Po nowelizacji Prawa Lotniczego na pilskim lotnisku… nie można właściwie nic. Aeroklub wstrzymał loty, procedura rejestracji lądowiska utknęła na ochronie środowiska.
Aeroklub Ziemi Pilskiej był zmuszony wstrzymać loty. Procedura rejestracji pilskiego lotniska jako lądowiska przedłuża się. Fot. Marcin Maziarz
Reklama
Na pilskim lotnisku można… naprawdę niewiele. Wszystkiemu winna ustawa „Prawo lotnicze”, a właściwie jej nowelizacja, która niedawno weszła w życie. Pojawił się w niej artykuł 93a, który mówi o tym, co piloci mogą robić na terenach innych niż lotnisko i lądowisko. Katalog liczy trzy pozycje: mogą lądować awaryjnie, mogą startować i lądować, jeżeli pilotują statek powietrzny wykonujący lot ratowniczy, związany z usuwaniem lub zapobieganiem skutkom klęsk żywiołowych albo „w nagłych stanach zagrożenia bezpieczeństwa i porządku publicznego”. Wcześniej tę sprawę regulował „stary” artykuł 93, który w miejscach innych niż lotniska i lądowiska pozwalał także na szkolenie i trening oraz usługi lotnicze.
W czym problem, skoro w Pile mamy duże, powojskowe lotnisko? Nie mamy. Oficjalnie pilskie lotnisko to „inne miejsce przystosowane do startów i lądowań”. Z prawnego punktu widzenia nie jest ani lotniskiem ani lądowiskiem. Doszło do paradoksalnej sytuacji. Na lądowisku Brużyczka Mała koło Aleksandrowa Łódzkiego, które dysponuje pasem trawiastym długości 800 metrów, o którym w specjalistycznym serwisie dlapilota.pl ktoś napisał „lądowanie ryzykowne bo nerwowy sąsiad podobno potrafi wyskoczyć z widłami”, można zrobić więcej niż na powojskowym obiekcie dyponującym betonowym pasem długości 2,3 km.
Nowelizacja prawa lotniczego mocno skomplikowała sytuację Aeroklubu Ziemi Pilskiej, który w tej chwili nie może wykonywać swojej statutowej działalności: szkolenia i treningów. Nie ma też mowy o wykonywaniu usług lotniczych. Aeroklub kilka miesięcy temu rozpoczął starania o zmianę statusu miejsca na lądowisko. - Na tę chwilę lotnisko jest - kolokwialnie mówiąc - zwykłą łąką - mówi Sławomir Palus, dyrektor AZP. - Teoretycznie nie powinien się tutaj odbyć żaden start. W tej chwili mamy już napisane wszystkie instrukcje operacyjne, mamy pozwolenie od Senepidu, od Starosty, od wszystkich instytucji, których zgody są potrzebne, oprócz ochrony środowiska. Chodzi o pozwolenie wodno-prawne, a dokładnie o odwodnienie płaszczyzny lotniska. Dokumentację pokazywałem w firmie, która zajmuje się operatami wodno-prawnymi. Jeżeli okaże się, że infrastruktura, która pozostała po wojsku jest sprawna, byłaby to kwestia czyszczenia, wykonania separatorów i dokumentacji projektowej.
Na razie nie wiadomo, ile może kosztować spełnienie wymagań środowiskowych. Nie wiadomo też, czy potrzebna kwota znajdzie się jeszcze w tegorocznym budżecie powiatu, który jest właścicielem dużej części lotniska. Jak mówi dyrektor aeroklubu, potrzebna może być kwota rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Istnieje również drugie rozwiązanie problemu. Furtkę daje ostatni, czwarty ustęp artykułu 93a Prawa Lotniczego, który z kolei odsyła do artykułu 33 ustęp 2 tej samej ustawy. W skrócie: Minister Infrastruktury w porozumieniu z MON, MSWiA oraz MEN, może wyłączyć stosowanie niektórych przepisów ustawy do niektórych rodzajów statków powietrznych, czyli na przykład pozwolić, by w Pile - mimo braku stosownego statusu - lądowały lekkie samoloty. - Chcemy, żeby dotychczasowe funkcje były realizowane - zadeklarował w rozmowie z dziennikarzem Radia Eska poseł Adam Szejnfeld. - Będziemy zwracać się do Ministra Infrastruktury o podejmowanie działań, które pozwolą utrzymać istniejące funkcje.
Na razie jednak wątlpiwe, by w powyborczym czasie, kiedy politycy w Warszawie zajmują się głównie rozmowami o tym kto, z kim i w jakim składzie stworzy przyszły Rząd, ich głowy zaprzątało tworzenie nowych przepisów. Tymczasem merytoryczne wsparcie dla aeroklubu ze strony samorządów deklaruje prezydent Piły: - Jestem pewien, że aeroklub poradzi sobie z rejestracją lądowiska, ale by w przyszłości przyspieszyć działalność, chcemy go wesprzeć organizacyjnie. Nie ma jeszcze decyzji, w jaki sposób będziemy to robić, ale stanie się to w ciągu tygodni. Jeżeli chcemy myśleć o budowie lotniska z prawdziwego zdarzenia, nie tylko sportowego, nawet w tej niskiej klasie, która nie będzie nas zanadto obarczała bieżącymi kosztami utrzymania, musimy to zrobić bardzo szybko.
Piotr Głowski deklaruje, że nadal jednym z pomysłów na pilskie lotnisko, jest powiązanie go z poznańską Ławicą. - Mamy w województwie podmiot, który dobrze zarządza jednym lotniskiem i rozmawiamy z nim już od stycznia. Jest to jeden z kierunków, które bierzemy pod uwagę. Jest to o tyle skomplikowane, że są tu potrzebne decyzje wielu osób, między innymi marszałka i władz Poznania, który ma udziały w Ławicy. Zastanawiamy się także nad bardzo prostym i skutecznym, lokalnym rozwiązaniem. Ławica byłaby dużym oparciem, ale być może znajdziemy nasze, lokalne rozwiązanie, które da nam większą elastyczność i wpływ na to, co robimy. Odpowiedź będziemy mieć za kilka tygodni. To będą oczywiście działania obliczone na kilka lat, nie wiem, czy nie na dekadę.
Piotr Głowski nie chciał powiedzieć, czy lotniskiem będzie zarządzać specjalnie w tym celu powołana spółka. - Będziemy się starali, by to rozwiązanie było skuteczne i tanie.
W Urzędzie Miasta trwają również prace nad przygotowaniem zewnętrznego finansowania dla uruchomienia działalności komercyjnej pilskiego lotniska. - Program dotyczy głównie obsługi osób przylatujących - mówi prezydent. - Z oczywistych względów możliwe to będzie dopiero w następnej perspektywie finansowej, czyli po 2013. Musimy jeszcze zmienić studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta i utworzyć plany zagospodarowania dla tego terenu. Etap budowy to dopiero drobny fragment widoczny po okresie przygotowania dokumentacji inwestycji.
Klub Malucha CIUCIUBABKA, ul.Konopnickiej 15.To magiczne miejsce,...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.