Trzy warianty, najdroższy za 250 mln zł. Powiat stara się o przejęcie 120 hektarów gruntów. Decyzję ma podjąć Rząd.
Na pierwsze widoczne efekty strategii dla pilskiego lotniska możemy poczekać do 2013. W pierwszej kolejności powinno pojawić się ogrodzenie i oświetlenie. Fot. Marcin Maziarz
Reklama
Pilskie starostwo ma strategię dla pilskiego lotniska. Koncepcję, a właściwie trzy koncepcje przygotowała zewnętrzna firma doradcza. - Równocześnie czynimy starania o przejęcie pozostałych terenów okołolotniskowych - mówi starosta pilski Mirosław Mantaj. - Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będziemy dysponować całością tych terenów. To 120 hektarów, które „czekają na nas”.
Sprawa przekazania powiatowi terenów przy lotnisku zaszła daleko, bo aż na szczebel rządowy. - Stosowne rozporządzenie wyda Rada Ministrów - mówi starosta. - Decyzja o ich przekazaniu zapadła na spotkaniu z przedstawicielami Ministerstwa Infrastruktury, Ministerstwa Obrony Narodowej i Agencji Mienia Wojskowego. W tej chwili to już kwestia przygotowania rozporządzenia, jego opublikowania i podpisania umowy.
120 hektarów, o których mowa, to tereny, na których znajdują się schronohangary, dawna baza paliw i przy kampusie Uniwersytetu Adama Mickiewicza, gdzie stoją koszarowce. Przejęcie tych terenów zakończy proces przejmowania lotniska.
Firma Sener, która przygotowała strategię dla pilskiego lotniska, opracowała trzy warianty jego wykorzystania. Pierwsza - najtańsza - mówi o przygotowaniu lotniska do potrzeb lotnictwa ogólnego (general aviation). Chodzi o nieregularne loty małych samolotów i śmigłowców. W tym wariancie modernizacja polegałaby przede wszystkim na ogrodzeniu terenu i montażu niezbędnego oświetlenia. Szacunkowy koszt wyniósłby 25 mln zł i dodatkowo 10 mln zł na odwodnienie terenu.
- Pytanie: kto te pieniądze posiada - mówi Mirosław Mantaj. - Myślimy oczywiście o współdziałaniu z gminą Piła. Zarówno ja, jak i prezydent miasta, nie widzimy innego rozwiązania, jak współpraca naszych samorządów. Być może uda nam się do tego dokoptować samorząd wojewódzki, ale myślimy także o powołaniu wspólnie z podmiotami prywatnymi spółki, która zarządzałaby tym lotniskiem. Działalność lotnicza to tylko jeden z elementów - miałaby generować jedynie 20 procent przychodów. 80 procent miałyby stanowić przychody z działalności okołolotniskowej. Właśnie do tego są nam potrzebne te tereny.
Drugi wariant przewiduje - oprócz ruchu general aviation - rozwój przewozów towarowych. Jego koszt byłby o około 10 mln zł wyższy, a działalność lotnicza stanowiłaby 35% wartości przychodów.
W najbardziej zaawansowanym wariancie w Pile miałby powstać port lotniczy umożliwiający prowadzenie komunikacji lotniczej. Jego koszt znacząco odbiega od poprzednich wariantów, bo wynosi aż 250 mln zł. W tej wersji działalność lotnicza generowałaby 70% przychodów.
- Jesteśmy realistami i jeżeli myślimy o szerszej koncepcji, to w perspektywie 15 - 20 lat - mówi starosta. - Do uruchomienia choćby minimalnej działalności lotniskowej obligują nas zapisy porozumienia o przekazaniu gruntów. Nie chciałbym podawać dat, ale czas również nas obliguje i myślę, że podstawowe elementy zaczną pojawiać się na lotnisku w roku 2013. Teren trzeba przede wszystkim ogrodzić i oświetlić.Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.