17 czerwca 2011
Rowerzyści i urzędnicy. Roboczo, bez kurtuazji
Przedstawiciele rowerzystów spotkali się ze zwycięzcą przetargu na inwentaryzację stanu ścieżek rowerowych i miejskimi urzędnikami. Przejazd przez tory przy Al. Wojska Polskiego miał kosztować cztery razy więcej niż ścieżka.
Ostatnie tygodnie to fala krytyki pod adresem Urzędu Miasta za rozwiązanie przejazdu przez tory przy Alei Wojska Polskiego. Wybrano je ze względu na koszty. Przejazd „na wprost” - razem z osobną sygnalizacją świetlną połączoną z nastawnią - miał kosztować cztery razy więcej niż sama ścieżka do działek Zalesie. Fot. Marcin Maziarz
Reklama
Wczoraj w Urzędzie Miasta doszło do historycznego spotkania urzędników, zwycięzcy przetargu na inwentaryzację stanu dróg rowerowych w Pile i przedstawicieli rowerzystów. Rowerzyści zostali zaproszeni do Urzędu Miasta nie po raz pierwszy, ale chyba po raz pierwszy - przynajmniej w ocenie jednego z nich - nie było to spotkanie kurtuazyjne.
Spotkanie miało charakter roboczy. - Jego inicjatywa wyszła ze strony miasta - mówił wczoraj Jan Balcerzak, jeden (inny niż wymieniony wcześniej) z uczestników spotkania. - Na pierwsze konsultacje byliśmy zaproszeni już trzy miesiące temu, jednak wtedy do nich nie doszło. Prezydent Głowski roztoczył wizję rozbudowy systemu ścieżek. Jeżeli ta wizja zostanie zrealizowana, to turysta wjeżdżający do Piły z którejkolwiek strony, zostanie przeprowadzony przez miasto bezpiecznymi ścieżkami, by wyjechać z drugiej strony Piły. Wiadomo, że będzie to proces długotrwały, bo wiążą się z tym przepisy, pieniądze. To są - w końcu - różni zarządcy różnych odcinków dróg. Niemniej po dzisiejszym spotkaniu jestem nastawiony optymistycznie.
Głównym celem wczorajszego spotkania było przekazanie zwycięzcy przetargu na inwentaryzację stanu dróg rowerowych, uwag rowerzystów. - Po pierwsze mówiliśmy o tych słynnych „progach” przy zjazdach z chodnika - mówi Jan Balcerzak. - Po drugie o znakach drogowych, które szatkują ścieżkę rowerową na kawałki. Chodzi o to, żeby tam gdzie jest to bezpieczne, przy bocznych uliczkach, gdzie wyjeżdżają trzy samochody na godzinę, pozdejmować te znaki. Drogi rowerowe będą dzięki temu drożniejsze. Chcielibyśmy, żeby - tam gdzie to możliwe - poprzesuwać znaki, które stoją na środku ścieżki.
Przed zwycięzcą przetargu na inwentaryzację stanu pilskich dróg rowerowych niełatwe zadanie. - Musi teraz objechać całe miasto nie tylko rowerem, ale także samochodem, żeby sprawdzić, gdzie znajdują się punkty kolizyjne na styku samochód - rower - mówi Jan Balcerzak. - Umówiliśmy się, że jeżeli kiedykolwiek będzie chciał się przejechać z nami którymkolwiek odcinkiem, jesteśmy do dyspozycji.
„Stary cyklista”, jak mówi o sobie Jan Balcerzak, zauważa już zmiany, które w ostatnich latach zaszły w relacjach miasto - rowerzyści. - Nie wskazywaliśmy na miejsca, które bolą nas najbardziej, ale na miejsca, o których mówiliśmy od lat, i które już się zmieniły. To nie tak, że my sobie, a miasto sobie. Kiedyś było tak, że Aleją Wojska Polskiego za miasto trzeba było jechać prawą stroną, a z powrotem - lewą. Teraz można tam i z powrotem jechać obydwoma stronami. Jest zmieniona nawierzchnia wzdłuż Alei Poznańskiej. Kiedyś były tam progi wysokości piętnastu centymetrów, dziś można płynnie przejechać. Na Dąbrowskiego jest już bezfazowa kostka. Podobnie na Alei 500-lecia i tak ma już być w kolejnych przetargach.
W ostatnich tygodniach miasto zbierało od rowerzystów cięgi za fatalne rozwiązanie przejazdu przez tory kolejowe na nowej drodze rowerowej, wzdłuż Alei Wojska Polskiego w kierunku ogrodów działkowych „Zalesie”. Na wysokości przejazdu przez tory rowerzyści muszą zrobić „zygzak”, a przy okazji przeciskają się między słupem latarni należącej do PKP PLK, słupem latarni należącej do województwa oraz słupkiem, na którym są zainstalowane sygnalizator świetlny i krzyż Świętego Andrzeja. Wszystkie słupy stoją głęboko w polu ścieżki, a rowerzyści muszą poruszać się między nimi slalomem. Okazuje się, że wina nie leży po stronie inwestora, którym jest miasto. Torowisko w całości należy do Polskich Linii Kolejowych. Istnieje plan jego przebudowy na przejazd strzeżony z półszlabanami. Warunkiem, pod którym już dziś ścieżka mogłaby biec przez torowisko prosto, a nie zygzakiem, było sfinansowanie osobnej sygnalizacji połączonej z nastawnią. Miasto być może przystałoby na ten warunek, gdyby nie jego koszt - grubo ponad milion złotych. To czterokrotnie więcej niż wartość samej ścieżki. Umowa na jej budowę wraz z robotami dodatkowymi jest warta 316,3 tys. zł.
Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
SKUP I SPRZEDAŻ GIER PS2 PS3 XBOX PSP
WYMIANY GIER:PS2-10ZŁ PS3, XBOX, PSP-15ZŁ
CO...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.