Coraz lepsza infrastruktura sportowa w szkołach nie zachęca uczniów do ćwiczenia. Duża część z nich ma długoterminowe zwolnienia lekarskie, choć tam, gdzie aktualne badania są potrzebne do nauki i pracy, zwolnień w zasadzie nie ma.
Najnowszą halę sportową spośród szkół ponadgimnazjalnych w powiecie pilskim ma Zespół Szkół Gastronomicznych w Pile. Fot. Marcin Maziarz
Reklama
- Mamy problem ze zwolnieniami lekarskimi z lekcji wychowania fizycznego - mówi Joanna Harenda, doradca metodyczny dla nauczycieli wychowania fizycznego w szkołach ponadgimnazjalnych w powiecie pilskim. Wczoraj w I LO przy Pola odbyła się na ten temat konferencja nauczycieli i lekarzy.
- Uczniów, którzy nie ćwiczą z różnych powodów, jest coraz więcej - mówi Joanna Harenda, organizatorka wczorajszej konferencji. - W ubiegłym roku Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport na temat wychowania fizycznego, z którego wynika, że w szkołach ponadgimnazjalnych nie ćwiczy trzydzieści procent uczniów. Chcemy sprawdzić, jak duży jest ten problem w naszym, lokalnym środowisku, żeby docelowo go zmniejszyć albo zlikwidować.
Nauczyciele wychowania fizycznego z pilskich szkół ponadgimnazjalnych twierdzą, że problem nie jest aż tak duży. - Kiedy rozpoczynałam pracę kilkanaście lat temu, zwolnień lekarskich było zdecydowanie więcej - mówi Anna Skrzypczak, nauczycielka wychowania fizycznego z popularnego „Mechanika”. - Teraz młodzież ćwiczy chętniej. Zwłaszcza chłopcy. Zwolnienia, które przynoszą, wynikają raczej z faktycznych schorzeń. Młodzież boi się przynosić „lewe” zwolnienia. Kiedyś było to trudniej sprawdzić.
Jak mówi organizatorka konferencji, tylko część zwolnień z lekcji wychowania fizycznego wynika z faktycznych schorzeń. - Są też uczniowie niechętni aktywności fizycznej, nieuświadomieni o potrzebie takiej aktywności. Zwłaszcza dziś, kiedy jest dużo pokus typu internet czy telewizja, kiedy poruszamy się samochodami. W efekcie rzadko wychodzimy na dwór i mało się ruszamy. Najmniejszy problem z ruchem mamy w podstawówce, największy - w szkole ponadgimnazjalnej. Zaczyna się w gimnazjum. Chłopców zaczynają interesować gadżety. Dziewczyny zaczynają się rozwijać, malować, ładnie ubierać, chcą pięknie wyglądać i nie chcą się spocić. Trochę wstydzą się przebierać. Zapominają o tym, że ruch pomaga utrzymać sylwetkę. Wiedzą, że trzeba się ruszać, ale ich to jakby nie dotyczy.
- Liczby zwolnień lekarskich nie nazwałbym plagą - to już Arkadiusz Jeż, wuefista z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3. - Liczba zwolnień zależy od typu szkoły i zasad, które w niej panują. Akurat ZSP nr 3 jest zespołem trzech szkół: zasadniczej szkoły zawodowej, technikum budowlanego i liceum ogólnokształcącego. Uczniowie zasadniczej szkoły zawodowej i technikum budowlanego są delegowani na badania pracownicze i ich zdrowie decyduje o tym, czy mogą w danym zawodzie się uczyć. Tu nie ma zwolnień lekarskich, które przychodzą razem z uczniem z gimnazjum. Oczywiście, pojawiają się czasem zwolnienia, ale wynikają one z normalnych przyczyn losowych. Inaczej wygląda to w liceum ogólnokształcącym. Tam zdarzają się osoby, które miały zwolnienia już w gimnazjum. I tu zdecydowanie częściej spotykamy się ze zwolnieniami kontynuowanymi.
Część szkół próbuje radzić sobie z nadmierną liczbą długoterminowych zwolnień lekarskich wprowadzając szczegółowe procedury ich akceptowania. Taką procedurę wprowadził m.in. Zespół Szkół im. Stanisława Staszica, czyli popularna „Nafta”. - Na stronie internerowej szkoły został umieszczony dokument opisujący tryb postępowania w takich wypadkach oraz dwa załączniki - mówi Paweł Łojewski, nauczyciel wychowania fizycznego z „Nafty”. - Jeden załącznik, to podanie do dyrekcji szkoły, które należy złożyć wraz z oryginałem zwolnienia lekarskiego. Drugi załącznik to oświadczenie rodziców, w którym biorą odpowiedzialność za dziecko w przypadku zwolnienia go z pierwszej lub ostatniej lekcji. Ta procedura obowiązuje w przypadku zwolnień semestralnych lub całorocznych oraz w sytuacjach, kiedy uczeń już w trakcie semestru otrzymuje zwolnienie, które obejmuje co najmniej połowę zajęć pozostających do końca semestru.
Pierwszym krokiem do zmiany ma być wczorajsza konferencja. - Spotykamy się z lekarzami, żeby porozmawiać o problemie - mówi Joanna Harenda. - Chcemy pokazać, co robimy na lekcjach wychowania fizycznego, jak się staramy, żeby te lekcje były atrakcyjne, co możemy jeszcze poprawić. Nie jesteśmy straszni, nie przeganiamy ileś kilometrów, nie zamęczamy dzieciaków. Nasz obraz tak naprawdę budują uczeń i rodzic. To oni przedstawiają obraz nauczyciela lekarzowi, do którego pójdą i będą namawiać na wystawienie zwolnienia. Nie chcemy likwidacji zwolnień lekarskich, bo są przypadki, w których dziecko musi być zwolnione, ale często jest tak, że dziecko samo do nas przychodzi i mówi, że mama wyprosiła zwolnienie. Chcemy lekarzom powiedieć o takich sytuacjach. Chcemy wiedzieć, jak uczniowie przedstawiają ten problem, jak rodzice proszą o zwolnienia. I czy te zwolnienia muszą być całkowite, bo może się okazać, że niektóre zwolnienia mogą być częściowe. To nie jest dla nas problem, bo możemy dziecku zadać ćwiczenia, jakie może wykonać.Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
Prowadzimy zajęcia:
- dla osób, które posiadają broń palną,...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.