkańcy trzech spośród pięciu bloków, a także - poza mikrofonem - zarządzająca wspólnotą Teresa Franczyszyn, podsuwają ten sam pomysł na rozwiązanie konfliktu. Mogłoby go zakończyć wykupienie przez gminę 36 metrów kwadratowych terenu między dwoma blokami przy Sikorskiego i urządzenie tam wjazdu na podwórko. To miejsce, w którym jeszcze kilka lat temu stał kiosk Ruchu. Teren należy do Agencji Mienia Wojskowego. - Wszystko jest możliwe do realizacji - mówi Krzysztof Szewc. - O tym rozwiązaniu również myślimy. W ubiegłym tygodniu wystąpiłem do Agencji Mienia Wojskowego o ustosunkowanie się do możliwości sprzedaży tego terenu.
- Myślę, że nasze ogrodzenie jest tylko chwilowe i lada moment wydarzy się coś, co spowoduje, że będzie nam się żyło lepiej i normalniej, a plac, który mógłby służyć mieszkańcom, będzie odpowiednio zagospodarowany - mówi pani Agnieszka, mieszkanka bloku przy Śródmiejskiej. - Chcemy, żeby coś się zmieniło, żeby traktowano mieszkańców poważnie, żeby miasto też wykazało się odrobiną dobrej woli.
W czasie, kiedy byliśmy na podwórku, którego mieszkańcy kłócą się o to, kto i w jakim zakresie ma prawo z niego korzystać, trwała dostawa do położonej przy nim kwiaciarni. Kierowca dostawczego Mercedesa podjechał do niej - łamiąc przepisy - od strony Placu Zwycięstwa i zaparkował na Deptaku. Jak się dowiedzieliśmy, droga dojazdowa od strony Sikorskiego może w ogóle zniknąć - wspólnota rozważa urządzenie tam jeszcze w tym roku, wyłożonego betonową kostką, chodnika.
Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
SKUP I SPRZEDAŻ GIER PS2 PS3 XBOX PSP
WYMIANY GIER:PS2-10ZŁ PS3, XBOX, PSP-15ZŁ
CO...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.