Mieszkający w Pile Amerykanin chce rozwiązać nam języki. Zamiast zakuwać na pamięć reguły gramatyczne, mamy zacząć mówić po angielsku, bo z tym mamy największy problem. Bezpłatne zajęcia dla każdego, co tydzień w PDK.
Douglas Montgomery pochodzi z Seattle. W Pile mieszka od 2004, jest native speakerem, uczy angielskiego. Fot. Marcin Maziarz
Reklama
- Kiedy szedłem do szkoły i pytałem po angielsku „jak długo uczysz się angielskiego”, zdarzało się, że było słychać nerwowy szept „co powiedział? co mówi?”. Dopiero po zadaniu pytania po polsku padała odpowiedź „już osiem lat” - opowiada Douglas Montgomery, mieszkający od ponad siedmiu lat w Pile Amerykanin. Doug, bo tak mówią do niego znajomi, chce pomóc pilanom zacząć mówić po angielsku. Mówić, zamiast zakuwać na pamięć gramatyczne reguły. Wychodzi z założenia, że język służy do komunikacji, chodzi w nim o to, by się porozumieć, a nie poznać jego budowę.
Doug urodził się w Seattle, dużym mieście na północy Stanów Zjednoczonych, które dało światu Nirvanę, samoloty Boeinga i scenerię filmu „Bezsenność w Seattle”. W Polsce najpierw zamieszkał jego brat. Kilka lat później, w wyniku pewnych wydarzeń w rodzinie, do Polski trafił też Douglas. Przyjechał tylko na trzy miesiące… Najpierw mieszkał u brata w Poznaniu, ale kilka razy w tygodniu odwiedzał Piłę, gdzie się leczył. Szukał też pracy. Wymyślił, że zostanie native speakerem. Tych jednak w Poznaniu było pod dostatkiem. W oczekiwaniu na pociąg z Piły do Poznania, kilka ogłoszeń rozwiesił też w naszym mieście. Godzinę później miał pierwszą klientkę, która zresztą nie chciała uwierzyć, że w Pile można znaleźć osobę, dla której amerykański angielski jest językiem ojczystym.
Problem, jaki mamy z nauką języków - nie tylko angielskiego - to według Douga za dużo myślenia o języku i rozbierania go na części pierwsze, a za mało kontaktu z żywym językiem - słuchania i mówienia. - Uczniowie po pięciu, siedmiu czy dziesięciu latach nauki języka w szkole nie są w stanie porozmawiać nawet o najprostszych rzeczach - tłumaczy. - Ludzie wydają co roku tysiące złotych na lekcje swoich dzieci w prywatnych szkołach, a po czterech czy pięciu latach dzieci nie potrafią porozumieć się na przykład po angielsku. To jest katastrofa. Dzieci tracą cenny czas na zajęciach, które uważają za nudne. Kiedy zaczynamy naukę, mówi się nam, że musimy pojąć wszystkie elementy języka: czytanie, pisanie, mowę i gramatykę. To tylko część prawdy. Języka uczymy się po kawałku.
Jak uważa Amerykanin, skupianie się na poprawności form gramatycznych blokuje naturalną chęć porozumiewania się. W głowie ucznia tworzy się blokada, spada pewność siebie i w efekcie zwyczajnie boi się mówić.
Douglas Montgomery twierdzi, że znalazł na to metodę. 26 sierpnia zaprasza do Pilskiego Domu Kultury na trzy seminaria: dla nauczycieli języka angielskiego, dla rodziców (czyli tych, którzy finansują naukę) i dla samych uczniów. Pierwsze odbędzie się po angielsku, dwa pozostałe - z polskim tłumaczem. Od 3 września w każdą sobotę każdy chętny będzie mógł przyjść do Pilskiego Domu Kultury po to, by uczyć się mówić i rozumieć po angielsku. - Nie jest to projekt Unii Europejskiej, nie jest to jedna bezpłatna lekcja. To długoterminowy projekt, za który żaden z uczestników nie musi płacić. Chcę zmienić sposób myślenia o nauce języków obcych.
Kolejnym etapem rozwiązywania pilanom języków ma być tworzenie klubów języka angielskiego w szkołach. Mają to być kluby, w których angielskiego używa się faktycznie do porozumiewania, a nie pielęgnowania tradycji nauki dla samej nauki.
Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
SKUP I SPRZEDAŻ GIER PS2 PS3 XBOX PSP
WYMIANY GIER:PS2-10ZŁ PS3, XBOX, PSP-15ZŁ
CO...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.