12 września 2011
Mieczysław Augustyn: ojcowie są dyskryminowani
W czasie spraw rozwodowych zaledwie 2% ojców otrzymuje prawo do opieki nad swoimi dziećmi. Część winy leży po stronie samych ojców - wniosek o opiekę składa zaledwie 5% z nich.
Senator Mieczysław Augustyn rozmawiał z Rzecznikiem Praw Dziecka Markiem Michalakiem m.in. na temat dyskryminacji ojców w czasie spraw sądowych o przyznanie opieki nad dziećmi. Fot. Przemek Grabiński
Reklama
Zaledwie pięć procent ojców wnosi o opiekę nad dziećmi w czasie spraw rozwodowych. Sądy opiekę przyznają jeszcze mniejszej części mężczyzn - po rozstaniu dzieci trafiają pod opiekę ojców zaledwie w dwóch procentach przypadków. Między innymi o problemie dyskryminacji mężczyzn w sprawach o opiekę nad dziećmi, rozmawiali w piątek w Pile senator Mieczysław Augustyn (przewodniczący senackiej Komisji Rodziny i Polityki Społecznej) i Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.
- Nie można lekceważyć tych, którzy w dobrej wierze chcą dać miłość, serce i opiekę swoim dzieciom, a im się to utrudnia - mówi senator Mieczysław Augustyn. - Do tej pory podnieśliśmy wysokość kar i przyspieszyliśmy procedurę orzekania w przypadku naruszenia postanowień sądu o prawie do opieki nad dzieckiem. To nie wystarczyło, dlatego wzorem francuskim dziś współmałżonek, który utrudnia kontakt z dzieckiem, musi zapłacić jeszcze wyższą karę swojemu byłemu partnerowi. Ma to spowodować, że wzrośnie chęć udostępniania opieki i respektowania wyroków sądu. Nie mogliśmy natomiast zgodzić się na opiekę naprzemienną. Dziecko musi mieć jeden adres, musi wiedzieć, gdzie jest jego dom, przyjaciele i szkoła. Rozumiemy, że rodzice chcą mieć równe prawa, ale zgodnie z Kodeksem Rodzinnym i Opiekuńczym, dobro dziecka jest przed dobrem rodziców.
Jak mówi Mieczysław Augustyn, statystyki przyznawania praw do opieki nad dzieckiem ojcom, powoli zaczynają się poprawiać. - Rozmawialiśmy dziś o tym z panem ministrem Michalakiem. Sędziami rodzinnymi są przede wszystkim kobiety i to powoduje, że mają większe zaufanie do mam. Tego na razie nie jesteśmy w stanie zmienić.
Wizyta Marka Michalaka była związana także z rozstrzygnięciem konkursu „List do taty”. Wygrała go pilanka, Emilia Smolczewska. - Młodzi ludzie chcą wypowiadać swoje zdanie - powiedział Rzecznik Praw Dziecka. - Pytani o to, co jest dla nich ważne, mówią wprost: „chcemy mieć prawo głosu”. Istotne jest, że wraz z prawami dziecka, szczególnym rodzajem praw człowieka, do przekonania młodych ludzi przedarło się, że mogą zapytać i mogą wyrazić swoje zdanie w sprawach, które ich bezpośrednio dotyczą. Rola ojca przez lata była nieco umniejszana i zapomniana, choć sam na każdym kroku podkreślam, że i mama i tato są równorzędnymi opiekunami dziecka, i obojgu należy się ogromny szacunek i zrozumienie. Bardzo często dzieciom mówię, że kiedy ktoś pyta, czy bardziej kochają mamę czy tatę, nigdy nie muszą na takie pytanie odpowiadać. To jest niegodne pytanie. Praktyka życia codziennego i sprawy, które do mnie wpływają, wskazują na pewną dyskryminację taty w życiu rodziny, szczególnie wtedy, kiedy ta rodzina się rozpada. Dorośli niech swoje gierki przenoszą na swój grunt, ale niech nie angażują dzieci.
- W czasie konkursu czytaliśmy list o ojcu, który potrafi być i mamą i tatą. Dziewczynka napisała, że kiedy mówią jej, że ma wspaniałego tatę, rośnie aż do nieba. Oby takich ojców było jak najwięcej i oby prawo stawało po ich stronie - mówi Mieczysław Augustyn.
Rozstrzygnięcie konkursu ogólnopolskiego odbędzie się 23 września w Warszawie. Zwycięzczyni pilskiego etapu będzie gościem marszałka Senatu, Bogdana Borusewicza. Listy wybrane w konkursie „List do taty” zostaną wydane w formie książki.
Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.